Skąd przybywasz piękny Panie - wygląd Realme GT 7 Pro

Pogadajmy o Realme GT 7 Pro, czyli o telefonie, który udowadnia, że uniwersum marek Oppo, Vivo, OnePlus czy w tym wypadku Realme czujnie obserwuje otoczenie.
Nie dość, że w ogólnym ujęciu coraz bardziej dotrzymuje kroku swoim głównym konkurentom, to w dodatku są obszary, w których na ten moment zdobywa przewagę.

Jednocześnie Realme, jak i cała grupa marek skupiona w ramach jednego mobilnego giganta z Chin musi przede wszystkim zmierzyć się z wizerunkiem telefonów budżetowych.
Realme GT 7 Pro jest dzisiaj taką kolejną jaskółką zwiadowczą badającą reakcje rynku.

Dwie firmy, które mają największy udział w sprzedaży smartfonów na globalnym rynku funkcjonują dzisiaj jak mistrzowie, którzy utrzymują swój tytuł od wielu lat.
ich kolejne zwycięstwa nie cieszą już publiki, bo są zwyczajnie mało spektakularne.

Jest tu sporo siły marketingowej, ale wyraźnie brakuje świeżych emocji, które z kolei ostatnio częściej dostarcza ta chińska scena rynku urządzeń mobilnych.

Realme GT7 Pro to w dużej mierze aspiracja by stać w jednym rzędzie z flagowcami od najlepszych.
Ten gen rywalizacji rozlewa się także na ostatnio zapomniany obszar jakim jest innowacja, a tej również tutaj nie brakuje. Ale po kolei.

Nie trzeba wprawnego oka by ujrzawszy tę bryłę, dojść do szybkiego wniosku, że oto mamy przed sobą smartfon pochodzący właśnie z Chin.
Jest to estetyka, która nie zawsze próbuje za wszelką cenę wdzięczyć się do globalnej publiki, zwłaszcza tej europejskiej.

Produkty premium w Europie są często utożsamiane z minimalistyczną formą, a nie z barokowym przepychem czy czymś, co z naszej perspektywy bywa oceniane jako kicz.
Czuć jednak, że tym razem postawiono na bardziej zachowawcze akcenty.

Choć pomarańczowa wersja z delikatnie poprowadzonym wzorem na odwrocie może nadal uchodzić w naszej części świata za lekką ekstrawagancję.
Jest to jednak coś, co przynosi wytchnienie od wielu nudnych brył i zdecydowanie bardziej może podobać się większej części odbiorców.

Wszak nie mamy tu chromowanych elementów, brokatu, czy choćby perłowej faktury. Ten umiar jest sygnałem, że marka myśli jednak globalnie, ale nadal chce się wyróżniać. I robi to dobrze.

Wprawdzie telefon należy do tych największych i tu trzeba pogodzić się z tym, że takie trendy dyktuje obecnie rynek, ale jednocześnie model ten może pochwalić się smukłą sylwetką.
Jak możecie zobaczyć, zastosowano tutaj trzy warstwy z czego boczna ramka jest wyraźnie cieńsza od tych, do których przywykliśmy.

Z kolei te dwie szklane i zarazem obłe warstwy zamykające z obu stron całość, również odejmują wizualnego ciężaru.
Osobiście jestem fanem ujednoliconych brył z idealnie płaskim szkłem po obu stronach, ale doceniam ten zabieg.

Podobnie zresztą jak to zestawienie pomarańczowego tyłu oraz ramki o miedzianym zabarwieniu.
Gdyby tak jeszcze nawiązano tutaj współpracę z jakąś światową marką fotograficzną pokroju Leica’ki, czy Hasselbada, którą manifestowałby dumnie napis na wyspie aparatów, ale cóż.

Musimy zadowolić się napisem HYPERIMAGE+ odnoszącym się do nowej architektury fotograficznej Realme, na którą składać ma się połączenie, a jakże, warstwy programowej oraz tej sprzętowej.

Nie raz w tym filmie podkreślę fakt, że Realme chciało być w tym roku pierwsze, albo przynajmniej jedną z pierwszych marek, która przetrze szlak i wejdzie jeszcze w tym roku na rynek z kilkoma nowościami.
Jedną z nich jest stopień ochrony IP69, który oznacza dodatkowe uszczelnienia.
Dzięki nim mamy możliwość korzystania ze smartfonu w ramach trybu podwodnego na maksymalnej głębokości wynoszącej dwa metry i przez czas nie dłuższy niż 30 minut.

Osobiście traktuję to bardziej jako dodatkową ochronę na wypadek gdyby telefon zwyczajnie wbrew moim zamiarom wpadł do wody.
Zresztą sam producent zastrzega na swojej stronie, że uszkodzenia spowodowane przez wodę, wynikające z niewłaściwego użytkowania, nie są objęte gwarancją.

Dla część osób wadą może okazać się brak wsparcia dla cyfrowej karty e-SIM, choć śmiem sądzić, że nie jest to jedna z tych rzeczy, która mogłaby definitywnie przekreślić wybór tego telefonu.
Ekran który potrafi oczarować

To co z kolei nie podlega żadnej dyskusji, to tutejszy ekran o przekątnej 6,7 cala, który oferuje właściwie wszystko czego moglibyśmy oczekiwać od współczesnego flagowca.
Wysoka rozdzielczość, szerokie spektrum barw, adaptacyjna częstotliwość odświeżania, standard Dolby Vision, HDR 10+ oraz szybka reakcja na dotyk to tylko niektóre z atutów tego urządzenia.

Wysoka jasność szczytowa również robi wrażenie, choć warto zachować dystans wobec deklaracji producenta o wartościach sięgających aż 6500 nitów.
Te, jeśli są nawet osiągalne, to tylko w niewielkim obszarze ekranu i w warunkach czysto laboratoryjnych.

To trochę tak jakbyśmy do realnej pamięci RAM doliczyli tę wirtualną pozyskaną z przestrzeni dyskowej i sugerowali, że efektywna pamięć jest jeszcze wyższa.
Nie zmienia to jednak faktu, że i tak otrzymujemy tu dostęp do bardzo wysokiej jasności, która z całą pewnością jest wyższa, niż możliwości obecnych flagowców.

Rzecz jasna, możemy włączyć jasność poza zakresem domyślnym, a także ustalić najniższą dozwoloną wartość.
Zresztą samych ustawień związanych właśnie z wyświetlaniem treści jest tutaj więcej za sprawą tego, że nie zostały poukrywane w zakamarkach systemu w ramach zaawansowanych opcji, co należy docenić.

Dobrze widzieć, że do chińskich flagowców coraz częściej dołącza ultrasoniczny czytnik linii papilarnych.
Choć nie będzie on znacząco szybszy od optycznych, które były dopracowywane przez ostatnie lata, z pewnością docenimy jego niezawodną pracę i zdecydowanie rzadsze pomyłki.
Haptyka i muzyka

Również w pozytywnym tonie mogę wypowiedzieć się na temat funkcji czuciowej w ramach O-Hapitcs, która dostarcza przyjemnych wrażeń, kiedy korzystamy z interfejsu Realme.
Choć od razu muszę dodać, że mimo wszystko nie jest to poziom, do którego przyzwyczaiły mnie flagowce od Google.

Omawiając kwestię jakości emitowanego dźwięku czuję zawsze lekkie zakłopotanie, bo wiem, że są osoby, które wsłuchawszy się w muzykę, potrafią wyłowić uchem zdecydowanie więcej niuansów.
Poza tym, sam na co dzień korzystam głównie ze słuchawek i nie przywiązuję przesadnie wielkiej wagi do systemu stereo w smartfonach.

Ale żeby nie zostawić was absolutnie z niczym, porównałem tutejszy dźwięk z tym, który wydobywa się z Samsunga S24 Ultra, oraz z iPhone’a 16 Pro Max.

I cóż. Ujmę to tak. Jest to pierwsza i zresztą nie ostatnia sytuacja, kiedy zastanawiam się, czy dopisek Pro do Realme GT 7 nie jest jednak lekką brawurą ze strony producenta.
Wiemy przecież, że jeśli coś gra głośniej, to wcale nie znaczy, że gra lepiej i tutaj, nawet taki dyletant jak ja, słyszy doskonale, że to jest jakość conajmniej o segment niższa.

Udając przez chwilę fachowca dodam, że spektrum sceny jest tutaj wąskie i charakterystyka dźwięku jest odczuwalnie płaska.
Złoty smok w natarciu

To co z kolei stanowczo nie jest tu płaskie, a wręcz mówimy o pokaźnej krzywej wzrostu, to osiągi tutejszego procesora.
Realme było jedną z marek, która bardzo zabiegała o to by jak najszybciej zadebiutować z nowym Snapdragonem 8 Elite, co też pozwala zrozumieć tak krótki okres dzielący premierę modelu GT 6 i GT 7.

Jednak ponownie i w tym roku palma pierwszeństwa przypadła marce Xiaomi, która wyposażyła swój sztandarowy model w nowego Snapdragona.

Ale z kolei to na polskiej ziemi Realme GT 7 Pro debiutuje jako pierwszy smartfon z najmocniejszą jednostką od Qualcomma i to z pewnością dodało mu zdecydowanego uroku.
W końcu smartfon wyprzedał się na pniu i zniknął na kilka dni z oferty wielu polskich marketów elektronicznych.

Trudno się zresztą dziwić, bo cena promocyjna i dołączona za symboliczną złotówkę ładowarka okazały się być wystarczająco kuszące.
A skoro mowa o kuszeniu, to być może skusicie się na trwającą do 24 grudnia promocję w naszym sklepie pancernik.eu

Bowiem korzystając z kodu MAGIA zyskacie 50 zł zniżki na akcesoria do telefonu przy zamówieniach od 150 zł, płacąc zapisaną kartą z InPost Pay!
Szczegóły promocji umieściłem w przypiętym komentarzu oraz w opisie tego filmu. Życzymy wam udanych zakupów!

Przyznam otwarcie, że mnie nie do końca ekscytują możliwości nowego procesora w kontekście testów syntetycznych i cyferek. Powiem więcej.
Od dłuższego czasu mam poczucie, że podnosimy moc, ale na horyzoncie nadal nie ma konkretnego celu, który wymagałby rakietowego wręcz potencjału.
Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Ten telefon działa fenomenalnie.

W Polsce otrzymujemy model z 12 GB RAMu, standardem pamięci UFS 4.0 i wreszcie procesor, który w zasadzie nie stawia przed nami limitów, wszystko co tutaj zainstalujecie ma działać i nie łapać zadyszki.
I tak przez conajmniej kilka lat. Tyle tylko, że to samo mogę powiedzieć o chociażby Snapdragonie 8 generacji trzeciej.

To przecież również jednostka, którą trudno w pełni wykorzystać i poważnie obciążyć.
Możemy toczyć dyskusje o tym jak reagował poprzednik w stress teście w 3D Marku, jak to się dzieje w obecnym procesorze, ale to nadal niewiele mówi nam o takim codziennym użytkowaniu.
A gdy myślę o codziennym użytkowaniu, to tutaj przed oczami mam choćby możliwości aparatów.

Osobiście bardziej interesuje mnie to jak taki procesor wpływa na przetwarzanie sygnału obrazu z aparatów, czy przesuwa kolejne granice w zakresie choćby dynamiki tonalnej, czy wydajności autofocusa.
I tu niestety nie mam najlepszych wieści, bo owszem, możemy cieszyć oko wynikami w benchmarkach, ale nie zawsze będziemy cieszyć oko tym, co serwują nam tutejsze aparaty.
Z motyką na słońce - słowem o aparatach w Realme GT 7 Pro
Ubolewam nad tym, że producent mając na pokładzie właśnie taki procesor, nie wykorzystuje tego w pełni.
Co więcej, ponownie mami nas dopiskiem Pro, które w tym wypadku nie oznacza pełnoprawnego rywala dla S24 Ultra, czy choćby iPhone’a 16 Pro. Mało tego.

Mówimy tu o zestawie aparatów, który ustępuje modelowi GT6, czego w ogóle nie potrafię zrozumieć.
To jest kolejny niestety dowód na to, że obecny tu nowy Snapdragon nie do końca ma z czym pracować.

I nie zrozumcie mnie źle. To nie jest tak, że tymi aparatami nie zrobicie dobrych ujęć.
Problem polega na tym, że kiedy weźmiemy pod uwagę regularną cenę tego urządzenia dla wariantu bazowego, można odnieść wrażenie, że płacimy tylko za nowy smartfon z najmocniejszym Snapdragonem.

Tymczasem urządzenie to ma z założenia być kompletną propozycją, która ma zawstydzać, a czasem nawet przewyższać droższe flagowce.

Jest tu wyczuwalny pewien rozdźwięk. Tak jak podkreśliłem na początku.
Mamy tu świetny ekran, procesor, innowacyjną baterię, o której zaraz powiemy sobie więcej.

Mamy nakładkę systemową, która w obecnej postaci wręcz czerpie garściami z Samsungowego One UI, dodatkowo oferując kilka własnych i ciekawych rozwiązań.

Jednocześnie w tak kluczowym elemencie jak system aparatów, marka zdaje się na łaskę algorytmu i nowego procesora, uznając, że te, kilkuletnie skądinąd, aparaty mogą reprezentować dumny napis Pro.

Ale w tym miejscu wypada dodać, że Realme niestety uczy się od najlepszych, bo przecież Samsung również w swoich podstawowych flagowcach od lat wykorzystuje ten sam zestaw aparatów.

Mamy tu obecny aparat ultraszerokokątny, który znamy ze średnio półkowego Realme 13 Pro, czy choćby z modelu GT5.
Mówimy tu o 8 Mpix jednostce opartej o naprawdę niewielką matrycę.

W tym czasie widzimy, że producenci kolejno odświeżają swoje ultraszerokokątne aparaty opierając je o większe matryce obsługujące do tego zdecydowanie wyższe rozdzielczości.

Tu zaś raczymy się jakością znaną z kilkuletnich smartfonów ze średniej półki. Warto także podkreślić, że z tego powodu nie nagramy filmu w rozdzielczości 4K za pomocą tego aparatu.

W przypadku głównej jednostki będzie oczywiście odczuwalnie lepiej, choć nie rozumiem dlaczego mamy tu ostatecznie gorszy aparat od tego, który zainstalowano w poprzednim modelu GT 6.

Mniejsza matryca, czy węższy otwór przysłony nie stanowią raczej atutu, a sprawiają że algorytm wraz z procesorem muszą wykonać podwójną pracę - stąd też obecność takich narzędzi jak przywracanie detali.

Gdyby tak po prostu nie można było zrobić w pełni udanego zdjęcia od razu.
Oczywiście po raz kolejny podkreślę, że w tym wypadku zdjęcia z głównego aparatu reprezentują naprawdę przyzwoity poziom.

Wprawdzie algorytm za bardzo ingeruje w obniżanie cyfrowego szumu już za dnia, a także ma czasami tendencję do pobijania niektórych kolorów.
Z pewnością na pochwałę zasługuje ogólna kontrastowość, a także reprodukcja światła oraz bieli.

Przechodząc do obiektywu teleskopowego ponownie muszę zaznaczyć, że ten w poprzednim modelu był lepszy, choć oferował odrobinę mniejszy ekwiwalent ogniskowej.

Przekładał się on na mniejsze powiększenie optyczne bliższe dwukrotnego, ale za to oferował zarówno większą matryce, jak i zdecydowanie większy otwór przysłony.

W takiej sytuacji wolałbym mniejsze powiększenie optyczne, które mogę rozszerzyć i tak cyfrowo, niż odczuwalnie gorsze zdolności świetlne.

Szybka konfrontacja z trzykrotnym zoomem optycznym w S24 Ultra pokazuje najlepiej to co próbuję Wam przekazać.

Algorytm ponownie stawia na wysoki kontrast, głębokie czernie, odszumianie i zwyczajnie odmalowuje to czego nie była w stanie dowieść zarówno matryca, jak i optyka.

Sporadycznie zdarzało się, że występowało wyraźne klatkowanie, kiedy przełączałem się pomiędzy obiektywami, ale po ostatniej aktualizacji poprawiającej stabilność systemu, problem ten narazie ustał.

W kontekście filmowania nie mam większych uwag, poza tym, że jakość obrazu nie wyróżnia się na tle innych flagowców.
Na pochwałę zasługuje jednak to, że system znacznie lepiej radzi sobie z interferencją występującą na obiektach, które często filmuję w ramach testów.
Słowem o baterii
Wspomniałem o tym, że w nowym procesorze niekoniecznie interesują mnie rekordy wyrażane w cyferkach, a bardziej jego możliwości użyteczne na co dzień.
I poza przetwarzaniem obrazu, procesor ten oferuje właściwie nowy standard jeśli chodzi o wydajność energetyczną. Żeby daleko nie szukać.

Już z pierwszych zagranicznych recenzji OnePlus 13 możemy dowiedzieć się, że ten może pochwalić się znacznie dłuższym czasem pracy na baterii mając jednocześnie większą o tylko 11 % pojemność baterii.

Testowany przeze mnie Realme GT 7 Pro może pochwalić się akumulatorem krzemowo-węglowym o wyższej gęstości energetycznej i nominalnej pojemności 6500 mAh.
Robi to wrażenie, szczególnie, gdy przypomnimy sobie sylwetkę tego telefonu.

W połączeniu ze Snapdragonem 8 Elite dało nam właściwie nową jakość.
Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej zdarzyło mi się, korzystając z dużego flagowca, mieć właściwie stuprocentową pewność, że nie będę w stanie rozładować go przez następne dwa dni.

Tutaj również są w zasięgu trzy dni - oczywiście wszystko zależy od tego w jaki sposób korzystamy z urządzenia, ale niewątpliwie jest to wyraźny krok do przodu w kwestii wydajności energetycznej.

Również dowodzi tego niski pobór mocy w trybie gotowości. Za pomocą 120 Watowej ładowarki od Realme, jesteśmy w stanie podładować go do 50% w mniej, niż 15 minut.
Trzeba przyznać, że tworzy to razem naprawdę duży komfort. Dla części osób niedosyt może stanowić brak wsparcia dla ładowania indukcyjnego.
Słowem podsumowania

Najsłabszą stroną tego telefonu jest bardzo nierówna praca systemu aparatów, który składa się z nie do końca dobrze przemyślanej kombinacji optyki oraz matryc.
I w tym miejscu chciałbym powiedzieć, że to główna rzecz, która uwiera mnie w tym flagowcu od Realme.

Ale przy tych niewątpliwie wielu mocnych punktach tego smartfona stawiającego go teoretycznie wysoko, są jeszcze trzy rzeczy, które stanowią istotny ciężar by ostatniecznie mógł się wspiąć wysoko.
Mam tu na myśli politykę aktualizacji tego producenta, która bywa nieprzewidywalna i jest często punktowana przez zawiedzionych klientów.

Realme deklaruje 3 duże aktualizuje systemu i 4 lata poprawek dla bezpieczeństwa.
Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że flagowy produkt w tej cenie i z tym procesorem zasługuje na takie bezpieczne 5 letnie wsparcie systemowe.

Druga sprawa, to inne marki oraz modele w ramach przedsiębiorstwa BBK Electronics.
Mam tu głównie na myśli takie produkty jak flagowy OnePlus 12, który z powodzeniem może zawalczyć o miano smartfona 2024 roku.
OnePlus 13 również ma szansę podtrzymać tę dobrą passę i to również nie pozwala w pełni wybrzmieć Realme.

Trzecia rzecz, to oczywiście mocno zawyżona cena.
Promocyjną cenę 3700 złotych w zestawie z ładowarką można uznać za akceptowalną, choć wysoką, tak kwota 4500, czy 4800 złotych za wyższy wariant pamięciowy będzie oburzać polskich klientów.

Ci, którzy markę Realme chcą nadal kojarzyć z budżetowymi produktami lub tymi dobrze wycenionymi, mogą być rozczarowani.
Musimy mieć też z tyłu głowy to, że telefony Realme tracą dużą wartość na rynku wtórnym.

Moim zdaniem zabrakło takiej typowej kropki nad i - albo w postaci ceny, która zamyka wszelką dyskusję, albo w postaci aparatów, które nie każą odwracać głowy w kierunku konkurencyjnych marek.
Z mojej strony to wszystko. Dajcie znać co myślicie o propozycji Realme, tymczasem żegnam się z Wami. Dużo zdrowia dla Was. Do zobaczenia i do usłyszenia.