Chaos w nazewnictwie – jak nie zgubić się w ofercie Redmi?

Wprawdzie nie jest to już dla mnie zaskoczeniem, ale jednak nadal nie potrafię odnaleźć się w ofercie Xiaomi. Submarka Redmi obejmuje aż pięć różnych modeli, co może wywołać konsternację.
Przeciętny odbiorca może bowiem uznać, że jeśli jakiś model otrzymuje dopisek „5G”, to różni się on jedynie obsługą wyższego standardu sieci komórkowej.

A to nie do końca prawda, bowiem różnic tych jest więcej i nie dotyczą one tylko samego procesora, ale także pojemności akumulatora, czy rozdzielczości wyświetlacza.

Innymi słowy, jeżeli jesteście tu nowi, to polecam Wam zajrzeć do porównywarki, choć znowu trzeba zaznaczyć, że ta dostępna na stronie producenta jest mimo wszystko uproszczona.
Styl czy wygoda? Design, który budzi emocje

Model 14 Pro 5G wydał mi się z całej stawki najbardziej interesujący pod względem specyfikacji i jawił mi się jako najlepszy wybór gdybym miał polegać na suchych parametrach.
Przypomnijmy, że mowa tutaj o dużym smartfonie, chociaż warto docenić, że obecne tu zabiegi stylistyczne pozwoliły oddalić nasze skojarzenia od typowej kolubryny.

Redmi systematycznie co roku odchudzał ten telefon dodatkowo eksperymentując z formą i doprowadził on do obecnego projektu, który stawia na dwie warstwy zachodzące na boczną ramkę.
Nie jest to nowy pomysł, ale z doświadczenia wiem, że się sprawdza.

O ile ta warstwa tylnej obudowy nie powinna budzić ożywionych dyskusji, tak frontowe szkło zakrzywione do boków jest zawsze przedmiotem sporów wśród użytkowników.
Temu rozwiązaniu nie można odmówić wygody.

Trzymając w ręku telefon praktycznie nie doświadczamy bocznej ramki i całość daje nam to wrażenie smukłości, zaś sam chwyt przypisałbym do tych pewnych i wygodnych.
Wprawdzie producent wyposaża nas w fabrycznie naklejoną folię ochronną, ale ponowne zabezpieczenie ekranu w przyszłości nie będzie należeć do łatwych zadań.

Taki rodzaj ekranu na starcie ogranicza nam wybór w puli tych właśnie akcesoriów.
Część osób nie przepada również za efektem załamującego się światła na krawędziach.

Z drugiej strony trudno byłoby mi wyobrazić sobie obecny tu projekt tylnej obudowy w połączeniu z płaską taflą szkła na froncie.
W takim przypadku konieczne byłoby zastosowanie ostrych krawędzi i zdecydowanie bardziej surowej formy.

Tu zaś, szczególnie w mojej wersji testowej, mamy do czynienia z czymś co stoi w kontrze do tego i zdecydowanie premiuje obłości oraz, nie bójmy się tego przyznać, uczucie miękkości.
Dzieje się to za sprawą obecnych tu kształtów, oraz wykorzystanej w tej wersji ekoskóry w kolorze lawendowego fioletu, jak określa go sam producent.

I cóż. To nie mój kubek z herbatą, jak mawiają Anglicy, ale ten kolor z pewnością będzie mieć swoich entuzjastów.
Również projekt wyspy aparatów stawia na zaokrąglenia, a widoczne tu cztery zgrupowane pierścienie są bardziej efektem stylistycznym, niż manifestacją rozbudowanego systemu kamer.

Znajdziemy tu aparat główny w towarzystwie aparatu ultraszerokokątnego, który raczej nie zdobędzie wielu fanów.
Dalej mamy aparat makro, umieszczony głównie dla zachowania symetrii, oraz diodę doświetlającą.

Obudowa otrzymała w tym roku certyfikat IP68 oferując nam zdecydowanie lepszą ochronę przed kurzem oraz wodą. Warto przypomnieć, że znajdziemy tu czujnik podczerwieni i głośniki stereo.

Ponieważ jest to już wersja Pro, na próżno szukać tutaj gniazda słuchawkowego czy tacki obsługującej kartę microSD – te elementy są dostępne w modelu pozycjonowanym o stopień niżej.
Ekran jak żyleta i dźwięk na dwóch poziomach
Ekran w tym modelu zyskał wyższą jasność maksymalną oraz szczytową, a także obsługę HDR 10+.
Częstotliwość odświeżania działa adaptacyjnie w zakresie od 60 do 120 Hz, dzięki czemu jakość wyświetlanych treści odpowiada współczesnym standardom.

Jest wystarczająco jasno praktycznie w każdych warunkach. Widać, że miejscami dochodzi do głosu systemowy optymalizator jakości, który lubi podbijać ostrość krawędzi na obiektach.
Na szczęście nie wynika to z niskiego zagęszczenia pikseli, więc efekt końcowy nie razi oka.

Pod ekranem znajdziemy optyczny czytnik linii papilarnych, który będzie wymagał od nas nieco dłuższego przytrzymania palca w celu autoryzacji, ale jego ogólna praca nie budzi moich zastrzeżeń.

Również nie mam zastrzeżeń co do pracy głośników, choć trzeba zaznaczyć, że ten górny pełni rolę uzupełniającego i główne obowiązki pod względem samej jakości przejmuje dolna jednostka.
Moc i system – czy Redmi dotrzymuje kroku konkurencji?

Telefon przywitał mnie z fabrycznie zainstalowanym Androidem 14 i nieaktualną nakładką Hyper OS. Co więcej, do tej pory nie pojawiła się żadna aktualizacja, która miałaby to wkrótce zmienić.
To każe sądzić, że deklaracja o trzyletnim wsparciu systemowym będzie najpewniej liczona tutaj od Androida 14.

Przypomnę, że testowany przeze mnie Poco X7 Pro jest dostępny od razu z Androidem 15 i nakładką HyperOS 2.0.
Nie rozumiem skąd właściwie wynikają te rozbieżności i nie chciałbym przypisywać producentowi złej woli, ale nie wygląda to dobrze.

To również sprawia, że trudniej ocenić mi ten telefon, bo jak rozumiem, na ten moment nie pracuje on w swoim natywnym środowisku systemowym, do którego powinien zostać zoptymalizowany.
Natomiast uspokajam osoby przywyczajone do nakładki MIUI.

Szybko odnajdziecie się w interfejsie HyperOS, który zachował ogólną filozofię i skupia się na przede wszystkim na lepszym planowaniu i użyciu zasobów sprzętowych.
System jest lżejszy i ma w założeniu lepiej wykorzystywać pamięć masową.

No i rzecz jasna dzięki HyperOS Xiaomi, a w tym wypadku Redmi również dołącza do trendów AI.
Poza asystentem głosowym od Google i funkcją zakreśl, natrafimy głównie na funkcje związane z fotografią.

Chodzi tu o silnik obrazowania oparty na algorytmach AI oraz narzędzia edycyjne, takie jak usuwanie obiektów czy tworzenie rozmyć na drugim planie.
Redmi Note 14 Pro 5G korzysta z procesora MediaTek Dimensity 7300 Ultra. Szkoda, że wtóruje mu chip pamięci masowej w standardzie UFS 2.2.

Rozumiem, że wspomniany już przeze mnie Poco X7 Pro wykorzystuje UFS 4.0, ale wydaje mi się, że można było pokusić się tutaj o standard 3.1.
Mimo to telefon oferuje całkiem przyzwoitą wydajność w swojej kategorii cenowej.

Trzeba jednak uczciwie dodać, że nie będzie zdobywać najwyższych not, a jego specyfikacja jest skrojona pod mniej wymagające zadania – podobnie jak w przypadku analogicznego modelu Poco X7.
Tu dopisek Pro uznałbym za chybiony, wszak Poco X7 Pro udowadnia, że istotnie ma on swoją mocną stronę, w której specjalizuje się od lat.

Mogłoby się zatem wydawać, że w przypadku Redmi Note 14 Pro 5G dopisek Pro odnosi się do możliwości fotograficznych i rzeczywiście te różnią się od przytaczanego Poco.
Daleki byłbym od stwierdzenia, że to kompletny zestaw skrojony dla profesjonalisty.

Tak naprawdę cały ciężar dźwiga na swoich barkach główna jednostka o nieprzypadkowej rozdzielczości 200 Mpix.
Wsparta algorytmem, zapewnia dodatkowo dwukrotny oraz czterokrotny zoom cyfrowy, utrzymujący użyteczną jakość obrazu.

Pod tym względem jest to bardziej wszechstronny zestaw od tego, który znalazłem w Poco X7 Pro.
Jednostka ultraszerokokątna pozostaje ta sama, zaś tutaj dodatkowo ze względów czysto projektowych producent umieszcza jednostkę makro, na którą lepiej opuścić zasłonę milczenia.

Jak się rzekło, główną jednostkę powinniśmy traktować tutaj jako ten właściwy instrument do rejestrowania zdjęć i trzeba przyznać, że dobrze wywiązuje się ze swojego zadania.
Aparat domyślnie zapisuje obrazy w rozdzielczości 12 megapikseli.

Z moich porównań wynika, że zapis w pełnej rozdzielczości wiąże się z około 10-krotnie większym rozmiarem pliku, podczas gdy sama jakość zdjęcia nie przynosi odczuwalnych korzyści.
Trzymając się 12 megapikseli mamy zatem pewność, że szybko nie zużyjemy pamięci w telefonie, a sposób obrazowania, czy choćby poziom szczegółów stoi tu na satysfakcjonującym poziomie.

O dziwo, kolory zdecydowanie skręcają w stronę naturalnych odcieni i wyważonego kontrastu.
To miłe zaskoczenie, szczególnie w obliczu tego, że większość producentów woli raczej epatować wysoką saturacją na każdym kroku.

Na pochwałę zasługuje również to, że algorytm nie ma ciągot do nadmiernego wyostrzania krawędzi.
Korzystając ze standardowej ogniskowej, zauważyłem, że automatycznie występuje odszumianie.

W sumie nie wiem, po co to robić, ponieważ przy powiększeniach pojawia się cyfrowy szum, co zresztą jest korzystne, bo obrazek nie zamienia się drastycznie w akwarelę.

Kamera główna oraz ultra szeroki kąt mają zawsze włączoną elektroniczną stabilizację, co daje pewność, że można pozwolić sobie na odrobinę nonszalanckie chwytanie za telefon i robienie szybkiego zdjęcia.
Trudno jednak ustrzec się drżenia podczas chodzenia — system nie radzi sobie do końca z tym zadaniem, co sprawia, że film może być lekko szarpany.
Bateria na plus, cena na minus?
Na koniec bateria. Nad poziomiem energii czuwa akumulator o pojemności 5110 mAh wykony w technologii litowo-jonowej, który możemy regenerować z pomocą 45 watowej mocy ładowania.
I to nie jest dobra wiadomość, bowiem poprzednik oferował maksymalną moc 67 Watów. 33% w 15 minut i kolejne 30% po następnych 15 minutach.

Dla większości może to być wystarczający wynik, ale osoby dla których parametr ładowania jest istotny, mogą mimo wszystko odczuć tutaj wyraźny niedosyt.
Przy moim sposobie użytkowania spokojnie mogłem liczyć na solidne 1,5 dnia z dala od ładowarki.

Na koniec cena. Nie będę oryginalny twierdząc, że ta aktualnie oferowana na poziomie 1800 złotych za testowany przeze mnie wariant 8/256 mogłaby być odrobinę niższa.
Zauważmy, że telefon w tym przedziale cenowym ma sporą konkurencję, choćby w postaci telefonu ze stajni Xiaomi, a konkretnie w ramach submarki Poco.

Model X7 właściwie reprezentuje bliźniaczą specyfikację, ustępując jedynie ilością megapikseli w głównej matrycy aparatu.
W wersji z 12 GB RAMu i pół terabajtową pamięcią masową kosztuje o 300 złotych mniej. Dalej mamy choćby konkurencyjnego Samsunga A55, którego obecna cena wynosi nieco ponad 1700 złotych.

Redmi Note 14 PRO 5G to dla mnie bardzo trudny w jednoznacznej ocenie smartfon.
Mogłoby się wydawać, że ma wszystko, co jest potrzebne, by zdobyć popularność w swojej kategorii cenowej – oferując naprawdę dobrą jakość wykonania, wysoki standard ochrony oraz świetny, jasny ekran.

Do tego dochodzi nowoczesny i wydajny procesor, choć na pewno nie nastawiony na bicie rekordów. Trudno również mieć zastrzeżenia do pracy na baterii czy jakości zdjęć z głównego aparatu.
I w tym miejscu chciałbym postawić kropkę, ale niestety jest też lista ustępstw, wobec których pozostaję sceptyczny.

Telefon jest dostarczany z Androidem 14 i poprzednią wersją nakładki HyperOS, co sugeruje, że wsparcie systemowe będzie liczone od Androida 15.
Dodatkowo, otrzymujemy przestarzały standard pamięci, a moc ładowania bezprzewodowego może być niższa od tej, do której przywykli użytkownicy Poco czy Redmi.

Wspomnę również o mało intuicyjnym portfolio producenta, które może budzić konsternację u potencjalnego nabywcy.
Gdyby ktoś zechciał kiedyś uprościć tę ofertę oraz zależności między rodziną modeli Redmi i Poco, to myślę, że wszyscy by na tym skorzystali.

Dajcie znać co sądzicie o Redmi Note 14 Pro 5G - będę wdzięczny za podzielenie się waszymi wrażeniami z użytkowania tego telefonu.
A być może dokonaliście ostatecznie innego wyboru. Sekcja komentarzy pozostaje do Waszej dyspozycji. Tymczasem dziękuję za Wasz czas i uwagę. Widzimy się i słyszymy już wkrótce. Do zobaczenia!
Pat
Kilka dni temu kupiłem, cena promo 7 stów za nowy telefon wydaje mi się bardzo fajna. Oglądam dużo filmów i już mogę stwierdzić że świetnie wyglądają na tym wyświetlaczu, dźwięk też super. Ogólnie telefon działa bardzo szybko i przy takim używaniu jak moje, to jest, dzwonię, pisze, oglądam filmy i przeglądam neta - rewelacja
Dar
Kupiłem redmi note 14 pro 5g i jest całkiem przyzwoity.Wyświetlacz i aparat to cudo.Nie odczuwam żeby pamięć masowa była gorsza.Jedyne do czego bym się przyczepił to aplikacja galeria czasami gubi gdzieś zdjęcia jest zsynchronizowana z aplikacją zdjęcia google może to jest przyczyną.
Klemens Adamczyk
Jeszcze nie otrzymałem aparatu ale już się cieszę.
Pretend
Mam Redmi Note 14 Pro+ 5G. Fajny telefon, ale ma irytującą wadę. Bardzo wolny transfer przy kopiowaniu plików z/na zewnętrzny dysk SSD. Poniżej 30MB/sek. Skopiowanie 200GB trwa 3 godziny. W Xiaomi 14 jest 300-400 MB/sek. Skopiowanie tych samych 200GB na ten sam dysk SSD tylko 15 minut. Nie wiem czy wszystkie egzemplarze tak mają, czy tylko mi się taki trafił.