Recenzja Huawei Watch GT 6 Pro: To szok! Tego nikt się nie spodziewał!
Ten tekst powstał na podstawie materiału wideo, który znajdziesz na naszym kanale YouTube. Zobacz film tutaj.
Od Fit do GT – ewolucja smartwatchy Huawei
To dopiero moja trzecia styczność ze smartwatchami od Huawei.
W ubiegłym roku testowałem model Watch Fit 3, który pokazał mi, że obecnie w przystępnej cenie można oczekiwać od takiego urządzenia naprawdę wiele i otrzymać przy tym bogaty już zestaw funkcji.

Zaś kilka miesięcy temu sprawdziłem dla was jego następcę. Urządzenie dostępne jest także w wersji Pro, która wyróżnia się dojrzalszą kopertą oraz bardziej zaawansowanym pakietem czujników.
To właśnie on oddalił nas od prostych opasek sportowych, z którymi niegdyś kojarzyła się seria Fit.
Jest to propozycja dla osób przywiązujących wagę do monitorowania zdrowia i codziennej aktywności fizycznej, ale nadal nie jest to urządzenie manifestujące sobą, że ktoś tu uprawia wyczynowo sport.
Od tego w ofercie Huawei jest seria Ultimate. Dodatkowo rozmiar i konstrukcja tej koperty dobrze wpisują się w potrzeby osób o przeciętnym obwodzie nadgarstka.

Można by więc powiedzieć, że to idealne rozwiązanie dla większości użytkowników, którzy nadal pragną mieć coś lekkiego i mało zobowiązującego na ręce.
Dziś pomiędzy rozsądną cenowo serią Fit a wprowadzoną w 2023 roku, flagową linią Ultimate, znajduje się dobrze znana, wieloletnia już seria GT.
Ta w moich oczach uchodzi za złoty środek, balansujący pomiędzy większymi potrzebami estetycznymi a poprawioną tu i ówdzie funkcjonalnością.
Wszystko to w premierowej cenie, która szczęśliwie nie sytuuje nas pośrodku stawki.

Tę pozycję zajmuje główna seria Watch. Odmiana GT znajduje się zdecydowanie bliżej serii Fit, która startowała od 1000 zł.
Obecnie, w okresie premierowym, oznacza to 400 zł dopłaty, jeśli na naszym radarze znajdzie się ten zegarek.
Design i pierwsze wrażenia – biżuteria na nadgarstku
Watch GT 6 Pro to ponownie konstrukcja, która stawia na pełne doświadczenie nie tylko monitora zdrowia i aktywności, ale także zegarka jako elementu biżuterii.
Manifestuje to nie tylko projekt i rozmiar koperty czy opcjonalna bransoleta pokryta tytanem, ale też odczuwalnie wyższa waga. To po prostu kawałek solidnego czasomierza.
Przyznam jednak, że mnie do gustu najbardziej przypadła tańsza odmiana, wykorzystująca czarny pasek z lekkiego i miłego w dotyku tworzywa, który pamiętam z modelu Fit 4 Pro.
Pasek ten charakteryzuje się bardziej powściągliwym projektem, tak aby mogła w pełni wybrzmieć charakterystyczna dla serii koperta.

Już drugi rok z rzędu łączy ona dwuwarstwowy, oktagonalny kształt obejmujący podstawę oraz bezel z naniesionymi indeksami.
Koperta występuje w jednym rozmiarze — 46 mm. Całość została wykonana z tytanu klasy lotniczej i zabezpieczona od góry szafirowym szkłem.

Wraz z wysoką jakością wykonania idzie też większa odporność na czynniki zewnętrzne.
Potwierdza to certyfikat IP69, dzięki któremu niestraszne będą nawet strumienie wody pod wysokim ciśnieniem. W przyszłości, jeśli ufać specyfikacji, nie zagrozi mu również korozja.

Jak się te materiały będą opierać próbie czasu i jaka będzie ich wytrzymałość, przekonają się już stali użytkownicy tego smartwatch’a.
Czarna wersja w połączeniu z tarczą night glow wygląda obłędnie i pod względem czysto estetycznym mocno trafia w mój gust.
Zresztą przyznam się Wam, że kiedy przejrzałem wszystkie systemowe tarcze i natknąłem się właśnie na tą, to wiedziałem, że zostanie ze mną już do końca.
I nie zważałem nawet na to, że zwiastuje ona wyższe zużycie energii i że nie znajdę na niej nic, co mogłoby przypominać o funkcjach smartwatcha.

Zresztą w ogóle mam wrażenie, że te tarcze nawiązujące do prostych, analogowych cyferblatów lepiej dogadują się z tą kopertą, ale to wyłącznie moje subiektywne odczucie.
A ten prosty zabieg z koronką wyeksponowaną bliżej górnej krawędzi dodaje całości takiej lekkiej zadziorności, która ma przypominać, że to w końcu sprzęt o różnych obliczach.
No i cóż. Lubię swojego Apple Watch’a Ultra, ale przy tym projekcie prezentuje się jednak dość nudno i zachowawczo.
Ekran i wrażenia z użytkowania
Watch Gt 6 Pro wita nas ekranem o idealnie dobranej przekątnej, która od razu przywołuje mi na myśl Galaxy Watch 8 Classic – model, który również miałem okazję dla was przetestować.
To wystarczy, by dobrze rozplanować interfejs i uczynić go czytelnym nawet z większej odległości. Pomaga w tym wysoka jasność panelu, dokładnie taka, jaką doświadczyłem w Watch Fit 4 Pro.

Zauważyłem jednak, że w trybie automatycznym, szczególnie w domowych warunkach, zegarek potrafi czasem zbyt mocno przygasić ekran.
Jeśli chodzi o system czujników, to na pokładzie znajdziemy optyczny czujnik tętna, barometr, czujnik temperatury, czujnik EKG, oraz czujnik głębokości.
Aplikacja Huawei Zdrowie – chaos czy wsparcie?

Rzecz jasna do sparowania zegarka z naszym smartfonem potrzebujemy aplikacji zdrowie od Huawei, z której ponownie korzystałem na Androidzie.
Tu warto przypomnieć, że parując Huawei Watch ze smartfonem z Androidem, zyskujemy kilka benefitów.
Możemy m.in. odczytywać pełne wiadomości z Messengera czy WhatsApp. Dodatkowo, istnieje możliwość odpowiedzi na nie bezpośrednio z zegarka.
Aplikacja Huawei Zdrowie daje nam dostęp do galerii z dodatkowymi aplikacjami, które można zainstalować bezpośrednio na zegarku.

Umożliwia też wgrywanie muzyki na urządzenie, ale tu ponownie pod warunkiem, że smartfon pracuje na Androidzie. Dzięki temu podczas treningu da się słuchać utworów bez konieczności zabierania telefonu.
Warto jednak pamiętać, że funkcja AI Voice działa wyłącznie na smartfonach Huawei – podobnie jak synchronizacja trybów pracy.
Sama aplikacja zaś ponownie, jak przy okazji testowanego przeze mnie Watch Fit 4 Pro, nie wzbudza mojego entuzjazmu.
Moim zdaniem panuje tu zbyt duży chaos. Mieszają się w nim nasze dane o zdrowiu, analiza aktywności fizycznej, funkcje smartwatcha oraz dostęp do sklepu.

Do tego dochodzą liczne płatne usługi w postaci dodatkowych planów, kursów, punktów, medali i wielu innych cyfrowych zdobyczy.
Moim zdaniem aplikacja wymaga przeprojektowania i zdecydowanego uproszczenia w taki sposób by użytkownik czuł się w niej przede wszystkim użytkownikiem, a nie potencjalnym klientem.
Sport, treningi i brakujące funkcje

Sam system zegarka to dokładnie to samo co mogłem poznać już w serii Fit i tu trudno było doszukać się istotnych różnic u podstaw samego interfejsu.
Nowością jest tu rozbudowany tryb kolarski. Pozwala on m.in. oszacować w czasie rzeczywistym moc, z jaką jedziecie.

Z racji tego, że urządzenie legitymuje się odpornością na wodę do 5 atmosfer, system oferuje również rozbudowane opcje nurkowania.
Usytuowanie cyfrowej koronki sprawiło, że częściej wędrował w jej stronę mój palec wskazujący, a nie kciuk.

W moim odczuciu przekładało się to na bardziej precyzyjne sterowanie, ponownie sygnalizowane miłymi w odbiorze wibracjami.
Niestety, w temacie samych ćwiczeń, a konkretnie biegania, nie jest mi dane się wypowiedzieć. Od początku sierpnia borykam się z kontuzją, która wymusiła na mnie przerwę.

Znając jednak ten system czujników z poprzednika i aplikacje śledzące postępy w ćwiczeniach, mogę powtórzyć, że oferują one wiele rozwiązań, których na próżno szukam w moim Apple Watchu.
Mam tu na myśli obowiązkową rozgrzewkę przed bieganiem, rozciąganie po treningu, czy choćby test normalizacji tętna.
W trakcie biegu możemy śledzić to w jakiej strefie tętna aktualnie się znajdujemy i czy obejmuje ona spalanie tłuszczu, czy np. wytrzymałość aerobową.
Do tego planowanie regeneracji, czy analiza postawy w trakcie biegu. Jest tu sporo możliwości, a te wykraczają także poza sam interfejs, bowiem zegarek możemy sparować z czujnikami zewnętrznymi.
Mi tym razem pozostało cieszyć się jedynie spacerami. Smartwatch, podobnie jak seria Fit, nie posiada nawigacji satelitarnej, ale oferuje dwuzakresowy GPS.
W ten sposób możemy zapisywać trasę, którą przebyliśmy, a następnie przedstawiać ją na mapie.

Moje wcześniejsze doświadczenie pokazało też, że możemy liczyć na wysoką precyzję lokalizacji przy odtwarzaniu trasy, włącznie z parametrem przewyższeń.
Nie znajdziemy tu jednak czystej mapy, czy aplikacji dającej nam łatwy dostęp do nawigacji.

Również utrudnienie mogą odczuć ci, którzy chcieliby skorzystać tu z pełnoprawnej aplikacji do strumieniowania muzyki i podcastów.
W przypadku Spotify możemy jedynie zainstalować zdalny kontroler, ale muzyka będzie pochodzić z odtwarzacza na smartfonie, co oznacza, że zegarek nie posłuży nam jako samodzielne urządzenie.
Zresztą rzeczą, która to ostatecznie przekreśla jest brak obsługi e-SIM. Wiem, że nie dla każdego ma ona na znaczenie. Dla mnie akurat ma, bo często korzystam z samego zegarka i połączenia LTE.
Po te funkcję musimy zgłosić się do bazowej serii Watch, bądź Ultimate. A skoro jesteśmy już przy niedomaganiach, warto wspomnieć, że Watch GT 6 Pro obsługuje płatności NFC.

Jednak są one realizowane wyłącznie poprzez usługę wirtualnego portfela Quicko. Należy dodać, że operator stosuje system prowizyjny od transakcji, chyba że zdecydujecie się na tradycyjny przelew środków.
Nie jest to najbardziej zachęcająca ani intuicyjna forma płatności, do której większość z nas jest przyzwyczajona, ale na razie nie mamy tu innej alternatywy.
Bateria i końcowe przemyślenia
Za to rzecz, na którą możemy tu liczyć i która absolutnie pod żadnym pozorem nie zawodzi, to rzecz jasna bateria o pojemności, uwaga, 867 mAh.
To kolejny raz, kiedy testuję smartwatch od Huawei i nie jestem w stanie rozładować baterii przed końcem czasu, w którym realizuję recenzję.
Tak jak wspomniałem, spędziłem z tym zegarkiem ponad tydzień, a system wskazuje wciąż ponad połowę baterii, a to zaś każe sądzić, że pełne dwa tygodnie są tu jak najbardziej w zasięgu.
W tym czasie odbyłem kilka spacerów, do tego pełne śledzenie parametrów życiowych i snu, oraz powiadomienia z komunikatorów.

Nie używałem zegarka do połączeń telefonicznych i miałem wyłączony Always On Display.
Sam ekran włączałem sporadycznie. Warto dodać, że wystarczy nam godzina by zegarek naładować do pełna, a każde 10 min ładowania ma przekładać się mniej więcej na kolejny dzień użytkowania.
Robi to wrażenie, zwłaszcza, gdy tak jak ja, przywykłeś, że ładujesz smartwatcha co drugi dzień.
Z mojej perspektywy, osoby, która mogła spędzić trochę czasu z tańszym modelem Watch Fit 4 Pro, jest to z pewnością propozycja godna dopłaty.

Jeśli szukacie zegarka sprawdzającego się w różnych okolicznościach, łatwiej będzie wam go dopasować do każdej garderoby.
Dopłacacie tu przed wszystkim za wytrzymałość i jakość wykonania, a także za ten elegancki projekt występujący w trzech wariantach.

Drugim, nie mniej ważnym benefitem, będzie tu odczuwalnie wydajniejsza bateria, choć i ta w Fit 4 Pro spokojnie pozwoli wam na przekroczenie pełnego tygodnia.
Na koniec powiem dokładnie to samo, co powiedziałem przy okazji Watch Fit 4 Pro.

Chciałbym, aby ten zegarek mógł w pełni funkcjonować jako samodzielne urządzenie, który nie potrzebuje być wspierane przez smartfon.
Mając na ręku ten zegarek chciałbym móc pójść na dłuższy spacer, posłuchać przy tym muzyki w trybie online, odebrać połączenie i wygodnie zapłacić za butelkę wody w sklepie.

Z kolei w kontekście urządzenia stricte monitorującego nasze zdrowie i postępy w ćwiczeniach będzie to jedna z ciekawszych propozycji w swoim budżecie.
Poza tym cóż. Nie jest przypadkiem to, że jednak smartwatch’e Huawei’a cieszą się w Polsce takim uznaniem.

Jeśli są tu jacyś posiadacze tychże sprzętów, to gorąco zachęcam was abyście dali znać w komentarzu jakie są wasze doświadczenia.
Z pewnością wasze długodystansowe użytkowanie pozwoli zwrócić uwagę na wiele różnych niuansów.

Tymczasem dziękuję jeśli zostaliście ze mną do końca, mam nadzieję, że wkrótce wrócę do biegania i że kolejny smartwatch przetestuję już w boju. Do zobaczenia, cześć!
Dawid
Witam Czy gt6 ma funkcje szacowania czasu biegu np ustawiam dystans 10 km zaczynam biec i zegarek pokazuje w jakim czasie ten dystans pokonam?
Darklew
Tarcza night glow też mi się podoba, ale w aplikacji huwawei zdrowie jej nie znajduję. Gdzie ją można znaleźć.