CMF - co to jest?

CMF to naturalnie skrót - w tym wypadku od słów Colors, Materials, Finish, czyli kolory, materiały i wykończenie.
Trzy rzeczy, które Nothing wystawia na pierwszy plan, bawi się nimi i czyni z nich swoją pierwszą submarkę - w tym wypadku skupiającą budżetowe urządzenia.

I to bardzo ważna informacja, bowiem ten telefon, o którym sobie powiemy to jedno, ale trzeba też spojrzeć na niego przez pryzmat pozostałych akcesoriów od CMF takich jak słuchawki, czy smart zegarek.

Za wszystkie te trzy rzeczy zapłaciliśmy w polskim Amazonie 1427 złotych, co uważam za naprawdę imponującą kwotę jak na trzy urządzenia w ramach jednego ekosystemu.
Sam telefon wyniósł nas 869 złotych.

W dodatku całość wygląda spójnie, designersko i dość sprytnie kamufluje wszystkie kompromisy, które były niezbędne by osiągnąć właśnie taki pułap cenowy.
Spróbujmy zatem wspólnie przeanalizować co należy uznać za osiągnięcie w tym telefonie w kontekście jego ceny, a co jest wyraźnym wynikiem wspomnianego kompromisu.

W pierwszym kontakcie z tymi produktami widzimy przenikanie się tych trzech podstawowych cech, na których zbudowana jest nazwa marki i cała identyfikacja wizualna CMF.
Patent wydawałoby się prosty i aż nazbyt oczywisty, ale przy tym na swój sposób szczery i nie próbujący zaspokoić masowego klienta typowym desingem, który nawiązuje często do tych droższych urządzeń.

Przeciwnie. Ty wiesz i my wiemy, że użyte tutaj materiały są tanie. Ale, czy to ma oznaczać, że całość będzie wtórna i tandetna?

Że wszystko zrobimy na połysk i posypiemy brokatem? Nie.
Bierzemy to co możemy mieć w tym budżecie i probujemy zrobić tak by było ze smakiem.

Już projekt Nothing Phone 1 pokazał jak czasami niewiele trzeba, żeby cała branża na moment się ożywiła.
Dzięki temu zwróciła uwagę na telefon reprezentujących średnią półkę cenową i dokładnie to samo mamy w przypadku pierwszego telefonu od CMF, który zaznacza swoją obecność wśród budżetowców.

Powiedz kotku co masz w środku

Prosta i minimalistyczna bryła, która wygląda jak prototyp czegoś co nie uzyskało jeszcze końcowej formy.

Do tego te bezwstydnie wystające śruby sprawiają, że patrzę na ten telefon i myśle sobie jedno: muszę go mieć.

Jak się okazuje, ten wygląd nie jest na pokaz, a tutejsze śruby można odkręcić po to by móc wymienić tylną obudowę - gdyby ta się wam znudziła, albo zwyczajnie zniszczyła.

I tu przyznam, mam sporą zagwozdkę. Bo tak.
Z jednej strony doceniam ten pomysł i choć jest on z całą pewnością odtwórczy, to jednak w dobie drogich smartfonów ze szklanymi obudowami pokazuje, że można mieć tani i jednocześnie modny telefon.

W dodatku można nie bać się o jego kondycję, bo jeśli go w tym miejscu mocno pokiereszujemy, to całość możemy samodzielnie wymienić i zapomnieć o sprawie.

Ale z drugiej strony koszt takiej osobnej obudowy to 149 złotych, co uważam za mimo wszystko wygórowaną cenę, skoro za 249 złotych mogę mieć już naprawdę udane słuchawki od CMF.
Chciałbym powiedzieć, że to nie do końca przemyślany pomysł, ale te i inne akcesoria są wciąż niedostępne do kupienia, więc w tym wypadku popyt mocno przerósł podaż.

Nie do końca też odpowiada mi to, że czarna wersja obudowy jest odczuwalnie tańsza, bowiem pozostałe są pokryte dodatkową fakturą, która znacznie lepiej poradzą sobie z powierzchownymi zarysowaniami.
Tutaj wiem, że bardzo szybko na tej czarnej i matowej powierzchni będą utrwalać się wszelkiego rodzaju ślady.

Musicie też wiedzieć, że we wnętrzu nie uświadczymy żadnych dodatkowych uszczelnień, więc urządzenie nie jest przesadnie odporne na kurz, czy zachlapania.
Także to jest ten element, który nie pozostawia wątpliwości, gdzie producent obniżał koszty produkcji.
Natomiast sytuację w moich oczach ratuje to, że Nothing na swoim forum udostępnił dokładną dokumentację konstrukcji obudowy telefonu, gdzie każdy element został szczegółowo opisany.

Do tego umieścił gotowe pliki pozwalające wydrukować obudowę na drukarce 3D.

Przychylam się do opinii na temat tego, że Nothing mógł pójść o krok dalej i umożliwić użytkownikom samodzielną wymianę baterii skoro mogą w tak łatwy i przystępny sposób dostać się do wnętrza telefonu.
Wieść ta jeszcze mocniej rozsławiła by ten telefon, jak i samą markę.
Nieważne, czy ostatecznie ktoś korzystałby z tej możliwości, ale sam fakt, że to jest sprawiłoby, że Nothing byłby nie tylko marką pasjonatów, ale marką naprawdę pro-konsumencką.
Poza tym kto z Was pamięta te czasy, kiedy wyjmował na chwilę baterię, bo telefon przestawał działać? Jeśli ktoś jest tak stary jak ja, niech na znak solidarności napisze komentarz.
Akcesoria do CMF Phone 1

Nie jest też przypadkiem ta mocno zaakcentowana śruba zintegrowana z dużą zaślepką - otóż w tym miejscu możemy przykręcić akcesoria takie jak stojak, smyczka, czy magnetyczny holder na karty bankowe.

Ale tu ponownie muszę zganić producenta za zbyt wysoką cenę tych dodatków, ale tak jak wspomniałem, na ten moment są wyprzedane, a ja najwyraźniej się na tym nie znam.
Natomiast sam pomysł jak najbardziej chwalę, bo taka solidnie przymocowana smyczka, czy stojak, zwłaszcza w takiej estetyce jak tu, to bardzo intuicyjny krok.
I jak się okazuje, znaczące źródło dodatkowego dochodu dla marki.
CMF Phone 1 - Skąd ta cena?

Kolejnym dowodem na cięcie kosztów jest niestety brak jakiejkolwiek ładowarki w zestawie - ubolewam też, że producent postawił na tani przewód z gumową otuliną.

Ja wiem, że gdzieś trzeba było odjąć by gdzieś można było dodać, ale jako esteta widziałbym tutaj przewód w oplocie materiałowym np. W kolorze adekwatnym do wersji kolorystycznej tylnej obudowy.

Z kolei rzecz, którą bardzo doceniam to obecność hybrydowej tacki sim, w której znalazło się miejsce na kartę micro sd.

Głośnik monofoniczny na dole również zdradza, gdzie poszukano oszczędności.

Dla części osób rozczarowaniem może również okazać się brak wyjścia słuchawkowego, jeśli do tej pory lubili korzystać ze swoich przewodowych słuchawek.

Ale powtórzę, że model Buds Pro 2 to w tym wypadku naprawdę udana konstrukcja w swoim budżecie i na pewno ratuje deficyty jeśli chodzi o wrażenia dźwiękowe.

Z kolei wrażeń wizualnych nie trzeba w żaden sposób ratować, bo dostajemy tutaj naprawdę solidny ekran Amoled z obsługą HDR, odświeżaniem 120 Hz, wystarczającym zagęszczeniem pikseli.
Całość obsługuje Always on Display i legitymuje się nienajgorszą jasnością, kiedy korzystamy z telefonu w trakcie słonecznego dnia.

Oczywiście sama przekątna przypomina nam, że nie jest to rzeczywistość kompaktowych flagowców, ale w tym budżecie trudno o bardziej zwarte i poręczne konstrukcje.
Tak więc obsługa tego telefonu jedną ręką nie będzie łatwą i bezkompromisową czynnością.

Będąc jeszcze przy ekranie wspomnę o tym, że mamy tutaj optyczny czytnik linii papilarnych, który umieszczono dość nisko, a jego kulturę pracy oceniłbym na bardzo przeciętną.
Zdarzają się pomyłki, ale da się je przeżyć.
System Nothing OS w CMF Phone 1
Kiedy wreszcie zaczniemy korzystać z tego telefonu, szybko poczujemy się jak w domu - zwłaszcza, jeśli ktokolwiek z was miał okazję wcześniej korzystać z telefonów od Nothing.

Jedynym brakiem w tym wypadku będzie nieobecny interfejs Glyph odpowiedzialny za sterowanie wbudowanymi ledami.

Cała reszta jest dokładnie tym samym, bardzo miłym doświadczeniem, bowiem mamy tutaj Nothing 2.6 oparty o Androida 14.
Jest to lekka nakładka, pozbawiona reklam, czy nadmiaru zbędnych aplikacji.
Akcentuje przede wszystkim aspekt wizualny, więc całość pracuje żwawo, a nowym użytkownikom pozwala się szybko odnaleźć w tutejszych opcjach, czy choćby autorskich widgetach.

Właściwie jedyna rzecz, która odrobinę odbiera satysfakcję z użytkowania systemu to wyraźnie tani silnik wibracyjny.
Przypomina nam o tym, że korzystamy jednak z budżetowca, ale w ogólnym ujęciu traktowałbym to jako komplement.
Producent postawił na solidną jednostkę Dimensity 7300, którą wsparł 8 Gb RAMu.

Dzięki temu poruszanie się po systemie i codziennie korzystanie z telefonu należy do rzeczy przyjemnych i beztroskich na miarę dużo droższego urządzenia.
Producent deklaruje 2 lata wsparcia głównymi aktualizacjami i 3 lata dla poprawek bezpieczeństwa.
CMF Phone 1 - brak nfc ...

Nie chciałem, żeby ten temat zdominował recenzję tego telefonu, dlatego poruszam go dopiero teraz.

Mamy tutaj praktycznie wszystkie standardy łączności i komunikacji poza jednym, niezwykle kluczowym dla wielu osób. Niestety cięcia budżetowe na ten telefon objęły technologię zbliżeniową NFC.

I tu trzeba sobie od razu powiedzieć, że temat płatności zbliżeniowych ma swoich wielkich zwolenników, dla których taki telefon łapie automatycznego bana.
Jest jednak też grono osób, które często nawet nie wie, że ma swoim telefonie coś takiego jak NFC.

Telefon został wyprodukowany w jednej globalnej wersji i nie uwzględnia specyfiki każdego rynku z osobna.
W takim kraju jak Polska, gdzie mocno jest rozpowszechnione płacenie telefonem, będzie mieć napewno trudniej i nie przekona nikogo propozycja by dokupił sobie przyczepiany schowek na fizyczne karty.
Ale, kiedy na przykład odwiedzam moje ukochane Włochy, to z kolei widzę, że tam funkcjonują często zupełnie inne przyzwyczajenia związane ze smartfonami i niekoniecznie jest to płacenie zbliżeniowe.
Z nim spotykam się tam niezwykle rzadko, a dużo częściej widzę np. osoby, które nagrywają głosówki na różne komunikatory i dotyczy to osób w różnym wieku.
Jak zwykle potwierdza się stara mądrość, że co kraj to obyczaj - nawet w kwestii telefonów.

Dlatego z naszej perspektywy wielu użytkowników przekreśli ten telefon.
Nie zapominajmy, że nadal w Polsce mamy reprezentację osób, która preferuje płatność gotówką, lub tych uważających przyłożenie plastiku do terminala za wygodne, bo i tak noszą ze sobą portfel.
Nie chcę się spierać na ten temat i robić z niego głównego motywu dla tej recenzji. Dla kogoś będzie to ograniczenie nie do pokonania w głowie, a dla kogoś nie będzie mieć to większego znaczenia.
Słyszę już to pytanie, więc od razu dopowiem: tak, ja na co dzień płacę wszędzie telefonem, ale ja to nie cała Polska, czy świat, więc szanujmy swoje decyzje i niech każdy robi tak jak mu po prostu wygodnie.
CMF Phone 1: Sztuka kompromisów?

Cięcia kosztów oczywiście dosięgnęły ładowanie bezprzewodowe.

To akurat nikogo z nas nie będzie dziwić, natomiast na całe szczęście mamy tutaj akumulator o pojemności 5000 mAh, który możemy ładować z maksymalną mocą 33 watów.
Jest nieźle, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę to, że spokojnie można przekroczyć dzień z tym telefonem z dala od ładowarki.

Ostatnia rzecz to system aparatów, a właściwie aparat, bowiem mamy tutaj do dyspozycji jedną jednostkę o standardowej ogniskowej opartą o 50 megapikselową matrycę od Sony.

Górna kamera, to z kolei czujnik głębi, który wspomaga tryb portretowy dla uzyskania efektu płytszej głębi ostrości.
Mam wrażenie, że Nothing świadomie zrezygnował z tego by umieszczać tutaj na siłę tani aparat szerokokątny, który mógłby zepsuć ogólny odbiór jakości zdjęć.
Szczególnie, że te z głównej jednostki wypadają nadspodziewanie dobrze.

Widać, że algorytm jest ustawiony tak, że już w zacienionych miejscach oprogramowanie wspomaga się dłuższym czasem naświetlania, co przekłada się na wyczuwalną zwłokę po wciśnięciu spustu migawki.

Podgląd zaś potrzebuje zwykle dodatkowej sekundy by przetworzyć obraz, ale finalnie otrzymujemy dobrej jakości zdjęcie, któremu nie zaszkodzi dwukrotne cyfrowe powiększenie.


To takiej codziennej dokumentacji rzeczywistości ten aparat nada się w zupełności.

Nie mniejszym zaskoczeniem jest też kondycja trybu video, który również generuje przyzwoity obrazek w maksymalnej rozdzielczości 4K przy udziale 30 klatek na sekundę.
Oczywiście nie mamy tutaj optycznej stabilizacji obrazu, ale znowu. Jeśli przypomnimy sobie o tym, że to jednak budżetowy smartfon, to abolutnie nie powinniśmy na nic narzekać.
Czy warto kupić CMF Phone 1?

Tak jak wspomniałem na początku. Sucha specyfikacja CMF Phone 1 nie sprawia, że jest on bezwględnie najlepszą propozycją wśród telefonów do 1000 złotych.
W tej kwocie znajdziemy smartfony z zarówno głośnikami stereo, jak i dobrym ekranem, z NFC, z niezaśmieconym Androidem i to w dodatku często z ładowarką w zestawie.

Kiedy jednak spojrzymy na ten telefon jak na całkiem udany zestaw kompromisów opakowanych w fajny design oraz oprogramowanie.
Dodatkowo ujrzymy też krajobraz jaki mu towarzyszy w postaci słuchawek, czy smart zegarka, to zrozumiemy, że marka obrała słuszną drogę.

Może dzisiaj nieidealną, bo jest tu kilka rzeczy do dyskusji, ale wreszcie mamy producenta, który ma realną szansę wylansować modę na budżetową, ale zrobioną z pasją i pomysłem elektronikę.

Czekam na Wasze komentarze pod tym filmem - jestem ciekaw, ilu z Was zdecydowało się na ten telefon, a być może również na pozostałe urządzenia.
Dajcie znać co sądzicie o takim kierunku marki Nothing, tymczasem tradycyjnie dziękuję za Wasz czas i uwagę. Polecam się w przyszłości, cześć!
