Recenzja Google Pixel 10 i 10 Pro: smartfony dla bogatego ludu…
Ten tekst powstał na podstawie materiału wideo, który znajdziesz na naszym kanale YouTube. Zobacz film tutaj.
Pixel nie dla fanatyków – tylko dla zwykłych użytkowników
Problem z Pixelami jest taki, że nie powstały z myślą o największych entuzjastach elektroniki, lecz głównie dla masowego odbiorcy.
Co więcej, zaryzykuję nową tezę: Pixel nie ma skłonić cię do przesiadki z iPhone’a. On jest przede wszystkim dla użytkowników Androida.
![]()
Nikt kto na przykład korzystał przez lata z Androidowego systemu zarządzania plikami pomiędzy smartfonem, a komputerem, nie będzie pakować się w iOS.
Z kolei ci, co od lat są na iOS’e najpewniej mają też inne urządzenia od Apple, do tego całą listę kont, czy usług. Do takiej zmiany trzeba być naprawdę zdeterminowanym.
Nikt nie zmieni swojej decyzji tylko dlatego, że marka dodała tzw. Pixel Snap — magnetyczne mocowanie, które, co warto zauważyć, ma sens tylko wtedy, gdy korzystasz ze smartfona bez etui.
Nie wiem jak wy, ale ja nie ruszam się bez etui. Swoją drogą, nie potrafię przyzwyczaić się do tej nazwy Pixel Snap i bez przerwy kojarzy mi się z jakaś funkcją w obrębie fotografii.
Ale do rzeczy. Otrzymujemy stałe 15 W mocy w ramach ładowania bezprzewodowego. Działa to z każdą ładowarką wspierającą nowy standard.
W ubiegłym roku taka moc była zarezerwowana wyłącznie dla oryginalnych ładowarek Pixelsnap ze stojakiem.
![]()
Zatem cała idea Pixel Snap jest z pewnością udogodnieniem, ale nie dajmy sobie wmówić, że będzie to dla kogoś ostatecznym powodem by przesiąść się z iPhone’’a na Pixela. I właśnie.
Projekt jak list miłosny do Apple
![]()
Pixel to opowieść o tym, że ktoś przykładowo miał średniopółkowe Xiaomi, albo Samsunga, ale coraz częściej spoglądał w stronę iPhonów, bo te zwyczajnie mu się podobają.
I Pixel w ubiegłym roku wreszcie doprowadził do tego, że ich projekt wizualny przetrwał do kolejnego sezonu.
![]()
Wprawdzie jest tu ten duch stylistyczny Pixeli w postaci unikalnej wyspy aparatów, ale co do zasady, to jest nic innego jak list miłosny napisany do Apple.
![]()
I ja nie traktuję tego jako wady, a bardziej jako propozycję z perspektywy przeciętnego użytkownika Androida, który do tej pory nie czuł się dostatecznie zachęcony Pixelami.
Czy tego chcemy, czy nie, trzeba przyznać, że takie zabiegi działają. Ja sam mocno w ubiegłym roku zainteresowałem się przez to modelem Pro.
Telefon dla mas, nie dla geeków
Większość osób nie będzie analizować tu takich rzeczy jak procesor i to, czy tym razem jest on produkowany w Tajwanie i jak to jest z tym standardem pamięci UFS.
Tylko maniacy elektroniki będą dociekać, które regiony otrzymały standardowy UFS 4.0, a które wykorzystują bardziej trwałe i wydajne wersje Zoned.
A skoro już o tym mowa, przypominam, że w Europie tylko terabajtowe warianty Pixeli obsługują właśnie Zoned UFS.
W każdym razie wystarczy zobaczyć jaki był pomysł na kampanię marketingową w stanach by zrozumieć, że Pixel ma być dla mas. Nie dla youtuberów, czy geeków technologicznych.
I to też przekłada się na to, gdzie producent świadomie poszukał oszczędności i tym samym sprawił, że ja po głębszej analizie tych modeli przychylniejszym okiem częściej spoglądałem na podstawowy wariant.
A czasami nawet bardziej wracałem myślą do ubiegłorocznych modeli, które nierzadko oferują pod pewnymi względami lepsze doświadczenie. I co najważniejsze. Są zdecydowanie bardziej atrakcyjne cenowo.
Piękny, ale nie dla wymagających
![]()
Ustaliliśmy, że Pixel jest wreszcie przeznaczony głównie dla osób, które lubią ładne, kompaktowe telefony, do tego prosty, intuicyjny system i w to miejsce nie chcą i nie potrzebują czytać o wielkich liczbach.
Nie trzeba przekonywać ich długą listą funkcji, czy super parametrami procesora. To nie jest jeden z tych telefonów, który analizujesz z góry na dół, bo masz wobec niego wygórowane oczekiwania.
Nie, to jest ten telefon, który ktoś często widzi po raz pierwszy, bo to nadal niezbyt popularna marka w Polsce i myśli sobie: o ten jaki ładny.
Co to jest? Pixel? I to jest Android, tak? Myślałem, że może jakiś nowy iPhone. No ciekawe. Mam wrażenie, że często tak to właśnie wygląda.
![]()
Jeśli więc jesteś jednym z tych, który szuka najnowszych dokonań technologicznych z zakresu procesorów, czy baterii, to to nie jest właściwy adres i zresztą doskonale o tym wiesz.
Jesteś maniakiem mobilnej fotografii i analizujesz każdy szczegół zdjęcia? Pomyśl nad czymś innym.
![]()
Owszem, Pixel to już od lat marka premium sądząc po materiałach i wykończeniu, ale z całą pewnością nie wchodzimy tu jeszcze w świat typowych flagowców.
![]()
O tym zwykle najbardziej przypomina nam ich cena w czasie premiery, która jest zwyczajnie nieadekwatna do tego co otrzymujemy w zamian. Ale cały urok tkwi w tym, że te dość szybko topnieją.
Na przykład poprzednią serię 9 można już kupić za całkiem rozsądne pieniądze jak na panujące realia. Nadal jednak mówimy tu o smartfonie za kilka tysięcy złotych.
Fotograficzne kompromisy nowego Pixela
![]()
Wypadałoby dodać, że Pixel daje, ale i zabiera i tak też jest w przypadku podstawowego modelu 10.
Z jednej strony otrzymaliśmy dodatkowy aparat z optycznym pięciokrotnym przybliżeniem, co uznaję za super decyzję, ale jednocześnie producent zubożył jednostkę główną, bo ta jest gorsza, niż w modelu 9.
![]()
Podobna zależność zachodzi w jednostkach ultraszerokokątnych. Google najpewniej zmniejszyło główny sensor w Pixelu 10, żeby właśnie zrobić miejsce dla teleobiektywu.
Mówiąc „gorsza”, mam na myśli to, że główny sensor jest fizycznie mniejszy. To wyjaśnia różnice w jakości zdjęć przy słabym świetle czy przy większym powiększeniu.
![]()
Mniejszy sensor zbiera mniej światła, co wpływa na poziom detali i ilość szumu, zwłaszcza w trudnych warunkach.
To jest zresztą jedna z tych oszczędności, o których wspomniałem, bo mówimy tu o dokładnie tej samej jednostce, którą znajdziemy w budżetowym modelu 9a.
![]()
Nieładnie — zwłaszcza w tej cenie. Wspominam o tym, bo może dla kogoś z Was większe znaczenie ma właśnie ta główna matryca niż powiększenie optyczne.
Wprawdzie teleobiektyw nie dorównuje temu z modelu Pro i trudno, żeby było inaczej. Generuje satysfakcjonujące zdjęcia, ale z pewnością dalekie od imponujących.
Programowo jesteśmy ograniczeni do 20krotnego powiększenia, ale tu sugerowałbym trzymać się bliżej 10, które nie są jeszcze aż tak mocno przetworzone.
A jeśli macie słabość do powiększania i często korzystacie z naprawdę dużych powiększeń, to teoretycznie moglibyście zainteresować się modelem Pro.
![]()
Zyskuje on przewagę głównie w tej kwestii. Śmiem jednak sądzić, że jest to sport dla wąskiej grupy osób, które i tak nie dostaną tu tego, po co przyszły.
Im bardziej powiększamy obraz i przekraczamy na przykład próg 50-krotnego zbliżenia, tym większą rolę odgrywa generatywny model AI działający lokalnie w smartfonie.
Przetwarza on obraz i w gruncie rzeczy dokonuje jego reinterpretacji. Działa to z różnym skutkiem — czasami potrafi naprawdę zaskoczyć, a innym razem poważnie rozczarować.
![]()
Pixel do tej pory nie stawiał na zbyt wyrafinowaną optykę, czy matryce i zwykle nadrabiał to warstwą programową, ale mam wrażenie, że tym razem ten przepis to już za mało.
Owszem, dla przeciętnego fotoamatora będą to satysfakcjonujące wyniki, ale znowu.
![]()
![]()
Będę do tego uparcie wracać. Ten telefon nie jest tani, więc mamy pełne prawo oczekiwać więcej.
A fakt, że musisz kupić Pixela 10 Pro, aby uzyskać dokładnie ten sam rozmiar głównego czujnika co w podstawowym modelu 9 z poprzedniego roku jest hmm… powiedzmy, że mało intuicyjne …ok?
Moc obliczeniowa, Android i codzienne użytkowanie
![]()
To co zaś działa tu naprawdę dobrze, to Android 16. Płynny, wystarczająco elastyczny i oferujący to co niezbędne.
Nie jestem wielkim fanem AI, więc musicie mi wybaczyć, ale nie poświęcałem mu zbyt dużej uwagi.
![]()
Zresztą, bądźmy ze sobą szczerzy. Nie słyszałem jeszcze by ktoś kupił smartfon z powodu konkretnych funkcji AI.
I bez tego mamy obecnie wystarczająco dużo aplikacji, w których natywnie są już zaszyte opcje AI, czy wreszcie same aplikacje w postaci generatorów treści. Ale zostawmy to.
![]()
Android w tej postaci może przypaść do gustu wielu osobom, bo jego chyba główna zaleta polega na tym, że producent nie przytłacza nas nadmiarem funkcji i możliwości.
Wiecie, często producenci bazujący na Androidzie, ale oferujący swoje nakładki systemowe wprowadzają niepotrzebny chaos, bo koniecznie chcą abyście używali przykładowo ich aplikacji do pisania wiadomości.
Często mówimy zresztą o usługach, które i tak są kopią Google’a, a tu tego dylematu nie mamy. Poza tym i tak lwia część z nas korzysta właśnie z ich pakietu aplikacji.
Poza tym cóż. Jak się rzekło. Jeśli jesteś zwykłym użytkownikiem przeglądającym internet, media społecznościowe, robisz sobie od czasu do czasu proste zdjęcia, czy filmy, to tu masz to wszystkiego z nawiązką.
![]()
Ale jeśli jesteś jednym z tych, którzy nadal nie pogodzili się ze stratą sprzed lat, kiedy to producent postawił na własne procesory Tensor, to gwarantuję ci, że nie zaznasz pełnego spokoju.
Nawet przypominając sobie, ile konkurencja wykręca punktów w benchmarkach. Owszem, Tensor G5 to pierwsza w pełni zaprojektowana przez Google jednostka.
![]()
Wiele osób obiecywało sobie po niej dużo, a ostatecznie wyszło na to, że jest lepiej niż w G4, ale nadal za mało, by mówić tu o realnej konkurencji choćby dla Apple czy Samsunga.
Gdyby ten telefon był tańszy na start, to przynajmniej nikt nie miałby do nikogo pretensji.
![]()
Moglibyśmy wówczas powiedzieć, że to po prostu sprawnie działający średniopółkowiec, a tymczasem mówimy tu o cenach na poziomie najpopularniejszych flagowców.
![]()
Jest to więc pewnego rodzaju ekstrawagancja, bo tak naprawdę kupujecie telefon do podstawowych zadań za minimum 4 tysiące w podstawie.
To jeszcze bardziej stawia w atrakcyjniejszym położeniu ubiegłoroczne modele, czy budżetowy 9a. Co gorsza, nie stanowi to również zachęty do długoletniego używania tego smartfona.
Dlatego kieruję pytanie do Was – jeśli są tu użytkownicy, którzy od kilku lat korzystają z jakiegoś Pixela, koniecznie dajcie znać, jak telefony sprawują się u Was po dłuższym czasie.
Baterie są o jakieś 200 mAh większe w całej linii i to jest miły, acz skromny dodatek, zważywszy na to, że rzecz jasna nie mówimy tu o żadnych spektakularnych wynikach na jednej sesji ładowania.
To nie jest jeszcze ten moment, kiedy mówimy, że to Pixel działający 3, czy 4 dni z dala od ładowarki.
Nie, tu raczej w przypadku obu kompaktowych modeli możemy założyć standardowy scenariusz, czyli intensywny dzień użytkowania, bądź mało wymagające dwa dni.
Moce ładowania przewodowego podniesiono z 27 do 30 Watów. Kompaktowe Pixele z serii 10 to w gruncie rzeczy to samo, co znamy.
![]()
Z jednej strony mamy świetną optymalizację i jakość oprogramowania oraz wykonanie premium. Do tego dochodzi wciąż ten sam, dobry i jasny ekran oraz zdecydowanie moja ulubiona haptyka.
Z drugiej strony, moim zdaniem, pojawiły się tu niepotrzebne zmiany w podzespołach aparatów, które ostatecznie wypadają nieźle, choć daleko im do czołówki.
![]()
Do tego dochodzi drogo wyceniony procesor i duży znak zapytania co do kondycji tych telefonów za kilka lat.
Długoletnie wsparcie producenta sugeruje, że nie powinniśmy się niczego obawiać, ale w tej kwestii głos powinni zabrać ci, którzy mieli z tym telefonami dłużej do czynienia.
Gdybym miał wybierać spośród tych dwóch nowych modeli, to zdecydowałbym się na ten podstawowy, ale rzecz jasna w wariancie 256 GB ze względu na wyższy standard pamięci.
Przypomnę jednak, że to nam daje już kwotę 4400 złotych. Analogiczna sytuacja występuje przy modelu Pro i tu już po wyborze wariantu 256 GB dobijamy do kwoty 5249 złotych.
Przypomnę jednak, że dopłacamy tu głównie za nieco wyższą rozdzielczość ekranu i nominalnie wyższą jasność, czy pełnozakresowe LTPO.
Dla niektórych jedyną pokusę może stanowić większa porcja ramu, czy większe możliwości systemu aparatów.
Seria Pixel 10 nie przynosi wielu znaczących ulepszeń i przypomina nam, że często oczekujemy od producentów więcej, niż realnie mogą zaoferować.
To jednak wciąż solidne smartfony, które nie mają się czego wstydzić i doskonale wpisują się w ideę urządzeń dla szerokiego grona odbiorców.
Problem w tym, że z Pixelem jest trochę jak z Volkswagenem – z założenia ma być marką "dla wszystkich", ale ceny poszczególnych modeli zdają się mówić coś zupełnie innego.
Fabi
Recenzja w kwestii możliwości fotograficznych to bełkot jakiego dawno nie czytałem. Autor chyba miał za zadanie zdyskredytować ten telefon. Ciekawe co miał na myśli używając sformułowania "wyrafinowana optyka"? Canonowskie L-ki czy stare poczciwe konstrukcje z Gerlitz? Który to smartfon ma tak wyrafinowaną optykę? Jeśli zależy ci na świetnych zdjęciach kup aparat z dobrą optyką, jeśli wystarczy smartfon kup pixela 9 pro.
Ola
No dokładnie. Bełkot. Ten telefon to jakość sama w sobie. Ma też 10 letnie wsparcie i update security I systemu. W oprogramowaniu jest wiele dodatkowych drobnych udogodnień, których nie maja inne telefony z Androidem, osobiście mega cenie te troskę o detale. Świetny telefon, jest to mój drugi Pixel i na pewno rozważę za dłuższy czas kolejny model.
Malcom X
Don Matteo recenzja bełkot pijaka
Pixel google
to jest jeden z najlepszych telefonów do zdjęć i nie dlatego bo ma super aparaty tylko dlatego że algorytmy telefonu są lata świetlne przed konkurencją..... pixele jakby miały najlepsze aparty na rynku i swoje algorytmy to spokojnie mógłby zastąpić lustrzanki nikona czy Canona... więc czy na pewno autor tekstu wie o czym piszę???