Bardzo lubię ten wyścig cenowy producentów do kwoty 2500 złotych dających jakieś 70% rzeczy, które ma flagowiec.
Może jest to ryzykowna teza, ale nie macie wrażenia, że osiągniecie tych kolejnych 30%, to nierzadko już dwukrotność tej kwoty. I osoby, które nie chcą dopłacać do rzeczy, z których nie będą korzystać, mają do wyboru m.in właśnie taki smartfon jak Xiaomi Redmi Note 13 pro +.
Ale czy ów smartfon probuje dać nam jak najwiecej w tym pułapie cenowym?