Recencja Poco X6 Pro

Poco X6 Pro okazał się być jednym z najpopularniejszych smartfonów w Polsce.
Pod koniec ubiegłego roku jego cena potrafiła zbliżyć się do progu 1000 złotych, co w połączeniu z kompletnym wówczas zestawem sprzedażowym, czyniło go propozycją niemal bezkonkurencyjną.

Trzeba zatem przyznać, że postawiło to spore wyzwanie przed najnowszym modelem.
Debiutuje on bowiem w nowej, chciałoby się powiedzieć, europejskiej rzeczywistości, gdzie już na start zawartość pudełka jest uboższa o ładowarkę.

Cena regularna testowanego egzemplarza z wyższą pamięcią RAM jest taka sama jak rok temu i wynosi obecnie 1900 złotych.
To oznacza, że ponownie łowcy okazji musieli wykazać się refleksem i nabyć ten telefon w przedsprzedaży.

Nierzadko korzystając z zagranicznych ofert i tamtejszych promocji, gdzie przykładowo wersję bazową z 8 GB RAMu można było nabyć w przeliczeniu na złotówki za około 1300 złotych.

Kwota ta obejmowała już wspomnianą ładowarkę obsługującą szybkie ładowanie.
Cena, design i jakość wykonania

Zaczynam nietypowo od omówienia kwestii ceny, bo w przypadku tego właśnie modelu jest ona jego integralną częścią.
Telefon, którego cena klasyfikuje go bliżej budżetowej półki i który swoją wydajnością onieśmiela zdecydowanie droższe modele - to stanowiło DNA Poco X6 Pro.

Zatem aktualny model musi ponowie stanieć mijając barierę 1500 złotych by w swoim wydaniu stać się kompletną propozycją.

Producent rzecz jasna postawił ponownie na sztuczne tworzywo, co wcale nie znaczy, że telefon trzymany w dłoni budzi skojarzenia z tanim urządzeniem. Przeciwnie.

Schludne, matowe ramki, czy minimalistyczny design tylej obudowy wywołują dobre wrażenie, szczególnie, że tym razem nie znajdziemy tu wyspy obejmującej trzy aparaty oraz diodę doświetlającą.
Cieszy więc, że Poco ostudziło swoje zapędy by raczyć nas ponownie niezbyt użyteczną kamerą makro.

Jednocześnie szkoda, że zdecydowano się na tak dużą średnicę oprawek dla obiektywów, które przecież są w rzeczywistości dużo mniejsze.
Nie wiem jak u Was, ale w Krakowie da się od kilku dni poczuć wiosnę, a ta zielona obudowa najlepiej to manifestuje.

Podoba mi się ten kolor oraz to, że zdecydowanie trudniej zostawić na nim ślady po palcach.
Oczywiście w ofercie nie zabrakło wersji choćby z charakterystycznym dla tej serii połączeniem czerni oraz żółtego koloru.

To co zdecydowanie wyróżnia tę obudowę na tle poprzednika, to jej stopień ochrony.
W wersji globalnej jest to certyfikat IP68 dający już wystarczającą ochronę przed codziennym kontaktem z kurzem oraz wodą, zaś na pozostałych rynkach producent oferuje nowszy standard IP69.

Nie zabrakło także szkła Gorilla Glass 7i będącego tańszym odpowiednikiem flagowej powłoki z serii Victus.
Powierzchnia jest płaska od krawędzi do krawędzi, co ułatwia ewentualne nałożenie dodatkowego szkła ochronnego.

Tacka sim mieści w sobie dwie karty w rozmiarze nano, zaś sam telefon nie obsługuje funkcji eSIM.

Ponownie jak w poprzedniku, nie uświadczymy tu gniazda mini jack. Za to nie zabrakło diody podczerwieni do szerokiego użycia w systemach zdalnego sterowania w ramach aplikacji mi pilot.
Ekran i multimedia

Telefon dobrze leży w dłoni pomimo niemałych rozmiarów, bo przypomnijmy, że ponownie przekątna ekranu wynosi 6,7 cala, co zalicza urządzenie do grona tych większych.
Ekran to klasa sama w sobie i dlatego producent postawił tu jedynie na istotne zwiększenie jasności szczytowej.

Jeśli ktoś w tej kwestii odczuwał niedostatek u poprzednika, to tu otrzyma bardzo komfortową pracę wyświetlacza w otoczeniu światła dziennego.

Telefon od nowości pracuje w domyślnym trybie oferującym adaptacyjną częstotliwość odświeżania - naturalnie możemy wybrać także na stałe preferowaną wartość.

Ponownie za autoryzację odpowiada optyczny czytnik linii papilarnych, któremu towarzyszy charakterystyczna kula światła wydobywająca się spod naszego palca.

Cieszy mnie poprawiony dźwięk. U poprzednika wyraźne dominował dolny głośnik.
Tu mam wrażenie, że ich praca jest zdecydowania bardziej zrównoważona, choć sama charakterystyka emitowanego dźwięku jest raczej płaska, pomimo ustawień zastosowanych w korektorze.
System i oprogramowanie

Poco X7 Pro debiutuje z Androidem 15 i nową wersją nakładki Hyper OS 2.0.
Rzecz jasna, wiąże się to z obecnością całego pakietu preinstalowanych aplikacji, ale te można w razie potrzeby w całości usunąć.

Po przeniesieniu danych z poprzedniego telefonu i wstępnej konfiguracji dostosowałem system do swoich potrzeb.
Wybrałem sposób nawigowania, efekty powiadomień i przejścia, szufladę aplikacji oraz zmniejszyłem zużycie energii przez łączność 5G.

Nie mogło zabraknąć także panelu bocznego, który trzeba na początku aktywować.
Telefon również nadąża za bieżącymi nowościami w postaci AI.

Znajdziemy w nim asystenta Gemini, którego aktywujemy przyciskiem wybudzania, a także pakiet usług SI obejmujący aplikacje: notatki, galerię oraz dyktafon.
Dodatkowo możemy liczyć także na transkrypcję na żywo oraz tłumacza symultanicznego. Wraz z kolejnymi aktualizacjami ma także pojawić się funkcja Circle to search.

Samo nawigowanie po systemie i codzienne korzystanie z obecnych tu funkcji należy do czynności prostych i intuicyjnych.
Widać, że producent, podobnie jak inne chińskie marki, uważnie obserwuje trendy zarówno w samych systemach, jak i nakładkach.

Przekłada się to na wiele znajomych obszarów, takich jak centrum sterowania czy staranniej uporządkowane menu ustawień.
Choć warto podkreślić, że jeśli korzystasz ze starszego Xiaomi z nakładką MIUI, to i tak poczujesz się tu jak w domu.

Wprawdzie nadal widgety od Poco oferują dość skromny repertuar. Wciąż łatwiej tu o optymalizatory systemu, czy panele reklamowe, ale na szczęście do wyboru mamy także widżety Androida.
Dodatkowo mogłem skorzystać z aktualizacji zawierającej poprawki dla aplikacji galerii, pogody, kalendarza, a także zegara.

Zmiana ta wiąże się również z bardziej płynną interakcją, bo i w obszarze animacji poczyniono odczuwalne postępy.
Przyznam jednak, że pod tym względem lepsze wrażenie zrobił na mnie Oxygen OS 15 oferujący bardziej zwrotne przejścia - te obecne w Hyper OS 2.0 odznaczają się za to większym dostojeństwem.

Gdyby tylko towarzyszyły temu bardziej wyrafinowane reakcje haptyczne, to moglibyśmy mówić tu o pełnoprawnym doświadczeniu na miarę flagowca.
Na tym etapie łatwo zrozumieć skąd wynika to niesłabnące powodzenie poprzedniego modelu Poco.

W tym miejscu warto dodać, że producent deklaruje 3 duże aktualizacje systemu oraz 4 lata wsparcia zabezpieczeń.
Mam zatem nadzieję, że terminowość oraz jakość tych aktualizacji nie będą wzbudzać zastrzeżeń.

Tym bardziej że telefon wyposażono w naprawdę mocne podzespoły, które zapewnią jego płynną pracę na kolejne lata.
Wydajność i podzespoły
No właśnie. Rzecz, po którą przychodzi tu najwięcej użytkowników, czyli procesor Dimensity 8400.
Do tego w standardzie otrzymamy 8 GB RAMu, lub opcjonalnie 12 GB RAM. Jakby tego było mało, to wszystkie odmiany obsługują standard pamięci UFS 4.0, co przekłada się na szybszą pracę pamięci.

To wszystko, w połączeniu ze zwiększoną wydajnością chłodzenia, zapewnia nam flagowe możliwości, do których praktycznie żaden smartfon z tej półki cenowej nie jest w stanie się zbliżyć.

Co więcej, telefon dobrze radzi sobie pod obciążeniem.
Maniacy cyferek w testach syntetycznych, czy choćby entuzjaści tych bardziej wymagających gier mobilnych, z pewnością będą ukontentowani.

Chciałbym w równie entuzjastycznym tonie wypowiedzieć się o możliwościach nowego akumulatora, którego pojemność wzrosła do 6000 mAh.
Można by więc przypuszczać, że przełoży się to na odczuwalnie lepsze wyniki.

Tym bardziej że poprzednik nie wyróżniał się ponadprzeciętną wytrzymałością i zazwyczaj pozwalał bezpiecznie założyć, że wystarczy na jeden dzień pracy.
Tu mam wrażenie, że mówimy o poprawie na poziomie około 20% wydajniejszej baterii w cyklu mieszanym, ale jak ta ostatecznie wypadnie zależy za każdym razem od indywidualnego sposobu użytkowania.

Wraz ze wzrostem pojemności akumulatora, wzrosła również moc ładowania, która teraz wynosi 90 Watów.

Dzięki temu czas ładowania baterii udało się utrzymać na poziomie około 45 minut, co pozwala na naładowanie smartfona od zera do pełna.
Należy tylko uprzednio w menu ustawień odblokować opcję maksymalnej prędkości ładowania. Nowy Poco X7 Pro nie otrzymał ładowania bezprzewodowego.
Aparaty – mocne i słabe strony

To co jest chyba najchętniej dyskutowanym tematem w przypadku tej linii smartfonów, to system aparatów.
Ten wciąż najbardziej przypomina o tym, że jeśli świadomie decydujesz się na super wydajnego budżetowca, to jednocześnie wiesz, że producent musiał poszukać oszczędności w innych obszarach.

Ponownie mamy tu do czynienia z tym samym aparatem ultraszerokokątnym.
Została natomiast delikatnie odświeżona jednostka główna, która oparta jest na nieco większym sensorze o mniejszym zagęszczeniu pikseli.

To łącznie przełożyło się na nominalnie większy rozmiar pojedynczego piksela.
Do tego obiektyw odznacza się wyższą wartością przysłony.

Nie mam bezpośrednio porównania z poprzednikiem, ale odnoszę wrażenie, że mamy tu do czynienia z mniej więcej taką samą kulturą pracy, choć są drobne wyjątki.
Zalecam, aby trzymać się głównej jednostki, która najlepiej współpracuje ze światłem dziennym.

Dodatkowo powinna potrafić wygenerować przyjemną dla oka głębię ostrości, gdy zbliżymy się do fotografowanego obiektu.
Odnoszę wrażenie, że algorytm ma mniejszą tendencję do pobijania cyfrowo ostrości i nie reaguje nadmiarowo na obecność zaszumień.

W porównaniu z aparatem o szerszym polu widzenia, łatwo odnotować różnicę w obrazowaniu i odtwarzaniu punktu bieli.
Nie mówiąc o rozbieżnościach choćby w temperaturze barwowej, czy wreszcie w poziomie detali. Innymi słowy, jednostka ultraszerokokątna w żaden sposób nie wtóruje osiągom głównej jednostki.

Ponownie sama jakość wideo w 4K jest akceptowalna, dodano możliwość rejestrowania obrazu w 60 klatkach na sekundę, ale wciąż możemy polegać głównie na statycznych ujęciach.
Filmowanie w ruchu szybko ujawnia wszelkie niedostatki związane ze stabilizacją, czy sposobem rejestrowania klatek.

Warto zatem jeszcze raz podkreślić, że to nie jest telefon dla entuzjastów fotografii, którzy zwracają uwagę na niuanse.
Dla takich osób w tym przedziale cenowym lepszym wyborem może okazać się np. Samsung A55, Pixel 8a, czy Realme 12 Pro+.

Mogłoby się wydawać, że ten rynek sprzedaży jest jednym z najtrudniejszych, ponieważ panuje na nim zażarta konkurencja.

Producenci starają się zwykle sprostać oczekiwaniom finansowym klientów, co sprawia, że stawianie na ponadprzeciętną wydajność może być ryzykownym ruchem.
Poco X7 Pro ponownie udowadnia, że najpewniej trudno będzie nam znaleźć solidną alternatywę w tej cenie, zwłaszcza gdy ta zacznie stopniowo maleć.

To ponownie udany smartfon, który oferuje bardziej przemyślany design, lepszą ochronę przed kurzem i wodą oraz jaśniejszy ekran.
Dodatkowo, zapewnia bardziej zbalansowany dźwięk głośników i jeszcze lepsze osiągi procesora.

To co stanowi tu przysłowiowy kamień w bucie, to aktualna cena w połączeniu z brakiem ładowarki w zestawie. Ale niestety jest to stan rzeczy, do którego musimy pomału przywyknąć.
Magda M.
Złowiłam ten telefon w wersji 12/512 za 1200 zł na Aliexpress. Cena śmiesznie niska, tym bardziej, że dołączają kostkę ładowarki. Brak za to adaptera do słuchawek na jack. O cle mowy nie ma, bo od kilku dobrych lat Ali ma magazyny w UE. Choć na stronie było napisane, że wysyłka z Francji, tak pewnie mój egzemplarz był ulokowany gdzieś w Polsce, przyszedł w mniej niż 48 godzin od złożenia zamówienia. Niby mogłabym go kupić w Kauflandzie za niecałe 1400, jednak odezwał się we mnie janusz biznesu xD W porównaniu do Mi 11 Lite 5G NE śmiga jak złoto. Aparat wydaje się nieco gorszy i okrojony z opcji, ale przez okropną stabilizację obrazu telefonów Xiaomi nie robi to większej różnicy.
Elżbieta Łojszczyk
Fatalnie czytalo sie te recenzję, z trudem przebrnełam, ogromne zdjęcia przecinane jednozdaniowymi uwagami o wiosennym kolorku, zamiast kilku linijek konkretów: czas dzialania baterii, tempo pracy, wywietlacz / rozmiar jasnośc etc/ pamieć i etc. W sumie to nie doczytalam tych konkretów i zrezygnowalam z zakupu nowego telefonu.
Michał
Zamówiłem właśnie ten model w wersji globalnej z ładowarką za 963zł. Wydaje się że cena do tego co otrzymujemy jest bezkonkurencyjna :) na chwilę obecną wszystko działa jak należy. Zobaczymy jak będzie wyglądać degradacja baterii z biegiem czasu
Dxddd..
SUPER telefon za 1000 zł..Wersja 12 GB RAM. 256...Polecam..śmiga aż miło