Galaxy S26 i S26 Ultra: festiwal AI … A telefony? Też były.
Ten tekst powstał na podstawie materiału wideo, który znajdziesz na naszym kanale YouTube. Zobacz film tutaj.
AI jako narracja, nie jako rewolucja

Najnowsza seria S od Samsunga ma być kolejną, już trzecią, emanacją tego co znaczy dziś Ai na telefonie. I zdaję sobie sprawę, że ten kierunek nie ma wokół siebie samych entuzjastów.
Nie wiem jaki jest Wasz stosunek do tego, ale w mojej głowie AI nadal stanowi dodatek do całości, a nie główny wątek, na którym opiera się wszystko inne.

Jestem zdecydowanie po stronie osób, które przede wszystkim łakną nowości sprzętowych i wynikających z tego funkcji, które potem napotykamy w interfejsie.
Bo to trzeba sobie jasno powiedzieć. To nie użytkownicy wymusili tę zmianę. Wymusił ją rynek inwestorski.

Dziś firmy technologiczne nie są wyceniane za to, jakie telefony sprzedają, ale za to, jak przekonują świat, że będą liderami sztucznej inteligencji, zarówno teraz, jak i w przyszłości.
I nawet jeśli wielu z nas wolałoby kolejną rewolucję sprzętową, rynek technologiczny podjął już decyzję za nas. I wygląda na to, że nie ma już od tej decyzji odwrotu.
Sprzęt jako infrastruktura

Samsung chce przekonać nas, że sprzęt sam w sobie nie jest już dziś powodem zmian. Sprzęt staje się infrastrukturą dla AI i to głównie z tej perspektywy jest teraz tworzony.
Idąc dalej AI ma ulepszać to co już znamy w gamie urządzeń Samsunga i stać się warstwą, przez którą wszystkie funkcje telefonu zaczynają po prostu działać.
Nikt nie będzie nam tu wymachiwać przed nosem nowym, rewolucyjnym systemem aparatów, czy nową technologią ogniw. Zastosowane tu nowości sprzętowe stanowią bardziej wymiar rynkowy i strategiczny.
Nieprzypadkowo cała linia flagowców przyjmuje dziś niemal identyczny język projektowy i kolorystykę.

Ma to podnieść znaczenie każdego modelu z osobna. Jednocześnie nie budujemy już tej otoczki sprzętowej, którą dotąd zwykle zgarniał nowy model Ultra.
Ten zaś jedynie przesuwa dla siebie kolejne granice związane z profilem sylwetki, który ma być najcieńszy w historii tego modelu, ale to są już detale.
Dla wielu uspokajające jest to, że Ultra nie jest tak cienki by nie mógł się w nim ponownie zmieścić rysik S-pen, którego przyszłość w tej formie jeszcze niedawno wydawała się niepewna.
Wszystkie modele mają zaprojektowane tylne obudowy w ten sam sposób.

Wracają aluminiowe ramki zamiast tytanu, zastosowano te same krzywizny narożników, a różnicę stanowi jedynie bardziej rozbudowany moduł aparatu w najwyższej wersji. Brzmi znajomo, prawda?
Samsung kontra Apple – odwrócenie ról
Bo to dokładnie moment, w którym Samsung zaczyna przypominać Apple, ale w bardzo specyficzny dla siebie sposób. Apple opowiedziało inwestorom wizję świata napędzanego przez Apple Intelligence.
Samsung próbuje wdrażać tę wizję już teraz, nawet jeśli oznacza to mniej spektakularne zmiany sprzętowe.

Mam jednak wrażenie, że przez ostatnie trzy lata firma wprowadziła niemal wszystkie funkcje, które Apple prezentowało wcześniej na swoich renderach.
Paradoks polega na tym, że Samsung robi dziś coś, co historycznie Apple potrafiło najlepiej — redefiniuje kierunek rynku. Tym razem to jednak Apple jest firmą, która dopiero próbuje dowieźć obiecaną wizję.

Warto dodać, że podstawowy model delikatnie zwiększa swoje rozmiary, które również przekładają się na nieco wyższą przekątną ekranu wynosząca od teraz 6.3 cala.
Model z plusem, który ostatecznie nie znika z oferty, oraz Ultra utrzymują ten sam rozmiar ekranu.
Ocenimy na żywo jak prezentują się nowe modele, ale polegając narazie na samych renderach mogę stwierdzić, że prezentują się dobrze i jakoś tak bardziej dojrzale.
W tym miejscu część z Was, widzów, lubi podkreślać, że wygląd ostatecznie nie ma dużego znaczenia, bo przecież telefon i tak wyląduje w etui.

Trudno się z Wami nie zgodzić, dlatego przypomnę tylko, że pełna oferta etui oraz szkieł ochronnych do nowej serii Galaxy S26 jest już dostępna u nas.

Dla fanów marki Bizon czeka dodatkowa promocja, więc koniecznie zajrzyjcie na pancernik.eu. Udanych zakupów!
Wydajność i energia bez rewolucji

Obecnie priorytetem dla producentów z ambicjami w obszarze AI jest procesor zoptymalizowany pod kątem zadań związanych ze sztuczną inteligencją, uczeniem maszynowym oraz sieciami neuronowymi.
W tym zakresie nie ma większych zaskoczeń.

Model Ultra otrzymuje najnowszego Snapdragona w specjalnej wersji dla Galaxy, natomiast modele S26 i S26 Plus wyposażono w Exynosa 2600 wykonanego w dwunanometrowym procesie technologicznym.
I zanim pojawią się głosy pełne wątpliwości wobec kolejnego Exynosa, Samsung podkreśla, że całkowicie przeprojektowano komorę parową i układ chłodzenia we wnętrzu nowych telefonów.

Według producenta wszystko to, łącznie z samym procesorem, ma przełożyć się na lepszą kulturę pracy i wyższą efektywność energetyczną.
Na tym etapie pozostaje nam więc zaufać deklaracjom, a jak będzie w praktyce, sprawdzimy dopiero w recenzji.

Całość pracuje w duecie z 12 GB RAM. W przypadku najwyższego modelu Ultra do dyspozycji jest 16 GB RAM. Wszystkie telefony startują z pamięcią o minimalnej pojemności 256 GB.
Wielu z nas liczyło na zmiany w kontekście baterii, choć od dłuższego czasu było jasne, że nie uświadczymy tu wielkich rewolucji, zresztą na temat strategii rynkowych Samsunga jest cały osobny materiał.

W przypadku modeli S26 oraz S26 Plus moce ładowania, zarówno przewodowego, jak i bezprzewodowego pozostają bez zmian.
Nowości są w zasadzie dwie. Pierwsza to nieco większa bateria w podstawowym S26, której pojemność wzrosła z 4000 do 4300 mAh.
Druga, to podwyższona moc maksymalnego ładowania dla modelu Ultra, która wynosi od teraz 60 watów i ma przekładać się na 75% naładowania w trzydzieści minut.
Tu warto pamiętać aby wyposażyć się w odpowiednią ładowarkę obsługująca moc 60 watów. Rzecz jasna, Samsung pozostaje przy technologii litowo-jonowej.
Aparat pod kontrolą algorytmów

To co stanowi mój prywatny jęk zawodu, to oczywiście systemy aparatów.
Jeśli ktoś z nas miał jeszcze wątpliwości, to trzeba wiedzieć, że aparat w tym konsumenckim ujęciu przestaje być urządzeniem optycznym i Samsung w tej kwestii już od lat nie pozostawia wątpliwości.

Coraz mniej zależy od szkła i matrycy, a coraz więcej od modeli AI interpretujących rzeczywistość za nas.
Aparaty w modelach S26 oraz S26+ pozostają kolejny rok właściwie nietknięte, co może stanowić swego rodzaju rekord w branży.

Pokazuje to jednak również niepokojący trend – coraz więcej producentów zaczyna kłaść większy nacisk na przetwarzanie obrazu niż na rozwój czystej optyki czy samych sensorów.
Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie, to trudno będzie nam za chwilę odróżnić autentyczne zdjęcia od rzeczy, które generuje Ai po wpisaniu promptu.

Liczyłem na to, że mimo wszystko model Ultra zaprezentuje jakąś nowość w tej kwestii.
Tymczasem jedyne, co otrzymaliśmy, to ponownie ten sam zestaw instrumentów, z tą jedyną różnicą, że główna jednostka oraz pięciokrotny zoom optyczny są od teraz wyposażone w większe otwory przysłony.

To oczywiście ma spore szanse przełożyć się na lepsze wyniki, zwłaszcza w fotografii nocnej, bo każda z tych matryc otrzyma większą porcję światła.
Cała reszta pozostaje, jak zwykle, w niewidocznych rękach AI i przetwarzania obrazu.
Zresztą do natywnej aplikacji aparatu dołączają kolejne narzędzia ułatwiające na przykład kontrolę światła za pomocą tzw. wirtualnej blendy.
Z kolei dla entuzjastów video Samsung przygotował funkcję blokowania horyzontu w trakcie nagrywania, która ma polegać na danych z akcelerometru.

Oznacza to, że nasze produkcje od teraz będą nie tylko płynne i ustabilizowane w kadrze. Dodatkowo, jeśli tego zapragniemy, linia horyzontu pozostanie nienaruszona, nawet przy nerwowych ruchach telefonem.
Nowością jest także możliwość wykadrowania obrazu pochodzącego z głównego sensora, który ma utrzymać swoją jakość po powiększeniu i nadal oferować pełną rozdzielczość 4K, przy dodatkowej asyście AI.

No i co ciekawe, pojawia się tu także nowy kodek video apv stworzony przez Samsunga oferujący niemal bezstratną jakość przy nagrywaniu w 4K, czy 8K.
Obsługuje także HDR oraz płaski profil kolorystyczny, więc w ten sposób otrzymujemy idealny materiał do dalszej edycji w programach do montażu. Narazie kompatybilny z tym kodekiem ma być DaVinci Resolve.
Prywatność i pierwsze sygnały nowej ery

To, co wzbudza moją największą ciekawość, to absolutna nowość w warstwie ochrony prywatności. Jest nią pierwszy na świecie wyświetlacz, który za pomocą jednego kliknięcia zmienia kąty widzenia.
Dzięki temu wścibscy ludzie zaglądający nam przez ramię będą mieli problem, by cokolwiek podejrzeć na naszym ekranie. Funkcja ta jest dostępna wyłącznie w modelu Ultra.

Myślę, że z powodzeniem mógłbym stworzyć osobny materiał omawiający po kolei pakiet zmian i ulepszeń w Galaxy AI.
Skupię się więc na tych, moim zdaniem, najciekawszych funkcjach. Edytor zdjęć i filmów jest teraz jeszcze bardziej zintegrowany z funkcjami AI.

Dzięki temu możemy wpisywać polecenia dotyczące zmian w gotowym kadrze i generować najbardziej fikuśne pomysły.
Możemy np. zmieniać tła wydarzeń, wygląd obiektów lub usuwać niepożądane dźwięki tła z filmów.
W nasze ręce trafia również osobne narzędzie w postaci Creative Studio, które, jak sądzę, jest trochę odpowiedzią Samsunga na Apple Image Playground.
Do tego ulepszony skaner dokumentów oraz katalogowanie zrzutów ekranu.

Przede wszystkim system ma oferować sugestie w czasie rzeczywistym, stanowiące proaktywną pomoc w codziennych zadaniach, przy pełnym rozumieniu kontekstu i sposobu, w jaki korzystamy ze smartfona.
Telefon jako platforma dla AI
Galaxy AI nie jest już pojedynczą funkcją. To kompletna warstwa systemowa, która ma być obecna w każdej interakcji z telefonem, często zanim użytkownik zdąży o coś poprosić.
Sztuczna inteligencja w Samsungu ma także rozpoznawać nieznane numery i w formie krótkiej informacji przekazywać, kto właśnie dzwoni.

Jest to odpowiedź na konwencjonalną pocztę głosową, którą normalnie oferuje operator.
W tym przypadku połączenie z nieznanego numeru przejmie sztuczna inteligencja, zidentyfikuje rozmówcę i zapyta go, dlaczego dzwoni. Wyniki poznamy w formie wiadomości zawierającej streszczenie.
Znana nam już funkcja Proscaler poprawiająca jakość wyświetlanych zdjęć i filmów również ma być tutaj ulepszona.
Dalej mamy poprawioną belkę now brief, nowe funkcje w ramach Circle to search i ulepszonego asystenta Bixby, który ma od teraz lepiej rozumieć naturalną komunikację i język.

Przypomnijmy, że Samsung buduje ekosystem wielu asystentów AI działających obok siebie.
Wspomniany Bixby odpowiada za kontrolę urządzenia i całego ekosystemu, natomiast Gemini oraz Perplexity zajmują się głównie obszarem generatywnym, odpowiedzialnym za wiedzę i modele językowe.

Innymi słowy: Gemini oraz Perplexity wiedzą wszystko o świecie. Bixby wie wszystko o Twoim telefonie. Telefon zaś dobiera AI do konkretnego zadania. I być może właśnie to jest najważniejszy wniosek tej konferencji.
Samsung nie próbował sprzedać nam nowych telefonów w klasycznym rozumieniu, tak jak pewnie spora część z nas by sobie życzyła — w tym ja, stary już nieco zgred.

Jakkolwiek patetycznie to nie zabrzmi, Samsung patrzy w przyszłość, której my sami chyba jeszcze do siebie nie dopuszczamy.
Podkreślę to raz jeszcze. Obawiam się, że smartfon w swojej dotychczasowej formie zaczyna się kończyć, a zaczyna stawać się platformą dla sztucznej inteligencji.

I może właśnie dlatego ta konferencja była dla wielu osób dziwnie… mało ekscytująca. Bo jeśli to prawda, to przyszłość rynku mobilnego nie rozegra się już między iOS a Androidem.
Rozegra się między różnymi modelami AI działającymi w naszych kieszeniach. A być może za kilka lat nie będziemy już pytać, jaki telefon kupić, tylko z jaką sztuczną inteligencją chcemy żyć na co dzień.