Inwazja Apple na świat

Wielki dzień, największy w roku - tymi słowami zagrzewa do boju swoich ludzi Craig Federighi, czyli jedna z obecnie najważniejszych postaci dla Apple.
Gość, który na co dzień nadzoruje prace właśnie nad systemami operacyjnymi i to on jest tutaj czołową postacią.
Z kolei Tim Cook zawiaduje wszystkim tak bardziej z dystansu przebywając w swojej tęczowej krainie hefalumpów.

Cel jest jeden. Desant powietrzny by podbić rynek urządzeń mobilnych. Jesteśmy mocno zmotywowani i wiemy z czym do was przychodzimy - tak to należy odbierać.

Oczywiście zgodnie z tradycją zaczynamy od przechwałek, więc nieśmiało wspominamy o tym, że oryginalne produkcje filmowe Apple to te najbardziej jakościowe i zdobywające najważniejsze statuetki.

Krótka rozbiegówka za nami i odsłaniamy pierwszą kartę, czyli Vision OS.
Nie ma co ukrywać, temat, który na ten moment nie grzeje nas mocno, głównie za sprawą tego, że to sprzęt, który dzisiaj stanowi bardziej ekstrawagancję, niż powszechny obiekt westchnień.
Skłamałbym jednak gdybym powiedział, że ten sprzęt mnie nie fascynuje.

Bo, kiedy ponownie zostały zaprezentowane potencjalne zastosowania Vision OS, to pomyślałem, że ja naprawdę chciałbym tego doświadczyć.
Chciałbym sprawdzić jak to jest przekuwać palcem wirtualne bańki mydlane albo jak to jest medytować w towarzystwie Kungfu Pandy.


Możliwości jest tam spory nadmiar, więc nowości, które zostały zaprezentowane w ramach nowej odsłony tego systemu nie były już tak ekscytujące, co nie znaczy, że nie fajne.
Tworzenie efektu przestrzeni dla przeglądanych zdjęć, nowe intuicyjne gesty, czy jeszcze bardziej immersyjne oglądanie video sprawia, że mój wewnętrzny gadżeciarz pomrukuje z zadowolenia.
Z kolei mój rozum wysyła mi znaki ostrzegawcze, że jak wszyscy kiedyś usiądziemy w tych goglach, to już w ogóle stracimy kontakt z rzeczywistością i ze sobą nawzajem.
Nowości w iOS 18

Kiedy myślałem, że to dopiero początek i najlepsze przed nami, to oto nagle został zaanonsowany iOS 18.
Tu nie ukrywam poczułem pierwszą falę rozczarowania, bo wiedziałem, że skoro już teraz wjeżdża temat najpopularniejszego systemu, to znaczy, że nie będzie fajerwerków i stukania się szampanem.

Od tego momentu zaczęło się moje burczenie pod nosem, bo ja tu czekam na wielkie przełomowe Ai od Apple, a Craig macha mi iPhonem przed nosem i pokazuje jakie to ma nowe fajne kolorki na ekranie głównym.
Z drugiej strony rozczula mnie to, że oni dalej tkwią w swojej alternatywnej rzeczywistości, w której nie ma systemu Android i że każdy ma tylko iPhone’a.
Oszaleje więc ze szczęścia na wieść o tym, że od teraz może przemieszczać ikonę aplikacji w dowolne miejsce.


Ok, fajnie, że ktoś wykorzystał potencjał centrum sterowania i dał nam nowe możliwości, fajnie, że przycisk czynności obsługuje dodatkowe narzędzia.
Albo, że mamy do wyboru nowe skróty na ekranie blokady, ale to nadal nie są rzeczy jakkolwiek przełomowe.
Że zacytuję własną notatkę z tego fragmentu: „Fajne dla osób, które spędziły ostatnie 15 lat w piwnicy z iPhonem”.


Dalej było znacznie lepiej, bo blokowanie dostępu do aplikacji za pomocą Face ID jest świetnym rozwiązaniem, czy choćby możliwość wysyłania wiadomości przez łączność satelitarną.

Ale potem znowu wjeżdżają emotki, efekty tekstowe i czuję, że odbiegamy od ciekawych funkcji, a zajmujemy się warstwą rozrywkową.

Na szczęście potem sprawę jak dla mnie ratuje funkcja tap to cash, czyli ponowne wykorzystanie gestu udostępniania, które znamy z Airdropa.
Tym razem zbliżając do siebie dwa iPhone’y będziemy mogli w szybki i bezpieczny sposób przekazać sobie pieniądze.

Kolejna rzecz z cyklu świat poza sekty już dawno odkrył elektryczność i dostęp do bieżącej wody, czyli game mode, który zawita w iPhone’ach.
Czyli ilekroć uruchomicie jakąkolwiek wymagająca grę, to automatycznie włączy się tryb gry.
Wygasi on aktywność w tle niepotrzebnych aplikacji, podniesie efektywność procesora, co przełoży się choćby na wyższy i stały klatkarz.
Tak się składa, że mam już zainstalowany iOS 18 w wersji beta deweloperskiej, mam Assassin's Creed Mirage w wersji demo i mam też czarny obraz z napisem „inicjalizacja grafiki”.

No póki co gra ładuje się 10 razy wolniej, niż na iOS 17,a sama rozgrywka przycina jeszcze bardziej, niż wcześniej.
Także nie żebym się niecierpliwił, ale ja od premiery iPhone’a 15 Pro Max cały czas czekam, żeby wreszcie zagrać w jeden z tych dużych tytułów i chciałbym się przy tej czynności w końcu zrelaksować …

Dalej mamy jeszcze przeprojektowaną aplikację galerii.
Najważniejsza zmiana skupia się na tym, że od teraz możemy dostosować jej widok, gdzie umieszczamy wg. Własnego uznania kafelki z kolekcjami, co ułatwia odnalezienie się w morzu własnych zdjęć i filmów.
I to właściwie wszystko jeśli chodzi o takie, nazwijmy to, powierzchowne zmiany, co nie ukrywam, pozostawiło po sobie duży niedosyt.
Airpods i gest machania głową

Dalej wjechał segment audio & dom.
Tutaj godnym uwagi był chyba najbardziej gest skinienia albo poruszania głową na boki, kiedy chcemy odebrać, albo nie odebrać połączenia, kiedy mamy założone Airpodsy, a Siri zapowiada przychodzące połączenie.
Fajna scenka rodzajowa, chociaż moje doświadczenie pokazuje, że w windach zwykle tracę zasięg, ale nie byłem we wszystkich i wszędzie, więc co ja tam mogę wiedzieć.
Ale tak, przyznaję. Lubię takie smaczki jak gesty ruchowe, czy inne tąpnięcia palcami.
No i mamy zapowiedź Need for Speeda specjalnie na iPhone’a, ale na mój gust to Apple w te super gry nadal tak do końca nie umie ...


Potem fajna informacja dla osób korzystających z domowych projektorów, bo od teraz Apple TV wspiera format 21:9.
No i dalej mamy już cieszenie się takimi głupotkami jak wygaszacze ekranu w Apple TV i tym, że pies Snoopy lata w kosmosie ...

Kolejny segment - Watch OS. Oczywiście dochodzą nam tutaj nowe usprawnienia związane z rejestrowaniem aktywności zwłaszcza pod kątem podnoszenia swoich wyników.
Mamy tutaj jeszcze bardziej, nazwijmy to, holistyczne podejście do zbierania wszystkich informacji o naszym zdrowiu,

Do tego nowe, muszę przyznać, bardzo funkcjonalne widgety, jak ten odpowiedzialny za translację głosową, czy choćby te związane z dostarczaniem bieżących informacji pochodzących z aplikacji firm trzecich.

No i klasycznie musimy wam opowiedzieć o możliwości robienia nowych tarcz Watch face z efektem głębi.

Następny segment iPad OS.


Zaczynamy od tego, że tutaj, podobnie jak na iPhonie, również możecie zmieniać kolorki, no nic tylko cmokać z zadowolenia.
Nie wspomnę o tym, że zostały przeprojektowane kluczowe aplikacje i dorosły facet zachwyca się tym, że w aplikacji Apple TV pojawił się nowy top bar, który w dodatku można edytować …

Potem mamy SharePlay, czyli udostępnienie własnego ekranu ipada innym użytkownikom ipadów jeśli chcecie im coś zdalnie pokazać, czy wytłumaczyć.
Możecie również zdalnie przejąć kontrolę nad czyimś urządzeniem jeśli ten ktoś wyrazi na to zgodę.
Kalkulator na iPadzie ...

Dalej wydarza się coś, co sprawiło na początku, że zacząłem podejrzewać u siebie skutki jakiegoś mikro udaru.
Bo oto Craig anonsuje nam coś co wydawało się już niemożliwe do spełnienia, ale jednak, udało się … iPad doczekał się wreszcie aplikacji … kalkulator.

Pomyślałem na początku, że to już takie ewidentne prankowanie i puszczanie oka do widza, że mamy wreszcie kalkulator na iPadzie.
Oto od teraz mamy także dostęp do niezwykle skomplikowanej funkcji jaką jest historia naszych obliczeń.
Kiedy jednak Craig zaanonsował funkcję math notes i dodał, że więcej na temat kalkulatora opowie nam Jenny, to popadłem w jeszcze większą konsternację.
I tu muszę przyznać, że to było do tego momentu prezentacji moje największe wow i nie mam tu na myśli tej świecącej gadającej kulki, którą zna każdy kto wychowywał się w latach 90 i oglądał ten zacny polski serial.
Tak moi drodzy, spełniły się nasze dziecięce marzenia, doczekaliśmy się czasów, kiedy można pisać sobie wzory jak w zeszycie do matematyki i patrzeć jak po chwili system wypluwa nam gotowy wynik.
W ten sposób możemy też szybko podsumować kosztorys, ale również konfrontować się z dylematami z dziedziny fizyki, generować wykresy, wektory.
Fajna, użyteczna rzecz, zwłaszcza dla osób, które bedą umiały wykorzystać pełny tego potencjał - mam tylko nadzieję, że będzie to działać w tak intuicyjny i niezawodny sposób w jaki zostało to przedstawione.

Kolejna sprawa, to tzw smart script, czyli poprawianie odręcznego pisma tak by wyglądało bardziej schludnie i pozwoliło lepiej wykorzystać przestrzeń roboczą.

Ostatni system to Mac OS, a konkretnie Mac OS Sequoia.
I to, jak się okazało, był drugi taki większy segment z informacjami zaraz po iOS, bo rzeczywiście zostaliśmy zasypani sporą garścią funkcji.
Wszakże to komputer, więc przynajmniej w teorii najbardziej funkcjonalne urządzenie ze wszystkich.

Z rzeczy, które przykuły moją uwagę i mają kilka ciekawych zastosowań, to z pewnością zdalny dostęp do całej zawartości naszego iPhone’a z poziomu MacBooka.
Jest to o tyle, użyteczna rzecz, że bez konieczności odrywania rąk od komputera, możemy szybko zareagować na pojawiające się powiadomienie z aplikacji, czy jeszcze łatwiej przenosić multimedia.

Została również zaprezentowana aplikacja passwords, która skupia w sobie wszystkie kody, hasła, czy klucze, z których korzystamy, albo w przeszłości korzystaliśmy.
Są one, jak zapewnia Apple, bezpiecznie przechowywane i równie bezpiecznie możemy je udostępniać wybranym osobom.
Również mamy tutaj zabezpieczenie z informacją o tym jakie hasła mogą być zagrożone, bo zostały wykryte wśród upublicznionych danych.
Jest to aplikacja, która będzie dostępna na wszystkich trzech systemach, czyli adekwatnie dla MacBooków, iPadów i iPhonów.

Dalej mamy przeglądarkę Safari, która chwali się mniejszym zużyciem energii od Google Chrome.
Do tego mamy integrację z już typowymi funkcjami Ai.
W tym wypadku jest to funkcja highlights.
Z wybranej strony wyciąga dla nas najważniejsze informacje jak tytuł piosenki, czy filmu, lokalizację, czy choćby notkę biograficzną i wszystko to jest połączone z odpowiednimi aplikacjami, do których przeniesie nas system.

Do tego nowa stara opcja reader, która, jak się można domyśleć, nie tylko wyodrębnia tekst, ale również pozwala na wygenerowanie podsumowania tegoż tekstu i ułożenie go wg spisu treści.

Ostatnia mocno zaakcentowana część segmentu o Macach to gry …
Tak, Apple nie składa broni i dalej przekonuje nas, że MacBook to nie tylko narzędzie do pracy i okazjonalnej rozrywki, ale także pełnoprawna konsola do gier obsługująca najnowsze tytuły, które zresztą zostały ogłoszone.
I tu właściwie mamy ponownie tę samą starą śpiewkę, czyli ray tracing, super detale, Marc Alexis z Ubisfotu zapowiadający kolejnego Assasina.

Na koniec kalendarz premier dla wszystkich omówionych systemów.
Wersja devoleper beta jest już dostępna do pobrania. Wersja public beta w lipcu, a wersja finalna jesienią tego roku.
Apple Intelligence

I w końcu pada wyczekane słowo Ai, ale jeśli myśleliście, że Apple tak po prostu użyje pierwotnego znaczenia skrótu Ai, to byliście bardzo naiwni. Ai oznacza od dziś Apple intelligence.
I tu dopiero Apple zrobiło prawdziwą przygazówkę i pokazało jak potrafi zaryczeć ten silnik, o którym tyle spekulowano.
I przyznam, że naprawdę jestem pod wrażeniem tego głębokiego bulgotu i wystrzałów z wydechu.
Nie wiemy co prawda jak ostatecznie ten cały ekosystem będzie się odpychać i jaki wykręci czas do pierwszej setki, ale zapowiada się naprawdę obiecująco.
Mowa tutaj o jeszcze większej integracji trzech systemów łączących ze sobą iPhone’y, iPady i MacBooki, których nowym wspólnym mianownikiem ma być właśnie Apple intelligence oraz nowa wirtualna asystentka Siri.
I tu trzeba sobie powiedzieć, że część rzeczy nie jest nowa, a co najwyżej sprytnie rozwinięta przez Apple, ale na szczęście nie brakuje również nowatorskich rozwiązań.

A całość działa w obrębie czterech kategorii, czyli języka, obrazu, działań i osobistego kontekstu.
I jako, że ten blok prezentacji okazał się być dodatkowymi 40 minutami, przytoczę wam kilka rozwiązań, które zrobiły na mnie największe wrażenie.
Bo takie rzeczy jak usuwanie obiektów ze zdjęć, różdżka obrazu, generator własnych emoji, czy zmiana tonu wypowiedzi w wiadomości mailowej są, jak sądzę, odpowiedzią na to co już prezentował nam w styczniu Samsung.
Więc te kategorie języka i obrazu były jednak dość przewidywalne, a zdecydowanie większe wrażenie zrobiły na mnie działania i osobisty kontekst.
Tu ważną rolę odgrywa nowa asystentka Siri wsparta dodatkowo przez chat GPT w ramach partnerstwa z OpenAI.
I tu zaczęły się dziać naprawdę fajne rzeczy.
Co z polską Siri?

A jedną z nich jest to, że od teraz możemy stosować dużo bardziej złożone i kontekstowe komunikaty, za pomocą których wywołujemy bardziej szczegółowe działanie, które oszczędza nasz czas.
Chcesz odkopać to konkretne zdjęcie z galerii, kiedy Stacy była w nowym jorku ubrana w różowy płaszcz. Siri przeniesie cie do konkretnego zdjęcia.
Chcesz podrasować to zdjęcie w konkretny sposób - powiedz to Siri. Szukasz jakieś konkretnej rzeczy, ale nie wiesz, czy była ci ona udostępniona w mailu albo w wiadomościach. Powiedz to Siri.

W dodatku Siri rozumie kontekst rozmowy, więc przykładowo podając raz nawę miejsca, nie musimy w kolejnym poleceniu jej używać, tylko wystarczy powiedzieć, że pójdziemy albo zaplanujemy pójście „tam”.
Fajne jest to, że Siri wykorzystuje również swoją w cudzysłowie, obszerną wiedzę na temat urządzeń Apple, więc nawet nie znając się dobrze na obsłudze przykładowo iPhone możemy zapytać o konkretną funkcję.
I do tego w jaki sposób z niej skorzystać albo po prostu ją aktywować nawet nie znając nazwy danej funkcji. Przykładowo: jak mogę napisać teraz wiadomość i mieć pewność, że zostanie dostarczona jutro.

W razie potrzeby możemy od teraz również formułować tekstowe polecenia do Siri.
Podoba mi się to jak został tutaj w pełni wykorzystany zarówno sam ekosystem jak i integracja wielu aplikacji naraz. I nie jest to tylko domena Siri, której działania mogą przenikać więcej, niż jedną aplikację.

Tutejszy przykład brzmiał tak.
Ktoś przełożył twoje służbowe spotkanie na poźniej i chcemy się upewnić, czy zdążymy na przedstawienie swojej córki.
I w tym celu tutejsze Ai przetworzy odpowiednio wszystkie nasze dane, bo wie kto z naszych kontaktów jest naszą córką.
Wie, że wspomniana córka wysłała nam kilka dni temu zaproszenie i zna szczegóły spektaklu, co daje nam znajomość dokładnego czasu i lokalizacji.
Zna też mój kalendarz spotkań, więc sprawdza biorąc pod uwagę aktualne natężenie ruchu na drodze, czy zdążę na spektakl jadąc prosto z mojego biura.

Oczywiście jest to przykład obrazujący potencjał jaki tutaj drzemie i nie ukrywam, że bardzo mi się to podoba, bo to rzeczywiście zaczyna stawać się naszym takim realnym osobistym asystentem w codziennych zadaniach.
A to co warto podkreślić to to, że nie musimy polegać wyłącznie na natywnych aplikacjach by korzystać z dobrodziejstw tutejszego Ai.
System jest otwarty na programistów, którzy mogą korzystać z platformy App Intents dzięki czemu mogą definiować działania w swoich aplikacjach tak by były one kompatybilne z Apple Intelligence.
W ogóle w międzyczasie mignął mi slajd, w którym uwaga: iPhone nagrywa rozmowę telefoniczną i w dodatku na koniec generuje jej tekstowy zapis.
A skoro mowa o prywatności i bezpieczeństwie.
Wszystkie tutejsze dane nie są przechowywane i przetwarzane w czyjeś chmurze Ai, tylko wszystko ma się dziać lokalnie w naszym urządzeniu za sprawą zaawansowanych układów krzemowych.
To ma zapewnić nam najwyższe bezpieczeństwo i moc obliczeniową.
Ai od Apple nie dla wszystkich

I tu przechodzimy do dwóch złych wieści. Z pakietu AI skorzystają tylko właściciele tych nowszych sprzętów. Apple Intelligence będzie dostępne na iPadach i Macach z czipami M1 oraz nowszymi.
Natomiast w przypadku iPhone'ów wymagane będą modele 15 Pro i 15 Pro Max z układami A17 Pro. Właściciele pozostałych telefonów z iOS tego rozwiązania nie otrzymają. Niby człowiek to wiedział, a jednak się łudził …
Druga sprawa, to taka, że nowości w wersji beta oficjalnie zostaną oddane do dyspozycji jesienią 2024 roku, ale wyłącznie dla osób, które korzystają z języka angielskiego.
Inne kraje otrzymają funkcje stopniowo w przyszłym roku i póki co nikt nie zająknął się na temat języka polskiego.
A umówmy się jego brak przekreśla większość nowych i przyszłych funkcjonalności właśnie opartych na tej kategorii językowej.
Co za tym idzie wszystkich działań i kontekstu, więc pytanie, czy ten mariaż Siri z chatem gpt przełoży się właśnie na znajomość języka polskiego.
Z miłych informacji pragnę oznajmić, że wszyscy posiadacze iPhonów od SE, czy Xr w górę będą mogli zainstalować iOS 18.
Oczywiście z uwzględniam pewnych ograniczeń wynikających z konkretnych modeli, bo jak już powiedziałem pełny potencjał wykorzysta i tak model 15 pro lub 15 pro max.

Podsumowując, ta prezentacja była nabita naprawdę sporą ilością informacji.
Widać, że to początek, że marka i tak dawkuje nam możliwości, nad którymi pracują, natomiast najgorsze jest to, że nie dostaniemy tego wszystkiego naraz od razu, żeby po czuć te wszystkie zmiany.
Po zainstalowaniu wczoraj iOS 18 mam wrażenie, że póki co otrzymałem jakieś lekkie odświeżenie systemu z dosłownie kilkoma funkcjami.

Więc będzie to wszystko dziać się etapami, do tego będą teraz wychodzić co chwilę jakieś łatki.
Pewnie pod koniec roku, a może dopiero w przyszłym, poznamy taką finalną, dopracowaną wersję ze wszystkimi funkcjami.
Niestety na ten moment bez jakiegokolwiek zapewnienia, że będziemy mogli korzystać z Ai za pomocą języka polskiego.
I to niestety chyba najbardziej odbiera te niektóre przyjemności, które dostarczyła prezentacja i cóż …
Wracamy do czasów prl’u, albo lat 90 kiedy Polska wzdychała do tych wszystkich fajnych rzeczy dostępnych tylko zagranicą.
No cóż. Obyśmy w takim razie obudzili się w lepszych czasach, a nader wszystko pamiętali, że nie Ai jest najważniejsze, tylko ludzkość.