Pancernik.eu
Kategorie blog
Chmura tagów
Adam Brzozowski Trading Bizon
Lotnicza 35A
63-400, Ostrów Wielkopolski
Archiwum
nie pon wto śro czw pią sob
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
Recenzja Google Pixel 9 Pro XL: dziękuję, jeszcze poczekam 0
Recenzja Google Pixel 9 Pro XL: dziękuję, jeszcze poczekam

 

Wygląd Pixela 9 Pro XL

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Na początek wygląd, czyli coś co będziemy odbierać bardzo indywidualnie i moją rolą nie jest to by przekonywać was do tego nowego projektu.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Natomiast podejrzewam, że będziemy raczej zgodni w tym, że Pixel zerwał ze swoimi obłościami.
Zupełnie jakby nie chciał być kojarzony już z tą uładzoną formą i zapragnął mieć tę niecą chłodniejszą i bardziej elegancką sylwetkę, którą dyktuje rynek popularnych flagowców. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Widać tutaj wyraźne wpływy przede wszystkim iPhone’a, które pozwoliły nakreślić samą bryłę, a tę odróżnia tutejszy polerowany metal na ramkach.
Z kolei wyspa aparatów stanowi od teraz wyodrębniony od całej reszty element o eliptycznym kształcie by jeszcze bardziej podkreślić surowość tego konceptu.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Jest to mimo wszystko odważne podejście, bo wyspa ta sprawia wrażenie masywnej i zarazem wysokiej, choć jest ona równa z tą, którą znajdziemy w iPhonie 15 Pro Max.
Jednak tam obiektywy otacza przezroczysta wypukłość nadająca wyraźnej lekkości. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Oczywiście mógłbym jeszcze długo rozwodzić się w kwestii samego wyglądu, ale chciałbym skupić się teraz na jego użytkowej stronie, a tą oceniam naprawdę dobrze.
Mamy tu telefon, który swoim rozmiarem ekranu atakuje Samsunga S24 Ultra, jego bryła widziana od strony tylnej obudowy sugerowałaby, że Pixel jest jednak nieco mniejszym urządzeniem.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Zapewniam was, że obejmowanie dłonią tych dwóch telefonów stanowi wyczuwalną różnicę właśnie na korzyść Pixela.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Jest to za sprawą odrobinę węższej obudowy i gładko poprowadzonych linii łączących boki z podstawą.
To na pewno wpływa na dobry odbiór tak dużego telefonu.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Nie muszę chyba dodawać, że sama jakość wykonania Pixela również nie pozostawia wątpliwości, że jest to produkt z segmentu premium.
Za tutejszą trwałość mają odpowiadać panele Gorilla Glass Victus 2, oraz certyfikat IP68. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Przebywając w domu nie korzystałem z etui, bo chciałem czuć to urządzenie w rękach i mieć dobre rozeznanie co do jego temperatur roboczych.
Nie ukrywam, że po wyjściu wolałem go zabezpieczyć i tym razem korzystałem z etui od marki Spigen z wbudowanym pierścieniem magnetycznym.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Było to głównie ze względu na dwa uchwyty, z których na co dzień korzystam, a które to są kompatybilne z MagSafe.
W tym miejscu pragnę oczywiście przypomnieć, że na stronie Pancernik.eu znajdziecie właśnie takie etui oraz inne akcesoria do urządzeń mobilnych.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Szczęśliwie linia modelowa Pixeli nie zakłada takich zależności jak w iPhone’ach, że musimy kupić większy wariant modelu Pro by mieć dostęp do specjalnej funkcji.
Kupowanie w tym wypadku Pixela 9 Pro w wersji XL nie jest koniecznością, co z kolei każe sądzić, że po ten telefon sięgną tylko ci, którzy po prostu chcą mieć duży telefon i za taki chcą właśnie zapłacić. 

 

Ekran

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam 

 

W tym wypadku opcja XL oznacza oczywiście większy ekran dla modelu Pro, którego przekątna wynosi 6.8 cala.
Ekran ten będzie kolejną miłą i łatwą do omówienia rzeczą, bowiem oferuje on właściwie wszystko to czego możemy oczekiwać od współczesnego flagowca.
Tutejsze szkło jest płaskie, do tego jest otoczone cienką i symetryczną ramką.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Jest OLED, jest technologia LTPO, jest HDR 10+, 120HZ, wysokie zagęszczenie pikseli na cal i co równie ważne ekran jest na tyle jasny, że ekspozycja na światło słoneczne nie będzie tutaj dokuczliwa.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Właściwie moje jedyne zastrzeżenie jakie mam w kontekście tutejszego ekranu jest takie, że automatyczny tryb jasności nie działa tak jakbym tego oczekiwał.
Przez cały okres testowania miałem wrażenie, że system ma tendencję do zaniżania jasności, szczególnie, kiedy przebywałem w pomieszczeniach.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Oczywiście możemy każdorazowo robić korektę jasności co ma też w przyszłości pomóc w poznaniu naszych preferencji, tak by system dostosował się do naszych potrzeb.
Nie ukrywam jednak, że przez większość czasu korzystałem z ręcznych ustawień i był to zakres pomiędzy 70, a 100 % dostępnej jasności.  

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Będąc jeszcze przy ekranie wspomnę, że tym razem do wszystkich nowych Pixeli zawitał ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Pracuje on dokładnie tak jak moglibyśmy tego oczekiwać i potrzebuje naprawdę krótkiego kontaktu z naszym palcem by autoryzować wejście do systemu. 

 

Dźwięk i haptyka

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Jak doskonale wiecie, nie potrafię rozprawiać na temat dźwięku i wikłać się tutaj w szczegóły.
Mam cały czas u siebie zarówno iPhone’a 15 Pro Max, jak Samsunga S24 Ultra i wiem, czego mogę w tej kwestii wymagać.
Zaręczam, że Pixel również w kontekście odtwarzanego dźwięku oferuje wrażenia na poziomie godnym flagowca.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Tutejszy głośnik do rozmów jest na tyle mocny, że każdorazowo upewniałem się, czy jego głośność jest ustawiona mniej więcej na połowę mocy.
Głos naszego rozmówcy potrafi być tutaj naprawdę doniosły. Przy okazji potwierdzam, że jest tutaj dostępna opcja WiFi Calling.     

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

A to co jest cechą charakterystyczną dla Pixeli i co ja osobiście uznaję za majstersztyk w tym konkretnym telefonie, to tutejsza haptyka.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Każda informacja zwrotna płynąca z interfejsu to osobne doświadczenie, które producent oferuje z różnym natężeniem, czy rytmem.
Pisanie po klawiaturze, nastawianie budzika, regulacja jasności, przełączanie się pomiędzy aplikacjami, czy choćby ten prosty gest wstecz, który bez przerwy wykonujemy...
tutaj wszystko ma własną charakterystykę i pracuje z właściwym dla siebie wdziękiem. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Wprawdzie opcja ta jest narazie niedostępna do testów w Polsce, ale Android 15 ma dodatkowo oferować hatykę adaptacyjną.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Ma ona polegać na tym, że urządzenie za pomocą mikrofonów i czujników określa środowisko w jakim się znajduje i adekwatnie do tego stosuje wibracje o różnym poziomie intensywności.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


W teorii brzmi naprawdę interesująco, bo jak sami dobrze wiemy - czasami telefon odłożony na blacie stołu potrafi wibrować jak groźne zwierze by potem bzyczeć niemrawo, kiedy spoczywa na dnie kieszeni. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

No, ale to co studzi, przynajmniej mój entuzjazm, to fakt, że urządzenie musi, cały czas analizować dźwięki otoczenia.
Wcale nie martwię się o to, że ta usługa aktywna w tle będzie pobierać energię z naszej baterii…

 

Bateria w Google Pixel 9 Pro XL

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

To jest temat, który chciałbym aby był równie łatwy, lekki i przyjemny jak te dotychczasowe, które sobie omówiliśmy.
Pierwszy raz możemy napotkać poczucie niedostatku, bo tutejsza praca na baterii jest bez cienia wątpliwości flagowa, ale uzupełnianie tejże baterii nową porcją energii jest już rozczarowujące. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Zacznijmy jednak od miłej rzeczy, czyli od pracy na baterii. Jeśli ktoś kupuje duży telefon, to robi to, ponieważ chce mieć do dyspozycji duży ekran i jak sądzę, równie duży akumulator. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Z telefonu korzystam dokładnie od środy 21 sierpnia, do teraz, czyli 3 września, więc możemy przyjąć, że korzystam z niego niemal równe 2 tygodnie.  

W tym czasie zapisywałem dokładne dni oraz godziny naładowania i rozładowania telefonu, rejestrowałem wykorzystanie baterii w ustawieniach systemu.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Jak najbardziej przychylam się do pochlebnych opinii na temat czasu pracy na jednej sesji baterii. 

Jak wspomniałem z telefonu korzystałem przy użyciu ręcznego ustawienia dla jasności ekranu.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Miałem na stałe włączone 120HZ, dalej wysoka rozdzielczość, wyłączone opcje ekranu blokady, włączona lokalizacja, cały czas aktywna sieć albo połączenie WiFi i do tego w tle kilka aplikacji. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Standardowo korzystałem z dwupoziomowego oszczędzania energii, co oznacza, że przy 20 % baterii system uruchomi standardowe oszczędzanie ograniczając efekty wizualne i aktywność w tle.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Przy spadku do poziomu 10% dodatkowo wstrzymuję pracę zbędnych aplikacji, co ujawnia motyw ikon, który utrzymuje kolor wyłącznie dla aplikacji, z których nadal będziemy korzystać.
Pozostałe możemy osobno wznowić jeśli mamy takie życzenie, albo na stałe w ustawieniach wybrać te, które w trybie maksymalnego oszczędzania energii będą zawsze dostępne.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Ważną informacją będzie również to, że 27 sierpnia zainstalowałem tutaj Androida 15 w wersji Beta.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Posłużę się przykładami z ostatnich kilku dni, kiedy telefon jest już w dłuższym użyciu.
W miniony weekend korzystałem wyłącznie z sieci LTE oraz 5G.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Telefon naładowałem do pełna w sobotę o godzinie 11:00 rano, a do ładowania podłączyłem go nazajutrz w niedzielę o godzinie 22:00 mając jeszcze do dyspozycji 5% baterii.
To dało mi łącznie 5 godzin 30 minut sotu. Możecie tutaj także podejrzeć w jaki sposób korzystałem przez ten czas z telefonu.
 

 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

W poniedziałek drugiego września o godzinie 07:13 odłączyłem telefon od ładowarki i służy mi on aż do teraz, czyli do blisko godziny 12:00 3 września.
Tym razem głównie korzystałem z połączenia WiFi, ale wczoraj spędziłem około 4 godziny poza domem, gdzie właściwie przez cały ten czas telefon wykorzystywał sieć 5G.
Tym razem przełożyło się to na 6 godzin i 50 minut sotu i pozostało jeszcze 12% baterii. 
 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Oczywiście wyniki te będą zawsze uzależnione od tego w jaki dokładnie sposób korzystacie z telefonu.
W moim przypadku wiodącymi aplikacjami jest telefon, aparat, YouTube, przeglądarka, oraz mapy - głównie w trakcie połączenia z Android auto. 

Jeśli Was to interesuje to w tym miejscu dodatkowo umieszczam moje notatki z całego okresu korzystania od chwili, kiedy pierwszy raz naładowałem telefon do pełna. 

 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

No dobrze. Przejdźmy teraz do tej mniej chlubnej części, czyli do samego ładowania.
Zanim zacznę w tym miejscu narzekać, to dodam jeszcze, że w trakcie ładowania telefon nie ma tendencji do nagrzewania się.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Bez względu na to, czy jest to początek ładowania, środek, czy ten moment od 70% w górę, telefon stabilnie trzyma temperaturę i jest w pełni używalny. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

To co jednak zasługuje tutaj na krytykę to czas ładowania baterii, który producent opisuje słowami „Pixela 9 Pro XL można naładować do 70% w około 30 minut”.  

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Natomiast dopiero w zakładce z danymi technicznymi uzupełnia tę informację, że ów czas możemy osiągnąć przy użyciu ładowarki Google USB-C obsługującą moc 45 Watów. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Tutaj, czyli w zakładce z danymi technicznymi, po przejściu do przypisów możemy wreszcie przeczytać, że Pixel 9 Pro XL obsługuje maksymalnie 37 Watów.
Przynajmniej w teorii oznacza delikatny wzrost mocy względem poprzednika.
W dodatku cały ten przypis jest opatrzony sformułowaniem „Parametry szybkiego ładowania przewodowego”, co umówmy się w kontekście takich liczb brzmi raczej jak jakaś autoironia ze strony producenta. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

W tym miejscu polecam Wam abyście przeczytali artykuł, a także obejrzeli test oryginalnej ładowarki przygotowany przez 9to5Google.
Wykazał on, że krzywa ładowania sięgała tutaj maksymalnie 32 Watów i spłaszczała się w okolicach 60% naładowania. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Całkowity czas ładowania baterii o pojemności 5060 mAh w Pixel 9 Pro XL przy użyciu oryginalnej ładowarki ma zająć około 1 godziny i 17 minut. Wartość 50% osiągnięto w około 25 minut.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Ja z kolei korzystałem z ładowarki sieciowej od Aukey, która oferuje moc wyjściową 30 W dla portu USB-C i za jej pomocą totalnie rozładowanego Pixela regenerowałem w godzinę i 50 minut. 

Mogłoby się wydawać, że ta rozbieżność może być uzasadniona, ale okazuje się, że inna ładowarka obsługująca wyższą moc niekoniecznie mogłaby w znaczący sposób poprawić ten wynik.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Na problem ten słusznie zwrócił uwagę Łukasz pod moim poprzednim filmem o Pixelach pisząc o podniesionym napięciu ładowania, a nie natężeniu - w tym wypadku mówimy o skoku do 18 Voltów. 

Zwykle szybkie ładowanie w smartfonach osiąga się za pomocą zwiększania natężenia prądu, by w ten sposób dostarczyć większą moc, tutaj zaś producent postawił na zwiększenie napięcia.
Tak jak to zwyczajowo robi się w urządzeniach o większej pojemności baterii.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


To z kolei oznacza, że jeśli użyjemy niekompatybilnej ładowarki, to urządzenie może ładować się z niższą mocą. 

Musicie zatem liczyć się z tym, że kupując nowego Pixela i posiadając np. kilkuletnią ładowarkę, będziecie musieli i tak rozważyć jej wymianę, chcąc ładować szybciej ten telefon.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Bezpiecznym wyborem będzie oczywiście sprzedawana osobno ładowarka od Google.

Przy czym w tym wypadku „szybciej” będzie nadal określeniem na wyrost, bo koniec końców mówimy tutaj o nadal relatywnie długim czasie ładowania.
Chociaż mówi się o tym, że ta zmiana na wyższe napięcie może oznaczać plany producenta na szybsze ładowanie w następnych modelach za co osobiście trzymam kciuki. 

 

Procesor i praca z Pixelem 9 Pro XL

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

I tutaj mam dokładnie takie same, niejednoznaczne uczucia jak w przypadku baterii.
Z jednej strony mógłbym powiedzieć, że telefon nie służy mi za koparkę do krypto.
Nie gram na nim w gry, w większości przypadków wykorzystuje tylko część jego mocy, interfejs pracuje szybko, aplikacje długo przechowują informacje i właściwie trudno na tym etapie na cokolwiek narzekać.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Telefon bez problemu łączy się bezprzewodowo z Android Auto, a kilkugodzinna jazda przy wykorzystaniu map i streamingu audio nie była w stanie podnieść temperatury urządzenia.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Ogólne telefon przy korzystaniu z internetu mobilnego się nie grzeje - do tego nie odnotowałem żadnych problemów z utratą zasięgu. I to jest sytuacja na dziś. 

Natomiast kupując flagowca spora część osób oczekuje od niego nie tylko wysokich zdolności tu i teraz, ale także w następnych latach użytkowania.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Tu ponownie czuję, że mój dalszy entuzjazm do opisywania kultury pracy tego procesora jest skutecznie studzony.
Nie jestem fanem cyferek i testów syntetycznych, ale nie mogę ignorować faktu, że te wypadają bardzo przeciętne dla Pixela.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Moje dotychczasowe doświadczenie z tym telefonem każe przypuszczać, że tegoroczny Google Tensor G4 jest bardziej zestrojony pod emisję niższych temperatur i efektywność energetyczną.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Dodatkowo telefon ma wyższą moc obliczeniową, która w tym wypadku jest nieznacznie lepsza względem poprzednika. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Kiedy zderzymy to z głównymi konkurentami, czyli układami Apple i Qualcomm, to zobaczymy, że pod względem mocy obliczeniowej i wydajności graficznej jest tutaj spory dystans do pokonania.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Choć wzrosła tutejsza pamięć RAM do 16 GB, tak jednocześnie nie jest to najnowszy standard pamięci LPDDR.
Tutejsza pamięć masowa odpowiada standardowi UFS 3.1 z 2020 roku, który nie oznacza dzisiaj flagowej wydajności.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Na pewno też nie zachęca do tego by traktować ten telefon jak urządzenie na kolejne lata eksploatacji. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Oferowanie tego telefonu w bazowej wersji z 128 GB pamięci na dane również odczytuję jako ciągłe kultywowanie zamierzchłych czasów.
Oczywiście oktagon zweryfikuje i zobaczymy jak ten telefon zniesie próbę czasu i co się będzie o nim mówić za kolejny rok, czy dwa. I czy w ogóle będziemy do niego wracać. 
 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Jeśli interesuje Was to jak działa tutejszy Asystent Gemini i co o nim myślę, to ponownie zachęcam was do obejrzenia mojego filmu lub artykułu o debiucie Pixeli w Polsce.
Tutaj dopowiem tylko, że tak całościowo funkcje AI traktuje narazie bardziej jako ciekawostkę, którą lubię wypróbować i potem w trakcie dłuższego korzystania z telefonu zwykle o nich zapominam. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Po prostu do tej pory przyzwyczaiłem się, że jedyny moment, kiedy tak realnie potrzebuję skorzystać z asystenta głosowego, to ten, kiedy prowadzę samochód i potrzebuję coś sprawdzić, czy odszukać.
Jak doskonale wiecie, rezultaty płynące z takich interakcji też bywają różne.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

W moim przypadku AI w obecnym kształcie nie stanowi odpowiedzi na moje potrzeby, a jest raczej próbą wykreowania moich nowych potrzeb, a tych póki co w sobie nie odnajduję.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Na pewno nie byłbym dzisiaj gotów za nie płacić blisko stu złotych miesięcznie, żeby aplikacja pogodowa powiedziała mi jak mam się ubrać przed wyjściem z domu. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

W tej chwili wśród tych największych graczy mamy taką sytuację:

Samsung obiecał AI i dał nam to co pokazał na konferencji,
Apple pokazało i narazie nie dało nam kompletnie nic,
Google pokazało, a dało tylko część i to też z takim zastrzeżeniem, że tutejsze algorytmy są cały czas w fazie testów i uczenia się.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Zaskoczeniem jest też fakt, że telefony Pixel debiutują w tym roku z poprzednią jeszcze wersją Android. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Nowa odsłona tego systemu nie wprowadza rewolucyjnych zmian i spokojnie można poczekać do jesiennej premiery, albo skorzystać z programu beta dla Pixeli. 

 

Aparat w telefonie Pixel 9 Pro XL

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Przy okazji tutejszego systemu aparatów chciałbym nagrać osobny materiał porównujący go z konkurencją.
Pytanie tylko, czy w tym pojedynku wolelibyście zobaczyć iPhone’a 15 Pro Max, czy Samsunga S24 Ultra.
Póki co chciałbym przyjrzeć się tutejszym aparatom w oderwaniu od tego co oferują inne flagowce.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Pierwsza wiadomość, która z pewnością nie sprawiła, że szybciej zabiło mi serce na myśl o tym telefonie była taka, że jego możliwości foto-video przeszły co najwyżej lifting.
Jeśli porównamy tutejszą specyfikację z ubiegłorocznym modelem. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Główna jednostka jest dokładnie taka sama, podobnie jak aparat z pięciokrotnym zoomem optycznym.
Gdy zatrzymamy się przy jednostce ultraszerokokątnej to zobaczymy, że tutaj zastosowano większą fizycznie matrycę i znacząco większy otwór przysłony.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Powinno to razem wpłynąć na zdecydowanie lepsze zdolności w trudniejszych warunkach oświetleniowych.
Dalej mamy 48 Megapikseli dla przedniej kamery, zaś repertuar video powiększono o możliwość zapisywania materiału w rozdzielczości 8K.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Dalej mamy już nowe funkcje AI dla aplikacji aparatu oraz galerii zdjęć. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Jeśli chodzi o taką ogólną jakość zdjęć, to mogę podtrzymać swoje zdanie, które wygłosiłem przy okazji Pixela 8 Pro.
To jest z pewnością poziom flagowca, ale z takim zastrzeżeniem, że mi osobiście nie każde zdjęcie się podoba ze względu na nierówną postprodukcję jaką stosuje tutejszy algorytm. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Mój główny zarzut odnosi się do pracy rozpiętości tonalnej, która w większości przypadków spisuje się dobrze i daje naprawdę satysfakcjonujące wyniki.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Miewa jednak momenty, takie jak choćby tutaj, kiedy oprogramowanie uznaje, że wydobędzie wszystkie detale z cieni co skutkuje potem niskim kontrastem zdjęcia, czy choćby równie niską głębią czerni.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Na całe szczęście nie zauważyłem by aplikacja podbijała przesadnie poziom saturacji, czy cyfrową ostrość, co również potrafi być zmorą wielu systemów. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Aby zorientować się w tej nadinterpretacji algorytmu postanowiłem zrobić całą serię zdjęć po zmroku.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


W trudniejszych warunkach oświetleniowych najłatwiej zarejestrować ten moment, kiedy oprogramowanie ma więcej danych do przetworzenia i czasami potrafi dać nam zdjęcie dalekie od tego co widzimy.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Co ciekawe - trudno wyczuć, kiedy aparat poprawnie zmierzy światło.
Są sytuacje, kiedy niebo jest czarne jak smoła i to uznaję za poprawny wynik, a niekiedy widać, że aparat wyciska siódme poty by wyciągnąć nieistniejące często detale.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


W ciemnych partiach zdjęcia widzimy cyfrowe ziarno i różnego rodzaju artefakty, które raczej nie dodają atrakcyjności całemu zdjęciu. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

To co lubię w tutejszej aplikacji aparatu to szybka reakcja wirtualnego przycisku migawki.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Sprzyja to robieniu zdjęć w dynamicznych sytuacjach i co najważniejsze, w ślad za tym idą wyniki, bo oprogramowanie dobrze dobiera czas naświetlenia i potrafi skutecznie zamrozić akcję. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Jednocześnie musimy pogodzić się z tym, że szybki podgląd zdjęcia oznacza chwilową zwłokę dla postprodukcji. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Przełączanie się pomiędzy aparatami to również jeden z tych aspektów, który niestety jest tutaj daleki od flagowego poziomu.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Jest on oczywiście kamuflowany takim charakterystycznym efektem przejścia, który ma za zadanie jakkolwiek wspomóc wrażenie płynności, ale tej i tak tutaj nie uświadczymy.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Podgląd będzie szarpany, a najlepszym testem jest ponownie wycelowanie aparatu w miejsce z małą ilością światła.

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam


Wtedy procesor jest wyraźnie bardziej zajęty przetwarzaniem tego co widzi dana jednostka, a cały proces zmiany ogniskowej zaczyna spowalniać i widać jak na dłoni wszystkie tutejsze sztuczki i bolączki. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Za to na pochwałę na pewno zasługuje to, że balans bieli jest tutaj dokładnie taki sam w każdym z aparatów, więc fotografując tę samą scenerię nie ujrzymy pod tym względem rozbieżności. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Rzecz, która z pewnością wymaga tutaj poprawy, to tryb portretowy, który po pierwsze bazuje na ogniskowej z głównej jednostki.
Szkoda, że producent nie wykorzystuje w tym miejscu potencjału jaki oferuje zoom optyczny. 

 

Recenzja Google Pixel 9 Pro XL dziękuję, jeszcze poczekam

 

Druga sprawa to tutejsza postp

Komentarze do wpisu (0)

Submit
pixel do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium