Wymarzone auto Polaka
Zanim powiemy sobie o Apple Vision Pro, to najpierw szybka dygresja.

Utarło się takie powiedzenie, że w Polsce dobry samochód to taki, którym na jednym tankowaniu dojedziemy do Chorwacji. No i oto na polski portal ogłoszeniowy trafia elektryczny minivan Geely, który na pełnej baterii ma pokonać nawet dystans 800 km.

To oczywiście nadal za mało by dojechać choćby z południa Polski do Riwiery Makarskiej, ale nawet gdyby ten minivan deklarował się większym zasięgiem i miał te wszystkie rzędy dotykowych ekranów to i tak jest nadal zbyt ekscentrycznym pomysłem dla niemal każdego z nas.
Szczególnie, że to cudo na kółkach kosztuje ponad 600 tysięcy złotych. Ale być może tak właśnie przedstawia się przyszłość samochodów, na którą może nikt nie czeka, ale ona pełznie w naszym kierunku.


I dokładnie takie same odczucia mam wobec głównego bohatera tego tygodnia, czyli do ogłoszonych w trakcie konferencji gogli Apple Vision Pro, które teoretycznie dają nam tak duży telewizor, że trudno będzie znaleźć na niego równie dużą serwetkę.

Z drugiej strony czy ktoś z was ostatnio wiercił się w nocy i nie mógł zasnąć, bo marzył o … wielkich goglach na głowie?
Pewnie nie, ale dokładnie w takim samym sarkastycznym tonie mogliśmy się wypowiadać o ogłoszeniu iPoda, iPhone'a, czy iPada, które, czy tego chcemy, czy nie, odcisnęły swój mocny ślad na rynku nowych technologii.
Ci sami malkontenci stali jakiś czas później przed sklepem z wypiekami na twarzy. W tym ja …
Krótko mówiąc, narzekając nie sprawimy, że postęp zwolni. Postęp co najwyżej może nas ominąć. A na czym ów postęp miałby polegać?
Apple Vision Pro - co to jest i czy tego potrzebuję?

Apple Vision Pro mają w zamyśle wznieść interakcję z ekosystemem Apple na zupełnie nowy poziom, który ma szanse w przyszłości przeorientować sposób w jaki dotychczas korzystamy z multimediów.
Wszystkie znane nam do tej pory sprzęty, zarówno te przeznaczone dla rozrywki, jak i te wykorzystywane w pracy, będą dostępne w jednym urządzeniu, które wystarczy założyć na głowę.
Naszą fizyczną przestrzeń, którą widzimy na co dzień, wypełnią trójwymiarowe interaktywne pulpity oraz wiele innych cyfrowych treści.

A nawigacja po interfejsie będzie odbywać się za pomocą naszego wzroku, głosu oraz gestów naszych dłoni. To tak w bardzo dużym skrócie.
Oczywiście tkwi w tym wszystkim taki lekki szantaż emocjonalny, że tak właśnie będzie wyglądać przyszłość, zaś negowanie tego czyni cię z automatu człowiekiem w sukience z pędów bambusa, który uznał przelatujący samolot za wielkiego smoka.
Albo jesteście jednymi z tych, którzy myślą, że jak coś się nazywa Apple Pay, to znaczy, że za wszystko płaci Apple …

Natomiast warto przypomnieć, że w latach 60 ubiegłego wieku tak przedstawiały się standardy bezpieczeństwa, a jakieś 50 lat wcześniej głoszono pogląd, że dziedzina nauki jaką jest fizyka została ukończona i nie ma tam miejsca na cokolwiek istotnie nowego.

Więc może po prostu ogranicza nas nasza słabo rozwinięta wyobraźnia i już wkrótce tak będzie wyglądać typowy człowiek wizytujący starbunia …

A może po prostu nie umiemy pogodzić się z tym, że cytując klasyka: „na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy”.

No i umówmy się. Kto jak nie Apple był od lat wskazywany palcem jako firma, która prędzej, czy później ponownie zrobi to z czego jest najbardziej znana, czyli najlepiej ze wszystkich połączy możliwości istniejących urządzeń, na tej bazie stworzy swój produkt i nada mu własną filozofię. To się właśnie dzieje.
Tegoroczny event dla programistów okazał się być zatem niezwykle emocjonujący, bo potwierdził on produkt, który jest zupełnie nowym urządzeniem Apple od 2014 r. czyli od premiery Apple Watch. Trudno zatem zignorować takie wydarzenie.
A jeszcze trudniej zignorować cenę, która owe emocje szybko ostudziła.
Ile będą kosztować gogle Apple?


3500 tysiąca dolarów, bo tyle ma kosztować Apple Vision Pro w Stanach zostało szybko przeliczone na złotówki. No i uwzględniając aktualny kurs waluty i polski podatek wyszło, że ta zabawka może spokojnie dobić nawet do 20 tysięcy złotych.
A dodając do tego, że same gogle budzą skojarzenia z maską do nurkowania, no to zaczęły się heheszki w internecie, ale spróbujmy spojrzeć na to chłodnym okiem.

Gogle zadebiutują w samych stanach na początku przyszłego roku, potem najpewniej będą trafiać po kolei na inne duże strategiczne rynki dla Apple, a moment, kiedy będą dostępne choćby w jednym egzemplarzu na salon polskiego resellera może się naprawdę mocno wydłużyć.
Co oznacza, że najpewniej jakaś garstka śmiałków będzie targać ten sprzęt z zagranicy by móc go wziąć w ręce i przetestować. Także, nie bójcie się, żaden elektromarket nie będzie wam wciskać tych gogli na każdym kroku mamiąc ratami 0 procent.

Nie mówimy tutaj o goglach pokroju Playstation Vr, które są przeznaczone głównie do rozrywki i w dodatku są w pełni kompatybilne z garstką tytułów.
Mówimy tu o sprzęcie, który nie będzie, zwłaszcza teraz, czymś co ma zaraz wylądować w każdym domu i stanowić kolejny typowo konsumpcyjny gadżet nakierowany głównie na rynek gier.


Odczytuję to tak, że ma to być przede wszystkim urządzenie, które ma w niedalekiej przyszłości zastąpić wszystkie inne urządzenia multimedialne.
Jeżeli na przykład twoim środowiskiem pracy są dzisiaj dwa monitory, komputer stacjonarny z dużą mocą obliczeniową, wszystkie związane z tym peryferia, to to wszystko możesz mieć za chwilę zaklęte w jednym urządzeniu mieszczącym się w niewielkim pudełku.
Przyznacie, że taka wizja ma naprawdę duży sens i potencjał.
Apple Vision Pro - wizja, czy fanaberia?

Ok, na początku Apple Vision Pro będzie wyłącznie ciekawostką, każdy będzie chciał sprawdzić jakie dostarcza wrażenia, ale to jest trochę tak jak z dronem Hexa, który można pilotować przebywając w jego kokpicie.
Każdy chętnie dotknie, przetestuje, ale nie będzie to kolejny, zaraz po trampolinie, przedmiot widywany na polskim ogródku. Na pewno nie od razu.
Telewizory z płaskim kineskopem też nie trafiły od razu do każdego polskiego domu, szczególnie, że pierwsze modele były tak samo irracjonalnie drogie jak dzisiaj pierwsza wersja Apple Vision Pro.
Natomiast nie sądzę by miała to być chwilowa moda jak pagery, telewizory z okularami 3d, czy gniotek Corgi.

Nie możemy zapominać, że mamy do czynienia z wielką firmą technologiczną, która przez lata udoskonalała swoje produkty, które połączone razem zmutowały do postaci … gogli.

Gogli, które mają dwa wyświetlacze mikro oled z maksymalną rozdzielczością 23 mln pikseli, co już samo w sobie może dać nam niespotykane wcześniej wrażenia związane z doświadczaniem jakości obrazu.

Do tego mamy tutaj wszystkie technologie, które samodzielnie rozwijał każdy sprzęt Apple. Począwszy od zaawansowanego procesora M2, oraz R1, które z pewnością przełożą się na szybkie czasy reakcji,



Do tego skaner Lidar znany z iPhone’a tworzący szczegółowe trójwymiarowe mapy otoczenia, czy choćby dźwięk przestrzenny z dynamicznym śledzeniem ruchu głowy pochodzący z AirPodsów. Nie mówiąc o kompletnym ekosystemie, aplikacjach, czy bibliotece gier, muzyki i video.
I do tego wszystkiego mówimy tu narazie o debiutanckiej wersji urządzenia. Przypomnijmy sobie czym był iPhone w 2007 roku i jakie było jego ówczesne zaplecze. Serio, ja bym tego nie lekceważył …
No i to jest też odpowiedź skąd taka cena, która nie wynika tylko z tego, że jest to wyłącznie podatek od nowości.
Apple Vision Pro - jestem też na nie

Oczywiście są też rzeczy, których nie umiem ocenić na chłodno i wobec których jestem sceptyczny.
Przede wszystkim przeraża mnie wizja ludzi w goglach na głowie. A fakt, że w taki rodzaj konsumowania treści inwestuje technologiczny gigant, który nieraz wyznaczał wektor zmian w branży, wzmaga moje obawy.
Szczególnie, że rynek będzie reagował i taki sprzęt zacznie się jeszcze szybciej upowszechniać, kiedy do gry wejdą pozostałe firmy.

Narazie pocieszam się tym, że aktualna koncepcja skupia się na tworzeniu systemu, który ma rozszerzać rzeczywistość, a nie tworzyć ją od nowa tak jak w przypadku chociażby Metaversum, ale do jakiej formy wypączkuje to w przyszłości.
No i jaki będzie mieć wpływ na nasz organizm, czy choćby na naszą prywatność … To jest naprawdę gigantyczny dylemat już dzisiaj.

Nie wzbudza mojego entuzjazmu również to, że jest to urządzenie osobiste w najpełniejszym tego słowa znaczeniu, nie pozwala na dzielenie się wrażeniami, ani też na żadne interakcje, co może tylko pogłębić problem więzi społecznych, które systematycznie od wielu lat nadwątlają smartfony.
Co dopiero gogle angażujące wszystkie nasze zmysły.
No i oczywiście taki produkt jak Apple Vision Pro to fantastyczna maszynka do robienia pieniędzy na wielu różnych polach, chociażby w kwestii samych akcesoriów takich jak wymienne soczewki korekcyjne, czy powerbank nie stanowiący integralnej części z opaską.

Jestem cholernie ciekaw do jakiej postaci wyewoluuje ten sprzęt, jaki będzie mieć wpływ na ludzką rzeczywistość i percepcję tej rzeczywistości, ale przede wszystkim nie ukrywam, jestem ciekaw … jak to działa. Póki co jest to melodia przyszłości, która fascynuje, intryguje, ale również przeraża.
A Wy jakiego jesteście zdania? Jest to urządzenie, które stworzy na nowo zasady konsumowania i kreowania treści, czy może będzie jeszcze przez bardzo długi czas stanowić niszowy produkt jak choćby smartfony ze zginanym ekranem.
Zapraszam do wspólnej dyskusji!