Pancernik.eu
Kategorie blog
Chmura tagów
Adam Brzozowski Trading Bizon
Lotnicza 35A
63-400, Ostrów Wielkopolski
Archiwum
nie pon wto śro czw pią sob
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
Recenzja OnePlus 13: legenda powraca... 0
Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Powrót legendy: premiera OnePlus 13 

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

OnePlus 12 okazał się być w pełni dojrzałym i kompletnym flagowcem rozsławiającym chińską ofertę smartfonów. Po niespełna roku ukazał się jego obecny następca.

W dniu otwarcia sprzedaży na rodzinym rynku był najlepiej sprzedającym się smartfonem marki ustanawiającym nowy rekord w ciągu zaledwie godziny.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

To wyraźny sygnał, że już wtedy OnePlus 13 został potraktowany jako faworyt na tle konkurencji, a ów stan rzeczy zawdzięcza reputacji swojego poprzednika.

Z początkiem roku smartfon trafił do globalnej dystrubucji i wreszcie został poddany kompleksowej ocenie z perspektywy innych rynków.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

To jedno z tych urządzeń, które musi zmierzyć się ze sobą z przeszłości i po raz kolejny udowodnić, że ten kto w wyścigach postawił na tego konia, zwyczajnie miał rację. 

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Najbardziej popularne marki serwują bardzo zachowawczą kuchnię. Nie stosuje się tu zbyt wielu przypraw w nadziei, że tak przygotowane danie będzie smakować większości.

OnePlus z kolei to w pełni wyczuwalny duch Azji niestroniący od wyraźnych akcentów i tym samym skierowany do konkretnego typu podniebienia.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Surowy minimalizm zastępowały tu obłości i coraz to bardziej wymyślne wzory dające różne doświadczenia - choćby w kontakcie fizycznym.

Cieszy więc fakt, że rynek oferuje nam bardziej urozmaicony wybór, nawet jeśli taka estetyka jak ta tutaj nie wychodzi naprzeciw naszym przyzwyczajeniom.  

 

Design i inspiracje naturą

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Producent upodobał sobie nawiązania do natury. Tym razem dał im wyraz w postaci ciemnego drewna o teksturowanej powierzchni, oraz bieli nawiązującej do arktycznego krajobrazu.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Stworzył także, moim zdaniem, najbardziej stylową edycję pokrytą skórą wegańską z mikrofibry - pytanie tylko jak zniesie dłuższą eksploatację, bo materiał sprawia wrażenie delikatnego.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Niemniej daje on przyjemne wrażenie pod palcami, szczególnie, gdy jesteśmy na zewnątrz w otoczeniu obecnych temperatur i w miejsce zimnego szkła, czujemy wyraźnie cieplejsze tworzywo.  

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Wrażenie to bardzo dobrze koresponduje z nowymi smukłościami, które zawitały do tej sylwetki oraz niską wagą urządzenia. To z pewnością rekompensuje wielkość tutejszego ekranu.

Urządzenie to należy do grona największych na rynku, co warto podkreślić. Taka cecha może je na starcie dyskwalifikować w oczach osób preferujących bardziej kompaktowe obudowy.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Niemałe wrażenie wzbudza pojemność obecnego tu akumulatora.

Bowiem doczekaliśmy czasów, kiedy to bryły telefonów zaczynają na powrót zmniejszać swoje gabaryty, a jednocześnie w ich wnętrzu można znaleźć miejsce na podniesioną wydajność energetyczną.  

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Cechą wspólną dla wszystkich projektów jest osdseprawoana i przez to wyraźniej narysowana wyspa aparatów.

Nie łączy się ona już z boczną ramką za pomocą chromowanego przetłoczenia - również ten zabieg czysto estetyczny pozwolił dodać wrażenie lekkości.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

W tym miejscu, aż chciałoby się zobaczyć centralnie umieszczoną wyspę dla zachowania symetrii, wszak którą lubi ludzkie oko, ale ta została zarezerwowana dla obecnego flagowca od Oppo. 

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

W przypadku frontowego szkła, OnePlus postawił ponownie na krzywizny we wszystkich krawędziach, które łączą się z aluminiową ramką obudowy.

W efekcie otrzymujemy płaską taflę dokładnie w miejscu, gdzie przebiega fabrycznie naklejona folia ochronna.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Czarne ramki okalające ekran przechodzą już w obłość, dzięki czemu unikamy efektu załamywania się światła, a jednocześnie ułatwia to wykonywanie gestów nawigacyjnych.

Może to być przeszkodą dla osób, które w ostatnich latach upodobały sobie zupełnie poziome tafle szkła ułatwiające przy okazji ich dodatkowe zabezpieczenie za pomocą szkła ochronnego, czy folii.  

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Ramka obudowy jest płaska i posiada zaokrąglone narożniki. W tym wydaniu jest wykończona na wysoki połysk, zaś w czarnym wariancie kolorystycznym jest w całości matowa.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Na lewym boku znajduje się charakterytyczny dla marki suwak umożliwiający szybkie przejście w tryb wibracji, bądź pełne wyciszenie.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Nie zabrakło także diody podczerwieni do szerokiego zastosowania w systemach zdalnego sterowania, oraz tacki z miejscem na dwie karty nano sim.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Marka zwykła stronić od wysokich certyfikacji odporności by w tym roku wydać urządzenie o najwyższej na rynku klasie ochrony przed wodą oraz kurzem.

To oczywiście nie oznacza, że OnePlus 13 zastąpi nam kamerę sportową do zastosowań w ekstremalnych warunkach.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Daje nam to dodatkowy punkt do przetrwania tego urządzenia na wypadek niespodziewanego kontaktu z wyższą temperaturą wody, czy choćby jej wyższą siłą strumienia działającą na obudowę. 

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Wygląd zwiastuje, że marka wzorem innych producentów postawiła na metodyczne udoskonalanie produktu tak by smartfon ten nie stracił swojej tożsamości i swoich największych dotychczasowych atutów.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Główny cel to sprostanie standardom jakie będą wyznaczać wydane w tym roku flagowce, a to oznacza, że osoby spragnione spektakularnych innowacji mogą poczuć ukłucie lekkiego rozczarowania.  

  

Ekran: perfekcja w szczegółach

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Z drugiej strony trudno poprawić rzeczy doprowadzone niemal do perfekcji, a taką bez wątpienia jest tutaj ekran.

Jest on niemal taki sam jak u poprzednika, ale znalazło się też kilka drobnych nowości jak obsługa obrazu ultra HDR oraz standard HDR Vivid podnoszące szczegółowość światła, cieni oraz intensyfikujące kolory.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Nawet jeśli oznacza to operowanie na poziomie ledwo dostrzegalnych niuansów, warto zauważyć, że Chińczycy stosują własną technologię rozpiętości barw, czy kontrastu. 

Ekran zachowuje wysoką jasność w otoczeniu światła dziennego.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Jednocześnie nie zawodzi podczas korzystania z funkcji wyciemnienia, która działa na wysokich częstotliwościach włączania i wyłączania pikseli, co jest zbawienne dla osób wrażliwych na migotanie.

Panel zapewnia bardzo dobre kąty widzenia i równe podświetlenie od krawędzi do krawędzi.   

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Oferuje także zwiększoną czułość, co ułatwia interakcję podczas korzystania z rękawiczek.

Jednak powierzchnia ta szczególnie faworyzuje modele wykonane z cienkiego materiału, zwłaszcza te wyposażone w miękki zamsz na końcówkach, który z zasady ułatwia nawigację dotykową po ekranie.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Postęp stanowi tu lepsza interaktywność dotyku, gdy na powierzchni ekranu spoczywają krople wody.

Autoryzacja uległa poprawie – teraz opiera się na ultradźwiękowym czytniku linii papilarnych.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Zmieniła się również technologia szkła, która odpowiada za ochronę ekranu, choć jej nowych właściwości nie miałem w zamiarze sprawdzać, korzystając przez cały czas z fabrycznie naklejonej folii.

Dotychczasowe opinie na temat obecnych tu głośników stereo wyraźnie wskazują na polepszone wrażenia słuchowe.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Nie mam bezpośredniego porównania z poprzednim modelem, ale jako punkt odniesienia potraktowałem iPhone’a 16 Pro Max, oraz Samsunga S24 Ultra i na ich tle OnePlus 13 wypadł naprawdę dobrze.

Najsłabiej wypadł w obszarze niskich tonów, ale bez wątpienia jest to flagowy poziom nagłośnienia.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Warto przypomnieć, że znajdziemy tu aptX HD, oraz LHDC 5, czyli wiodące kodeki służące do kompresji cyfrowego sygnału audio i do jego transmisji poprzez Bluetooth.

Zapewnią nam one obsługę sygnałów o wyższej rozdzielczości oraz próbkowaniu. 

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Również funkcje czuciowe OnePlusa 13 nie zawodzą, zapewniając realistyczne i sugestywne wrażenia, zgodnie z obietnicami producenta.

Mimo to, w tej kwestii nadal uważam, że najlepsze wrażenia oferują smartfony Pixel.

W ustawieniach możemy dostosować intensywność oraz sposób reakcji dla wrażeń wibracyjnych.  

 

Wydajność i bateria: granice możliwości

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

To co chyba najbardziej legitymizuje ten smartfon jako pełnoprawnego flagowca to jego procesor, czyli najnowsza generacja Snapdragona 8.

Jego nominalne wzrosty wydajności w całym układzie stwarzają niespotykany dotąd zapas mocy oraz lepiej wyważone zużycie energii.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

To może zachęcać część użytkowników do sprawdzania, gdzie znajdują się granice związane z osiąganiem temperatur, a także z zużyciem energii przy większym obciążeniu.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Jeśli postanowimy przeistoczyć OnePlusa 13 w przenośny zestaw do mobilnego grania, w naszym zasięgu będzie od 4 do nawet 5 godzin cyfrowej rozrywki, co należy uznać za naprawdę bardzo dobry wynik.

Ciepło kumuluje się głównie w miejscu pod wyspą aparatów, jednak nie wpływa to na komfort korzystania z urządzenia.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Właściwie tylko cykl ekstremalnych stress testów był w stanie doprowadzić korpus do czerwoności, co jak zawsze pokazuje, że każde urządzenie ma swoje limity.

Na co dzień żaden użytkownik nie będzie wkraczać w tak wysokie rejestry i trudno będzie mu doświadczyć jakichkolwiek spowolnień, czy podwyższonych temperatur.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Nawet jeśli przykładowo przez dłuższy czas korzystamy tu z aplikacji aparatu nieprzerwanie robiąc zdjęcia, czy filmy, co stanowi jednak wstydliwy problem niektórych prominentnych smartfonów.

W tym miejscu brakuje jedynie odniesienia do tego jak telefon będzie zachowywać się w porze letniej.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Nakładka OxygenOS 15 zajmuje obecnie o 5 GB mniej miejsca w pamięci, a preinstalowane aplikacje nie przytłaczają ilością.

Projektanci dużą wagę przyłożyli do wrażeń użytkownika i widać, że zmianie uległy animacje, które od teraz są odczuwalnie szybsze, a przy tym płynniejsze.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Widać, że OnePlus czerpie garściami ze wszystkich innych systemów oraz nakładek. 

Zatem znajdziemy tu popularne narzędzia AI skupione wokół kreatywności i produktywności w ramach Google Gemini.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Rozwiązania takie jak Now Bar, Dynamic Island, a także Live Alert (w tutejszym wydaniu), inteligentne wyszukiwanie, panel przy krawędzi, tryb dzielonego ekranu oraz tapety z efektem głębi.

Dodatkowo, znajome centrum sterowania.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Ale jak już kopiować, to tylko te rzeczy, które zwyczajnie się sprawdzają, a tym obecnym tutaj nie można tego odmówić.

Zatem nie trzeba korzystać z iOS’a, czy One UI by mieć dostęp do wielu ich czołowych funkcji, czy wygodnych rozwiązań.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

OnePlus wyraźnie chce nadążać za resztą, choć w kwestii wsparcia systemowego daje sobie jedynie 4 lata oraz 5 lat dla aktualizacji łatek bezpieczeństwa.
Długodystansowcy muszą wziąć tę kwestię pod uwagę.  

Za chwilę inni producenci będą starali się nadążyć za OnePlusem oraz innymi chińskimi markami, które zastosowały akumulator wykonany w technologii litowo-krzemowej.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Ta innowacja pozwala na istotne podniesienie gęstości energii.

Zwiększona pojemność do 6000 mAh pozwala na dłuższy czas pracy na jednym ładowaniu.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Dzięki nowoczesnej technologii, ogniwo oferuje szerszy zakres temperatur roboczych oraz możliwość szybszego ładowania przy większej mocy.

Tak pojemne ogniwo możemy naładować do pełna w około 36 minut.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

W pełni naładowany akumulator zapewnia średnio dwa pełne dni pracy, co stwarza duży komfort.

Co więcej, przez ten czas mogłem korzystać z wysokiej jasności, 120 Hz oraz najwyższej dostępnej rozdzielczości, a intensywny dzień kończyłem z około 40% baterii.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Zdecydowanie trudniej rozładować ten telefon w ciągu jednego dnia.

No i ta świadomość, że potrzebujesz niekiedy kilkunastu minut by przywrócić większość energii, bo telefon obsługuje 100-watowe szybkie ładowanie, oraz 50-watowe ładowanie bezprzewodowe.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Tym bardziej szkoda, że w tym roku do Europejskiej dystrubucji trafiły już wyłącznie zestawy bez 100 watowej ładowarki w środku. Ta jest dostępna osobno i została objęta czasową obniżką. 

  

Aparaty: potencjał i ograniczenia

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Tak zaprojektowana wyspa aparatów sprawia, że chciałoby się w niej ujrzeć cztery pełnoprawne obiektywy, zaś tutaj miejsce dla teoretycznie czwartej jednostki, zajmuje dioda doświetlająca.

Brak w tym wypadku drugiego teleobiektywu sprawia, że część osób musi obejść się smakiem i w razie niedosytu skierować swój wzrok w stronę choćby Oppo Find X8 Pro, który idealnie wypełnia tę lukę. 

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Zatem mamy do dyspozycji konwencjonalny system aparatów sygnowany marką Hasselblad.

Składa się on z ultraszerokiego kąta, głównej jednostki oraz trzykrotnego zoomu optycznego, wspieranego przez oprogramowanie przy dalszym powiększaniu.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

Wszystkie matryce obsługują od teraz rozdzielczość 50 Mpix. 

Główna jednostka jest praktycznie taka sama jak w poprzedniku.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Teleobiektyw natomiast doczekał się wsparcia większym sensorem, co przełożyło się na nieco większy rozmiar pojedynczego piksela i tym samym delikatnie poprawiło zdolności świetlne.

Z kolei ultraszeroki kąt zaliczył regres w postaci mniejszego sensora, choć tym razem tutejsza optyka daje nam nieco szersze pole widzenia oraz odrobinę większy otwór przysłony.    

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Dla osób szukających kompletnej propozycji w postaci wszechstronnego smartfona, urządzenie to oferuje właściwie wszystko.

Natomiast maniacy, szczególnie ci pasjonujący się fotografią, będą odczuwać spory niedosyt – zarówno z powodu braku większych czujników, jak i niepełnego zestawu teleobiektywów.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Tu najbardziej wybijają się możliwości głównej jednostki oferującej stosunkowo naturalną głębię ostrości, kiedy fotografujemy obiekty z bliska.

Jest również najlepiej dostrojona do uwieczniania obiektów w ruchu, nie gubiąc przy tym ostrości.

Daje to satysfakcjonujące rezultaty, zwłaszcza gdy zobaczymy, z jaką szybkością potrafi pracować wirtualna migawka.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Niestety w trudniejszych warunkach oświetleniowych za bardzo do głosu do chodzi oprogramowanie, które generuje obraz w zbyt dużej rozpiętości tonalnej.

Wówczas fragmenty objęte głębokim cieniem są za wszelką cenę rozjaśniane, co w wykonaniu pozostałych aparatów w tym zestawie ujawnia wyraźnie gorszą wydajność.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca 

 

Szkoda również, że aparat z teleobiektywem nie pozwala na ustawianie ostrości z bliska i w wielu sytuacjach system podsuwa nam tryb makro pochodzący z głównej jednostki.

Choć w tym miejscu warto przyznać, że robi wrażenie informacja o nowej konstrukcji optycznej teleobiektywu.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

Działa ona w jeszcze bardziej kompaktowej przestrzeni, gdzie światło odbija się trzykrotnie wewnątrz modułu.

I to wszystko przy zachowaniu relatywnie jasnej przysłony i optycznej stabilizacji obrazu.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca...

 

Przełączanie się pomiędzy obiektywami jest płynne i tu ponownie widać, że producent poprawił animacje przejścia i wybija się na tle choćby testowanego przeze mnie Pixela 9 Pro.

Taki zestaw to jednak za mało by zdeklasować smartfony takie jak choćby S24 Ultra.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

Nie wspominając o zaawansowanych modelach od Xiaomi, czy Vivo, które przesuwają możliwości fotografii mobilnej i wyraźnie dystansują się od reszty stawki.

Widać, że OnePlus nie ma narazie ambicji by na tym polu robić coś więcej, niż powinien dawać flagowiec.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

Widać to zwłaszcza, gdy skupimy się na bardzo przeciętnych możliwościach video reprezentujących nadal niedopracowaną stabilizację.

Tu ponowne otrzymujemy jedynie niezbędne minimum jakie mieści w sobie jeszcze definicja flagowego modelu. 

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

Choć OnePlus 13 stanowi ostatecznie udaną kontynuację, to jednak widać, że w większości aspektów producent zagrał bezpiecznie.

Postawił na odchudzoną stylistykę, wprowadził pakiet pomniejszych ulepszeń, a zdecydowanym momentem triumfu jest tu bateria oraz procesor.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

Najmniej zmian zaszło w systemie aparatów, co może stanowić największe poczucie niedostatku. Tymczasem to co na koniec utrudnia odbiór tego smartfona w całości, to jego cena w Polsce. 

OnePlus 13 w wersji z 12 GB RAMu i pamięcią 256 GB został wyceniony na 4799 zł, zaś wersja z 16 GB RAMu i pamięcią 512 GB to koszt 5299 złotych. 

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

W Polsce na stronie producenta widnieje obecnie kwota 1199 euro za wyższy wariant. W tym samym czasie niemiecka strona podaje kwotę 1049 euro.

Dodajmy także, że w ubiegłym roku telefon był sprzedawany w zestawie z ładowarką. Ta rozbieżność cenowa budzi konsternację.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

Ale i tutaj łowcy okazji udowodnili, że przy odrobinie zaangażowania można było zredukować pierwotną cenę.   

Natomiast oferta w stanach zjednoczonych zakłada jeszcze jeden dodatkowy podział, gdzie czarny wariant kolorystyczny z tylną obudową wykonaną z plastiku jest wyceniony na 900 dolarów.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

Poza obecną promocją, pozostałe dwa modele pokryte z tyłu szkłem, bądź skórą wegańską są droższe o sto dolarów. 

Korzystniejszą ofertę znajdziemy na polskim Amazonie, gdzie telefon można nabyć bez wszelkiego rodzaju dodatków, które podnoszą cenę wyjściową.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

Najpewniej z powodu dużego zainteresowania, tutejsza oferta jest tymczasowo niedostępna.  

Wobec powyższego kusząca wydaje się być również oferta sklepu tradingshenzhen, gdzie niektóre warianty możemy nabyć za mniej, niż 3 tysiące złotych. 

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

Zniechęcające może być jednak to, że wówczas obowiązuje nas roczna gwarancja sklepu.

Do tego OnePlus 13 pochodzący z chińskiej dystrybucji nie będzie obsługiwać usługi e-sim.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

Dodatkowo musimy brać pod uwagę przywrócenie funkcji wyłączonych w oryginalnym systemie operacyjnym telefonu, jak i instalację nakładki OxygenOS przeznaczonej na nasz region.

Potencjalni nabywcy telefonu z Chin muszą liczyć się także z niepoprawnym działaniem niektórych aplikacji, płatnościami NFC, czy choćby dalszymi aktualizacjami samego systemu.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

Innymi słowy, nie będzie to dobra propozycja dla nowicjuszów w tym temacie. Dla tych mniej zdeterminowanych pozostanie wówczas egzemplarz pochodzący z dystrybucji europejskiej.   

Również optykę ceny zaproponowanej w Polsce zaburza aktualna cena poprzednika, czyli OnePlusa 12, który potrafił kosztować w polskich  promocjach niemal równe 3 tysiące złotych.

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

Obecnie ceny te wyraźnie zaczęły rosnąć i obecnie model ten możemy zdobyć najtaniej za 3500 zł.

Z pewnością stanowi to dużo bardziej racjonalny wybór, gdybyśmy rozpatrywali OnePlusa jako tzw. zabójcę flagowców.

Jeśli jednak nie będzie dla was dysonansem poznawczym chiński smartfon w cenie flagowego Samsunga czy Apple, to oto jest on - OnePlus 13

A teraz czas na bonus dla wytrwałych! Jeżeli spodobała Ci się tapeta użyta w filmie, to pozostawiam tu wersję do pobrania :) Częstujcie się!

 

Recenzja OnePlus 13: legenda powraca

 

Komentarze do wpisu (0)

Submit
pixel do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium