Samsung S24 Ultra vs. Huawei P70 Pura Ultra
Na początku naszego testu chciałbym podkreślić trzy istotne rzeczy.
Po pierwsze skupiam się wyłącznie na możliwościach foto-video obu tych urządzeń i na podstawie tego kryterium chciałbym wydać końcową opinię.
Zatem nie jest to kompleksowe porównanie, w którym konfrontujemy ze sobą wszystkie parametry, czy funkcjonalności obu smartfonów.
Po drugie w tym teście korzysta z aktualizacji z dnia 18 czerwca 2024 roku w ramach One UI 6.1, zaś Huawei pracuje na EMUI w wersji 14.2.0.


Wspominam o tym, bo ponoć w sierpniu S24 Ultra ma otrzymać bardzo istotną aktualizację w ramach funkcji foto-video.
Ma ona między innymi zoptymalizować pracę trybu HDR, czy poprawić nadmierne przetwarzanie zdjęć.

Jeśli faktycznie do tego dojdzie i będzie to odczuwalna aktualizacja dla użytkowników Samsunga, to bierzcie poprawkę na przynajmniej części moich wniosków.
Tymczasem rzućmy szybko okiem na tutejsze systemowe aplikacje aparatów.
S24 Ultra vs. P70 Pura Ultra - Porównanie

Samsung jest bardzo wierny swojej koncepcji interfejsu, dlatego tutejsze podręczne menu składa się z trzech trybów.
Mamy zatem tryb portretowy, zdjęcie oraz wideo - w myśl zasady, że to najważniejsze tryby pracy, po które użytkownicy sięgają najczęściej.

Pozostałe funkcje znajdziemy po przejściu do osobnej zakładki więcej, gdzie znajdziemy wszystkie pozostałe opcje łącznie z trybami pro dla fotografii oraz wideo.
Dają nam one dostęp do manualnych nastaw aparatu.
Do tego z poziomu aplikacji możemy korzystać ze wszystkich ustawień aparatu.

Kiedy skupimy się na podstawowych trybach pracy zobaczymy, że Samsung wraz ze swoim interfejsem stawia na szybką i prostą obsługę aparatu
Z kolei ilość wszystkich dostępnych opcji w górnej belce ma nie przytłaczać, a raczej wspierać w doborze najważniejszych rzeczy.

Z kolei Huawei przyjmuje inną filozofię. Po pierwsze wyciąga na wierzch nie trzy, a aż 6 trybów pracy.
Tu od razu należy zaznaczyć, że nie są to tzw. zapchaj dziury, użyte tylko po to by producent mógł wywołać wrażenie, że mamy tutaj czegoś więcej.
Istotnie - każdy z tych trybów ma swoje uzasadnione miejsce w tym gronie.

Poza tym domyślnie aplikacja uruchamia się w trybie zdjęcia, któremu, podobnie jak w Samsungu, towarzyszy po bokach tryb portretowy oraz film.
Oprócz tego Huawei od razu daje nam dostęp do trybu nocnego, czy migawki, bo jest pewny swego i wie, że te tryby w tym modelu są tutaj nie od parady.
Podobnież tryb pro, który poprzedza zakładkę więcej.

A zatem pierwszy kontakt z tutejszym interfejsem wywołuje nieco inne uczucia, niż te przy Samsungu.
Huawei komunikuje nam jasno, że trzymamy w rękach naprawdę zaawansowany sprzęt - przede wszystkim do uwieczniania zdjęć.
Świadczy choćby to, że tryb pro koncentruje się na fotografii.
Do tego ów tryb od razu uwzględnia rejestrowanie zdjęć w formacie raw - Samsung z kolei przeznacza na to osobną aplikację.

Natomiast Huawei zdradza jednocześnie, że tutejszy tryb filmowania nie jest już tak ważny, co zdradza choćby dość irytujące przełączanie się pomiędzy rozdzielczościami, czy klatkarzem.
Dostępność dodatkowej stabilizacji wyłącznie dla Full HD również każe sądzić, że producent rzucił większość sił na fotografię, ale o tym ostatecznie przekonamy się w późniejszej części tego testu.

Nie wiem, czy to kwestia większego obycia z Samsungiem, czy większe poczucie intuicyjności sprawia, że górna belka z ikonami w Samsungu wydaje mi się być bardziej przyjazna użytkownikowi.
Tryb mistrza, czy filtry w Huawei mogłyby zostać zastąpione przez rozdzielczość, czy współczynnik proporcji, ale to już moje bardzo subiektywne odczucie.
Podobnie jak w Samsungu - tutaj również z poziomu aplikacji możemy przejść do ustawień zdjęć oraz wideo.

No dobrze. Przejdźmy do tutejszych systemów aparatów.
Zaznaczę tylko, że wszystkie zdjęcia robiłem w trybie automatycznym i korzystałem z domyślnego zapisu do rozdzielczości 12 megapikseli - w Huawei jest to nieco ponad 12 megapikseli.
Proponuję zacząć od jednostek ultraszerokokątnych. Najpierw sucha specyfikacja, która pozwoli nam zorientować się w późniejszych wynikach.

S24 Ultra dysponuje aparatem ultraszerokokątnym, który znamy już z modelu S21 Ultra.
Jest to dokładnie ten sam układ, a zatem mamy tutaj tę samą matrycę, ogniskową, otwór przysłony, czy rozmiar pojedynczego piksela.
Jest to niewątpliwie udany zestaw, bo nie jest przypadkiem to, że producent sięga po niego od dobrych kilku lat, stawia w nim bardziej na poprawki programowe.
Ale właśnie takie marki jak Huawei przypominają nam o tym, że technologia wcale nie stoi w miejscu i że warto uwolnić potencjał jednostek szerokokątnych.
Dlatego swoją przewagę lokuje w zdecydowanie wyższej rozdzielczości, która wynosi tutaj 40 megapikseli, zaś w Samsungu nieodmiennie jest to 12 megapikseli.
O ile ja sam rzadko fotografuję za pomocą aparatu ultraszerokokątnego, tak dużo chętniej filmuję tą ogniskową, więc jej jakość ma dla mnie duże znaczenie.

Na pierwszy rzut oka widzimy, że oba aparaty dobrze poradziły sobie z ujęciem pod słońce i nie tracimy z pola widzenia wszystkiego co zostało okryte cieniem.
Samsung postawił na cieplejsze barwy, zaś Huawei ustawił chłodniejszy balans bieli.
Pierwsza pobieżna analiza obu kadrów każe sądzić, że oba smartfony reprezentują zbliżony poziom pod względem jakości.

Wystarczy pierwsze powiększenie by zauważyć wyraźną przewagę po stronie Huawei, który oferuje nam wyższy kontrast, przejrzystość, oraz wreszcie wyższą szczegółowość.
I przewaga ta dotyczy zarówno centrum, jak i brzegów kadru. Różnicę również dostrzeżemy w tym jak zostały odtworzone choćby czerwienie.

Z kolei na tym przykładzie widać, że aparaty zbliżyły się do siebie zmierzonym balansem bieli i ponownie, niewprawione oko stwierdzi, że mamy do czynienia niemal z identycznymi fotografiami.
Kiedy jednak ponownie zaczniemy analizować poszczególne fragmenty zdjęcia, zobaczymy, że Huawei praktycznie na całym obszarze kadru zachowuje wyższą jakość.
A zatem za dnia aparat ultraszerokokątny od Huawei’a zaznacza swoją przewagę.

Mogłoby się wydawać, że po zmroku zaobserwujemy takie same wyniki, ale tym razem jest inaczej.

Zacznę od tego jak oba aparaty zinterpretowały światło, które pada na kamienicę i przyznam, że zdecydowanie wolę bardziej naturalny efekt od Huawei.
Programowa ingerencja Samsunga, często w takich sytuacjach mocno obniża punkt bieli oraz poziom podświetlenia takich fragmentów.
Natomiast, kiedy powiększymy zobaczymy coś, czego nikt by się raczej nie spodziewał, sądząc po tym jak oba aparaty pracowały za dnia.
Otóż po zmroku to Samsung zdecydowanie lepiej wyciąga detale i lepiej operuje przejrzystością rysując wyraźne krawędzie obiektów. Dzięki temu lepiej widzimy wszystkie tutejsze faktury.

Oprócz tego są tutaj jeszcze dwie zależności.

Po pierwsze Huawei wyraźnie dłużej naświetla zdjęcia w trybie nocnym, co widać, kiedy rzucimy okiem na drugi plan.
Ale kiedy z kolei powiększymy te dwa ujęcia, to zobaczymy, że Samsung generuje cyfrowy szum, bo w tym upatruje dodatkowy atut przy wydobywaniu szczegółów.

Huawei zaś ma z kolei tendencję do odszumiania swoich zdjęć, co skutkuje ubytkiem detali.
Mam wrażenie, że cyfrowe podbijanie przejrzystości i dodatkowy kontrast mają wspomóc ogólne wrażenie. Tu z kolei światło zdecydowanie lepiej zinterpretował Samsung.

Oczywiście to co podbija tutaj znacząco stawkę, to możliwości jednostek głównych.
Kiedy porównamy specyfikacje, to trudno oprzeć się wrażeniu, że w tej konfrontacji Huawei zdobywa przewagę nad swoim rywalem.

Wszystko za sprawą tego, że wprawdzie chińska propozycja to w cudzysłowie zaledwie 50 Megapikseli względem 200 u Samsunga.
Całość jednak pracuje w oparciu o sensor w standardzie jednego cala, a zatem jego fizyczny rozmiar jest większy, a to z kolei sprawia, że i rozmiar pojedynczego piksela również staje się większy.
A zatem już na papierze mamy bardziej efektywne 50 megapikseli, niż te 200 u konkurenta.
Nie zapominajmy o tym, że w obu przypadkach system domyślnie zapisuje zdjęcie z głównej jednostki w rozdzielczości około 12 megapikseli i na tym rezultacie chciałbym się później skupić.
Natomiast to co dodatkowo gra na korzyść Huawei to zmienna przysłona w jednostce głównej, której światłosiła działa w zakresie od f/1.6 do aż f/4.0.
Z kolei Samsung proponuje ponownie sprawdzony układ bazujący na stałym otworze przysłony wynoszącym f/1.7.
Podsumowując. Co to oznacza już na etapie teorii?
Otóż Huawei może w tym samym czasie przyjąć większą porcję światła, która w dodatku przedostanie się do większej matrycy.

Zatem mamy tutaj zdecydowanie lepszy potencjał, który przynajmniej w teorii powinien ujawnić się przede wszystkim w trudniejszych warunkach oświetleniowych.
To jednak nie wszystko.
Skoro w Huawei możemy zamykać otwór przysłony, to to z kolei oznacza, że możemy lepiej kontrolować głębię ostrości za pomocą tej jednostki i wpływać też na poziom detali, zwłaszcza w świetle dziennym.
Całość również podnosi swoją efektywność, kiedy zapragniemy skorzystać z bardzo krótkich czasów migawki.
No dobra. Pora zatem na praktykę.
S24 Ultra i P70 Pura Ultra - Aparat Główny
Po pierwsze musimy pamiętać, że jednostki główne obu smartfonów różnią się dość znacząco ogniskową, więc w tym układzie Samsung będzie dawać nieco szerszy kadr, niż Huawei.

Pierwszy rzut oka na oba zdjęcia i trudno dostrzec tutaj coś co wyróżniałoby jeden z aparatów. Poza tym, że Samsung ponownie bardziej ocieplił barwy.
Kiedy przyjrzymy się bardziej, zauważymy, że ponownie Samsung za wszelką cenę eliminuje odbite światło od powierzchni.
Huawei jest w tej kwestii bliższy temu, co w rzeczywistości mogło zobaczyć ludzkie oko.
Kiedy przyjrzymy się detalom, to również zobaczymy, że Huawei wykazuje się większą szczegółowością, ale uczciwie trzeba przyznać, że jakkolwiek, nie jest to deklasacją ze strony Chińczyka.

Raczej lekka przewaga, którą trudno będzie docenić w codziennym zastosowaniu.
To za co na pewno należy pochwalić Huawei, to ponownie za równą pracę obiektywu, który utrzymuje jakość obrazu na brzegach kadru, gdzie już wyraźnie widać różnicę.

No i ponownie mamy tutaj także odczuwalną różnicę jeśli chodzi o poziom nasycenia - w tym wypadku Samsung podbił czerwienie.

Oba aparaty umiejętnie wykorzystują HDR, choć Samsung jest znany z tego, że czasami za bardzo wyciąga detale z cieni i stosuje niekiedy zbyt agresywną postprodukcję.
Jest ona uwidaczniana choćby w postaci charakterystycznej poświaty, którą zobaczycie na brzegach czarnego napisu.

Ponownie możecie zobaczyć, że brzegi kadru to wyraźna domena Huawei.

Kiedy zaczniemy fotografować po zmroku zobaczycie ponownie, że oba systemy aparatów mają zupełnie odmienne podeście do odtwarzania światła na swoich zdjęciach.
Ponownie Samsung robi wszystko by eliminować odbicia.

Z kolei, kiedy powiększymy, zobaczymy, że tym razem ilość detali jest bardzo porównywalna, a jedyne co uwidacznia się po stronie Samsunga, to większy udział algorytmu, który zdejmuje czernie.

Jeśli mieliście jeszcze wątpliwości co Samsung robi ze źródłami światła, to tutaj macie to jak na dłoni.

Ponownie mamy mocno zdjęte podświetlenie i punkt bieli, co wygląda bardzo nienaturalnie i jest to spowodowane niczym innym jak HDR’em.
Wiem, co mówię, bo taki efekt uzyskiwałem lata temu w specjalnym programie, w którym łączyło się kilka klatek o różnej wartości ekspozycji.
Huawei z kolei postępuje zdecydowanie łagodniej ze światłem, natomiast to algorytm w trybie nocnym Samsunga i jego cyfrowy szum potrafią wyciągnąć zdecydowanie więcej detali.
A teraz pora ocenić możliwości tutejszych teleobiektywów.
I tutaj mamy ciekawą sytuację, bo do tej pory Samsung przyzwyczaił nas do tego, że w tym celu bazował na dwóch aparatach opartych o matryce w rozdzielczości 10 megapikseli.
W rezultacie dawało nam trzykrotne oraz 10 krotne pokrycie optyczne.

Samsung postanowił wyprzedzić ruchy konkurencji i w tym roku postawił ponownie na dwa stałoogniskowe teleobiektywy.
Tym razem w układzie trzykrotny oraz pięciokrotny zoom optyczny.
Ten pierwszy nie uległ znaczącym zmianom, a ciężar powiększania przerzucono na ten drugi, zupełnie nowy aparat z pięciokrotnym powiększeniem.
Najpewniej uznano, że po pierwsze 5 krotne powiększenie optyczne jest bardziej użyteczne w codziennych zastosowaniach i warto, żeby odznaczało się lepszą jakością.

Wzięto też pod uwagę tych, którzy lubią powiększać, bo przecież z tym kojarzy się model Ultra, więc całość oparto na fizycznie większej matrycy obsługującej rozdzielczość 50 megapikseli.
Dzięki temu zwiększono to też rozmiar pojedynczego piksela, a w układzie optycznym zawitał również większy otwór przysłony.
S24 Ultra i P70 Pura Ultra - Jak działają obiektywy

Przygotowałem taki prosty schemat by lepiej zobrazować co chcę dalej Wam przekazać.
Dzięki wspomnianemu rozwiązaniu trzykrotny zoom optyczny w Samsungu ma od teraz do pokonania zdecydowanie krótszą drogę, w trakcie której lepiej utrzymuje jakość obrazka.
Potem jego obowiązki przejmuje już jednostka z pięciokrotnym powiększeniem.
Jednostka powiększana dalej cyfrowo próbuje dotrzymać kroku wynikom, które znamy z 10 krotnego powiększenia optycznego w poprzedniku.
Jest to na pewno bezpieczniejsze rozwiązanie dające efektywniejszy zakres ogniskowych.
Odpowiedź Huawei jest na to zgoła inna.
Tutaj powiększając do 3,4 raza bazujemy cały czas na możliwościach głównej jednostki, co zresztą jest bardzo uzasadnioną decyzją.
Tutejsze powiększenie cyfrowe pozwala nadal zachować bardzo satysfakcjonujące efekty.
Od 3,5 raza przełączamy się na jedyny tutaj aparat z teleobiektywem, który podobnie jak 5 krotny Samsung bazuje na 50 Mpx, ale oferuje lepszą światłosiłę za sprawą większego otworu przysłony.
Jego dodatkowym atutem jest także odległość ostrzenia wynosząca już 5 cm od obiektu, co w połączeniu z tą ogniskową da nam łatwiejsze do uzyskania zdjęcia makro.
A zatem, kiedy powiększymy trzykrotnie obraz w Samsungu, to korzystamy z trzykrotnego zoomu optycznego.
W tym samym czasie w Huawei bazujemy nadal na głównej matrycy.
Kiedy przekroczymy powiększenie 3,4 raza będziemy cyfrowo powiększać obraz z pierwszego teleobiektywu Samsunga, a w Huawei dopiero przełączymy się na optykę.
W tej konfrontacji Samsung będzie mieć zdecydowanie pod górkę praktycznie pod każdym względem.
Kiedy zaś dojdziemy do pięciokrotnego powiększenia, to Samsung przełączy się na drugi teleobiektyw, a Huawei będzie już tylko bazować na cyfrowym powiększeniu i tutaj zaczyna robić się ciekawie.
Ale po kolei. Dla otrzymania podobnego kadru w obu smartfonach zastosowałem 3,5 krotne powiększenie i oto wyniki.
Porównanie 3.5x zoomu - 69mm vs. 95mm

Pierwsze wrażenie jest takie, że oba aparaty generują podobne wyniki - z tą różnicą, że Huawei zdecydowanie mocniej akcentuje czernie.
Kiedy z kolei skupimy się na konkretnym fragmencie zdjęcia zobaczymy, że ponownie Samsung sięga po cyfrowy szum i dzięki temu generuje wyraźniejsze faktury.
Huawei przyjmuje swoją taktykę odszumiania.

Wrażenie jest takie, że optycznie, oba te aparaty reprezentują bardzo podobny poziom, ale efekt końcowy jest na korzyść Samsunga za sprawą jego oprogramowania.

Podobną zależność możemy dostrzec na tych zdjęciach, kiedy analizujemy cały kadr.

Ale, kiedy tym razem powiększymy to zdjęcie, możemy zobaczyć, że sztuczka z szumem od Samsunga tym razem nie zadziałała dostatecznie dobrze i panowanie zdobywa Huawei.

Również po zmroku lekką przewagę przejmuje Huawei, które algorytm mniej ingeruje w obrazek i daje bardziej wybrzmieć optyce.

Widać, to szczególnie na tym zdjęciu, gdzie operujemy na naprawdę niskim poziomie światła.

Huawei wysuwa się delikatnie na prowadzenie skuteczniej odtwarzając poszczególne elementy scenerii.
Przejdźmy teraz do pięciokrotnego zoom-a, gdzie Samsung przełącza się na swój drugi aparat, a Huawei kontynuuje pracę za pomocą swojego jedynego teleobiektwu, którym będziemy powiększać cyfrowo.
Porównanie 5x zoomu - 115mm vs. 95mm
Klasycznie po stronie Samsunga mamy podbite cienie.
Kiedy z kolei powiększymy kadr, zobaczymy że to Huawei wykazuje się tutaj większą przejrzystością i ponownie brakiem szumu - w kontrze do Samsunga.

Na tym fragmencie widać to już bardzo wyraźnie.
Widać, że producenci imają się różnych sposobów by optymalizować jakość zdjęcia - nad czym osobiście ubolewam, bo mimo wszystko wolałbym, żeby takie ingerencje były kontrolowane przez użytkownika.

Pięciokrotne powiększenie po zmroku w obu przypadkach nie daje szczególnie zadowalających efektów, pomimo, że ponownie korzystałem z trybu nocnego i długiego naświetlania.
Jest to bardziej pojedynek algorytmów, aniżeli obserwowanie tego co wyprodukował aparat - w tym wypadku Huawei skręca już mocno w stronę akwareli.
Tutaj jako faworyta wskazałbym mimo wszystko Samsunga, który utrzymuje w ryzach kontury oraz faktury na powierzchniach.

Dziesięciokrotne powiększenie to ponownie wyciskanie siódmych potów z teleobiektywu Huawei i wkręcanie na obroty drugiego aparatu Samsunga.
Porównanie 10x zoomu - 115mm vs. 95mm

Za dnia przewagę utrzymuje raz Huawei, a raz Samsung.
Przednie aparaty to w moim mniemaniu również bardzo porównywalny poziom, chociaż to aparat w Samsungu legitymuje się nieco większym otworem przysłony.
Natomiast ponownie różnica tkwi w tym co z tym samym wynikiem zrobi algorytm, który w przypadku Samsunga zdecydowanie stawia na ostrość, ale za to HDR zdecydowanie lepiej zachował szczegóły na oświetlonej skroni. Bardziej mimo wszystko przemawia do mnie rezultat z przedniej soczewki od Huawei.

Makro i video - S24 Ultra vs. Pura 70 Ultra
Huawei również akcentuje swój tryb makro, który również uznałbym za lepiej przemyślany, niż w Samsungu.
Przede wszystkim dlatego, że Samsung wspomaga tzw. poprawianie ostrości dla jednostki głównej, którą możemy zbliżyć się na krótki dystans od obiektu.
Pole widzenia tej ogniskowej nie tworzy nam typowego efektu makro z odpowiednią głębią ostrości.

Kiedy z kolei przełączamy się na teleobiektywy, to tu z kolei napotykamy na problem w postaci dystansu ostrzenia. O ile ten w trzykrotnym zoomie jest jeszcze nienajgorszy, tak ten w pięciokrotnym nie pozwala na zbyt małe odległości. Finalnie możemy zrobić zdjęcie w stylu makro, ale czuć jednak tutejsze ograniczenia. Zresztą gdyby było inaczej, to Samsung stosowałby w opcjach nazwę makro, po którą póki co nie sięga.

Huawei stawia na swój 3,5 krotny zoom z dystansem ostrzenia wynoszącym 5 cm i to rozwiązanie sprawdza się zdecydowanie lepiej.
Wyższa ogniskowa, większy otwór przysłony i krótki dystans sprawiają razem, że otrzymujemy zdjęcia zdecydowanie bliższe idei makro, które prezentują się naprawdę interesująco.

Na koniec omówimy sobie tutejsze możliwości video, a zaczniemy od dostępnej stabilizacji. W trybie standardowym wyniki są do siebie zbliżone.
Oba smartfony prezentują dobry poziom, chociaż moje subiektywne wrażenie jest taki, że to Huawei lepiej wykorzystuje możliwości żyroskopu.
Niestety, kiedy zechcemy skorzystać z dodatkowej stabilizacji, to ta jest nadal odstępna w Samsungu dla rozdzielczości 4K.
W Huawei oznacza to wybór tylko dla Full HD, który dodatkowe będzie programowo kadrowany, a zatem będziemy bazować na dodatkowym powiększeniu.
I choć oba obrazy są równie płynne, tak niestety sama ich jakość to już dwa zupełnie inne światy.

Dlatego do codziennych zastosowań sugerowałbym polegać na mechanicznej stabilizacji obrazu, która przeniesie więcej drgań, ale zapewni nam lepszą jakość samego video.
A skoro mowa o samej jakości video, to z tą jest tutaj różnie.
W dobrze oświetlonej scenerii otrzymamy bardzo zbliżone wyniki i trudno będzie nam dostrzec jakieś istotne niuanse.
Z kolei filmując jednostką główną w bardziej wymagających warunkach oświetleniowych dostrzeżemy spadek jakości i sporo cyfrowego szumu w ciemnych partiach.
W dodatku nie jest to szum o drobnej strukturze, co dodatkowo wpływa na gorszy odbiór filmu.

Również, kiedy zaczniemy przełączać się pomiędzy obiektywami zobaczymy, że video jest tutaj jednak domeną Samsunga biorąc pod uwagę wszechstronność tutejszych możliwości.
Chociaż filmując głównymi jednostkami po zmroku miałem wrażenie, że jednak bardziej przekonuje mnie obrazek z Huawei.

Oczywiście to jest zaledwie początek wszystkich rzeczy, które moglibyśmy skonfrontować tutaj w ramach fotografii i video.
W moim przekonaniu skupiłem się na tych najbardziej podstawowych rzeczach.
Żeby już bardziej nie przedłużać, powiem to, co pewnie większość z Was niejednokrotnie pomyślała w trakcie tego testu.

Otóż gdybyśmy mieli polegać na suchej specyfikacji i na entuzjastycznym przyjęciu nowego ultra flagowca od Huawei, moglibyśmy uznać, że ten powinien właściwie zdeklasować konkurenta od Samsunga.
Tymczasem w mojej opinii nic takiego się nie stało.
Mamy tutaj do czynienia z dwoma odmiennymi filozofiami jakie przyjęli obaj producenci i każdy z nich dostarcza satysfakcję często w zupełnie innych obszarach.
Natomiast daleki jestem od ogłoszenia werdyktu, że mamy tutaj jednoznacznego zwycięzcę.
Nawet gdybyśmy przyznawali punkty za każdą kategorię, to i tak przewaga jednego z nich byłaby nieznaczna, a przecież każdy z nas ma różne wymagania i na różne rzeczy zwraca uwagę.

Upraszczając. Gdybym miał wybrać flagowca do filmowania, to z tych dwóch zdecydowanie postawiłbym na Samsunga.
Gdybym z kolei miał stawiać na fotografię, to czułbym większą bliskość z Huawei.
Pura 70 Ultra to z pewnością godny następca foto smartofnów od Huawei i na pewno możemy uplasować go wysoko w hierarchii podobnych urządzeń.
W moim odczuciu to nie jest jeszcze urządzenie, które dzisiaj redefiniuje pojęcie mobilnej fotografii.
To po prostu udana kontynuacja, która pięknie wadzi się z takimi smartfonami jak S24 Ultra od Samsunga i na pewno daje alternatywny wybór dla entuzjastów malowania światłem.
