Zaparowany obiektyw w Xiaomi 14

Testy telefonów zwykłem zaczynać od ich wstępnej konfiguracji, synchronizacji danych, porządkowaniu ekranu głównego, ustawiania wyświetlacza - no krótko mówiąc robię wszystko zawsze tak jakby ten telefon miał został ze mną na dłużej.

Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio tak ochoczo zacząłem od kręcenia filmów na zewnątrz w temperaturze 2 stopni na plusie, tylko po to by jak najszybciej zaspokoić niezdrową ciekawość.

Dodam tylko, że telefon był już po wstępnej konfiguracji i instalacji aplikacji, których używam na co dzień, więc nie był przesadnie rozgrzany.
Włączyłem nagrywanie filmu w 8k i jako, że telefon programowo limituje ciągły zapis do 6 minut w tej rozdzielczości, to powtórzyłem nagranie, zarejestrowałem kolejne 6 minut, tak, żeby telefon mógł osiągnąć wyższą temperaturę.

Moim oczom ukazała się widoczna para przysłaniająca w całości soczewkę głównego aparatu, co niestety potwierdza występowanie tego problemu - pytanie tylko na jaką skalę on występuje i będzie występować.
Dodam, że sytuacja ta powtarzała się przez cały okres testów w różnych scenariuszach.

Jak możecie zobaczyć prawa strona kadru jest zamglona i towarzyszy temu takie charakterystyczne rozproszenie wszystkich źródeł światła. Wystarczy zmienić obiektyw, żeby zobaczyć różnicę.
Efekt jest taki jakbyśmy korzystali z filtra dyfuzyjnego na obiektywie. Do tego mamy wyraźny spadek ostrości. Również za dnia część osób mogłaby się zastanawiać dlaczego video z głównego obiektywu jest takie rozmydlone.

W sieci zaczęły pojawiać się różnego rodzaju domysły na ten temat, że miejsce, albo jedno z miejsc, w którym są składane te telefony, nie utrzymywało odpowiednio niskiego poziomu wilgotności.
Niektórzy sugerują, że winę ponosi wewnętrzne szkło nie wyposażone w odpowiednie na takie sytuacje powłoki.

Tak, czy inaczej, bez względu na to, jaki faktycznie stoi za tym powód, to jedno jest pewne.
Nikomu to nie jest na rękę i śmiem sądzić, że nikt nie ryzykowałby powodzenia tego telefonu świadomą decyzją o tym, że tu i ówdzie przyoszczędzi wiedząc jednocześnie jakie może to przynieść konsekwencje.
Jestem gotów uwierzyć, że po prostu jest to kwestia fatalnego niedopatrzenia, ale to dopiero początek problemów jaki towarzyszy premierze tego telefonu.
Opinia o Xiaomi w Polsce

Zacznijmy od zadania sobie pytania, jaka jest świadomość i wiedza na temat marki Xiaomi w Polsce?
Oczywiście to co powiem nie jest podparte żadnymi badaniami, ani żadnymi twardymi danymi, ale śledzę internet, czytam komentarze i wyłania mi się z tego dość klarowny obraz i zarazem taka główna oś podziału jeśli chodzi o wyrażane opinie, a są one dwie.
Pierwsza i zarazem najmniej eksponowana, co wcale nie musi świadczyć o jej realnej skali, czyli to, że produkty Xiaomi są chętnie kupowane.
Są one przystępne cenowo i to zresztą widać, kiedy nawet rzucimy okiem na to jakich telefonów, czy choćby opasek sportowych używają ludzie wokół nas.

Tutaj też musimy brać poprawkę na to, że sporo osób czerpie wiedzę na temat sprzętów elektronicznych bezpośrednio w sklepach, nierzadko, kiedy są w trakcie kupowania konkretnego sprzętu i niespecjalnie interesują ich jakieś pogłębione recenzje.
A jeśli są do tego zadowoleni, to dodatkowo maleje szansa na to, że dadzą tego wyraz w internecie - jednak częściej do napisania opinii motywuje nas nieudany w naszym mniemaniu zakup.
Dlatego druga powszechnie panująca opinia bardziej przebija się w internecie, niż daje się właśnie odczuć w realnym życiu, kiedy obserwujemy otoczenie, to taka, że Xiaomi KIEDYŚ było opłacalne, a teraz zaczyna się w sposób nieuzasadniony cenić.
No i kto to widział, żeby tyle płacić za chiński telefon i za te wszystkie jego chińskie bolączki. Opisałem to oczywiście najłagodniej jak potrafię - oryginalne wersje doskonale znacie.

Oczywiście natkniemy się również na inne argumenty będące na nie, jak choćby przekonanie o tym, że kupując Xiaomi i tu zacytuje jeden z komentarzy: „dokładamy się do pensji tego chińskiego oficera prowadzącego, który nas szpieguje.”
Nie ukrywam rozbawił mnie ten komentarz, kiedy pierwszy raz go przeczytałem, ale może nie powinienem się z tego śmiać …

No i co nam to mówi o ogólnym krajobrazie. A no to, że premiery takich telefonów jak Xiaomi 14 z zasady nie będą mieć łatwo, a przynajmniej w naszym kraju.
Ja mam jeszcze w pamięci premierę poprzednika, czyli Xiaomi 13 i nie ukrywam, że przy całej mojej sympatii do tego telefonu, z miejsca stwierdziłem, że jego cena jest zbyt wysoka.
Idąc powszechnym tokiem rozumowania w Polsce, Xiaomi to często dobra, ale jednocześnie budżetowa elektronika - w końcu ta marka ma naprawdę bardzo duży udział w sprzedaży właśnie w segmencie budżetowym i tzw. Średnim.

Ale trudno nadal polskiemu klientowi skojarzyć markę Xiaomi z produktem premium i nie bez powodu jeszcze w tamtym roku nie było mowy o tym, że na polskim rynku pojawi się Xiaomi 13 ultra.
Już obecność modelu Pro można było uznać w pewnym sensie za ekscentryczny pomysł.
Tym razem postanowiono zaryzykować i w Polsce oprócz Xiaomi 14, debiutuje również Xiaomi 14 Ultra, czyli tym razem najbardziej zaawansowana wersja jeśli chodzi o aparaty.

No tylko tym wielkim premierom nie wtóruje ogólne przekonane o tym, że Xiaomi, to marka, którą traktujemy na równi z Samsungiem, mimo, że Xiaomi robi wszystko, żeby tak właśnie było.
Nie wiem, czy zauważyliście, ale Xiaomi produkuje już chyba wszystko jeśli chodzi o elektronikę - bierze się już nawet za samochody.
Xiaomi 14 afera aparatowa

No więc albo jest fajnie, bo jest względnie tanio, ale nikt z nas nie lubi tego przesadnie podkreślać, albo pojawia się ten resentyment w stylu, kiedyś to było, a teraz już nie ma.
I nawet jeśli ktoś zwlekał z zakupem smartfona i pomyślał sobie, że może fajnie byłoby przetestować to Xiaomi, może ta nowa 14stka będzie słusznym wyborem, zaufam tej marce, zainwestuję większą kwotę w nową 14stkę.
Już 13stka pokazała, że marka robi się coraz bardziej konkurencyjna, to nagle wyskakuje jak diabeł z pudełka sprawa parującego obiektywu.

Dodajmy, że zbiegło się to niemal w tym samym czasie z feralną aktualizacją MIUI, która masowo doprowadzała do tego, że telefony nie mogły uruchomić systemu i wielu użytkowników było zmuszonych do przywrócenia ustawień fabrycznych.
To oznaczało usunięcie wszystkich danych.



No, ale wróćmy do problemu parującej wyspy aparatów.
Nie wiem jakie były kulisy tej sprawy z perspektywy samej marki, czy polski oddział Xiaomi w takiej sytuacji dostaje instrukcje i gotowe komunikaty, których ma używać, czy był w ogóle czas by to przemyśleć i się do tego odpowiednio odnieść.
Czy po prostu na końcu spadło to na barki jakiegoś człowieka odpowiedzialnego za media społecznościowe w tym wypadku Xiaomi Polska, który w odniesieniu na wciąż pojawiające się komentarze w tej sprawie, wkleja napisaną przez siebie formułkę.
Tak, czy inaczej, tłumaczenie sytuacji w taki sposób nie pomaga całej sprawie, bo jej w żaden sposób nie naprawia.
Sugestia aby w przypadku zaparowania obiektywu pozostawić urządzenie w suchym miejscu z dobrym przepływem powietrza, no brzmi trochę jak niegdysiejsze instrukcje dotyczące właściwego trzymania iPhone’a 4 by nie zakłócać pracy jego anteny.

Nie wiem jak Wy, ale ja zdecydowanie bardziej doceniam to, że niektóre marki w sytuacjach kryzysowych biorą sprawy na klatę i próbują ją rozwiązać np. Za pomocą dużej akcji serwisowej.
Tego właśnie spodziewałbym się po szanującej się firmie - nasz błąd, nasze niedopatrzenie, zawiedliśmy wasze zaufanie, ale dajcie nam szansę by się odbudować w waszych oczach. Ale może jestem naiwny i nie doceniam tego, co wiedzą duże marki.
A mianowicie tego, że pamięć ludzi jest krótka.
Więc najpewniej i tym razem, marka mówiąc wprost, przeczeka tę sytuację, co więcej, poza odpowiadaniem na komentarze, nie wydała oficjalnego oświadczenia, a przynajmniej ja na takie się nie natknąłem.
Xiaomi 14, czyli zmarnowany potencjał

I podkreślę to co powiedziałem na początku - mówię o tym wszystkim bez poczucia satysfakcji, bo Xiaomi 14 ma wszystkie papiery na to by dzisiaj konkurować z S24, czy OnePlusem 12.
Mamy tutaj bogaty zestaw w pudełku, szybkie ładowanie, świetny ekran obsługujący wszystkie najlepsze standardy, czy topowy procesor.
Do tego świetne aparaty, które podobnie jak rok temu, oferują zdjęcia bliższe temu co cenimy w tradycyjnych fotografiach, czyli bardziej naturalne kolory, czy głębię ostrości. Mógłbym długo wymieniać. Tu naprawdę wszystko się zgadza w tym telefonie, ale są dwa problemy.

Cena, z którą narazie, przynajmniej na polskim rynku, nie rezonuje ta marka, ale nader wszystko chodzi o jednak pewnego rodzaju ryzyko związane z tym, że bądź co bądź urządzenie generuje w swoim wnętrzu parę i nikt się do tej sytuacji należycie nie odnosi.
A jaką mamy gwarancję, że ta para wodna nie będzie w dłuższej perspektywie wpływać na komponenty. Przypomnę, że mówimy tutaj o sprzęcie wycenionym na ponad 4 tysiące złotych w podstawowej wersji.
Nie chcę na tym etapie opisywać szeroko Xiaomi 14 sugerując tym samym, że można bez cienia obaw go kupić w momencie, kiedy sytuacja wokół niego jest niejasna i co więcej, jest to coś co istotnie wpływa na jedną z podstawowych jego funkcjonalności jaką jest aparat.

Życzę i Wam i sobie by na rynku elektroniki panowała jak największa konkurencja, bo to zawsze lepiej dla nas - klientów.
Naprawdę, bez względu na nasze sympatie, bądź ich brak, wolałbym, żeby taka marka jak Xiaomi zdobywała rynek premium, żeby konkurowała jakością, a nie tylko ceną i nie musiała produkować takiej zatrważającej ilości smartfonów.
Samego modelu 13 wyszło łącznie chyba z 10 wariantów na cały świat, nie mówiąc o tych tańszych submarkach, których nie sposób odróżnić.
Niech te oferty będą bardziej przejrzyste, tych sprzętów niech będzie mniej, to też nie będzie rodzić m.in. problemów właśnie z aktualizacjami, czy pilnowaniem tylu linii produkcyjnych.
Niech potem z tą, czy inną firmą biją się o klienta, a my będziemy mogli na końcu decydować, czy chcemy wymienić starego Samsunga na nowego, a może wolimy Xiaomi i do tego ich hulajnogę.

Pamiętam jak rok temu, kiedy ogłoszono oficjalną cenę Xiaomi 13, wszyscy zaczęli go porównywać do Samsunga twierdząc, że nie ma podjazdu.
Jeśli jeszcze można było w to wątpić wtedy, to porównajcie sobie aktualną specyfikację tych dwóch flagowców.
Xiaomi 14 miało w mojej opinii zadatki, żeby nieźle namieszać, ale marka mam wrażenie chce przeskoczyć dwa płotki naraz i zamiast dzisiaj bić się cenowo z Oneplusem - chce od razu bitwy z Samsungiem.

Narazie, jeśli mogę się tak wyrazić, zawieszam recenzję tego telefonu, bo uważam, że na tym etapie ten sprzęt z taką wadą nie spełnia moich zupełnie podstawowych oczekiwań związanych z jakością.
Nie umiem przymknąć na to oko, nie umiem znaleźć solidnego argumentu by wmawiać sobie, czy Wam, że można to zignorować, bo ja sam za swoje prywatne pieniądze nie ryzykowałbym zakupu tego telefonu mając z tyłu głowy to, że mogę trafić na wadliwy egzemplarz.

Może ktoś powiedzieć, że to jakaś nad reakcja z mojej strony jakby conajmniej masowo eksplodowały baterie w tych telefonach.
Po prostu uważam, że są jakieś podstawowe normy jakości, które każdy produkt, zwłaszcza tak wyceniany, powinien spełniać, a jeśli coś takiego ma miejsce, to firma ma obowiązek reagować i wykazywać się skutecznością.
Bynajmniej nie w swoich retorycznych popisach, a w prostych deklaracjach, że sprawią się po prostu zajmie.

I w tym miejscu mam wielką prośbę do Was. Jeśli są wśród Was osoby, które kupiły ten telefon, to dajcie proszę znać jakie są Wasze doświadczenia, bo nie ukrywam, chciałbym wiedzieć na ile problem ten jest powszechny.
Jeśli zetknęliście się z parującymi obiektywami, to napiszcie, czy problem ten wraca, czy pojawia się incydentalnie. Każdy kto dzisiaj rozważa zakup tego telefonu będzie mógł skorzystać z waszego doświadczenia, zanim podejmie ostateczną decyzję.