Pancernik.eu
Kategorie blog
Chmura tagów
Adam Brzozowski Trading Bizon
Lotnicza 35A
63-400, Ostrów Wielkopolski
Archiwum
nie pon wto śro czw pią sob
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 0
Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

Ten tekst powstał na podstawie materiału wideo, który znajdziesz na naszym kanale YouTube. Zobacz film tutaj.

 

Pewniak z ambicją obrony rynku

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Przed wami Galaxy A57. Najnowszy rynkowy „pewniak”, przy którym producent wcale nie musiał się starać, a i tak urządzenie prawdopodobnie wyląduje w milionach kieszeni.

Sprawdźmy, co tu właściwie zmieniono i czy ta koreańska powściągliwość to wciąż genialny przepis na sukces.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

A57 debiutuje w dobie rosnących cen podzespołów. Podczas gdy Chińczycy kuszą potężną specyfikacją, księgowi Samsunga musieli pójść na kompromisy.

Początkowo uderzyło to w nas wysoką ceną premierową, sięgającą grubo powyżej dwóch tysięcy złotych. Szybko jednak zaczęto sztucznie "pompować" wolumen.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Zaledwie dwa tygodnie po premierze cena zjechała do okolic 1600 złotych. Wniosek jest prosty: Samsung woli zrezygnować z wysokiej marży na sztuce, byle tylko sprzedawać na potęgę.

I jak się łatwo domyśleć, telefon ten nie ma zdobywać nagród za innowacyjność. Ma po prostu obronić pozycję Koreańczyków przed chińską ofensywą i rosnącym w siłę Apple.

 

Nowa forma, stare kompromisy

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Pierwsze wrażenie jest obiecujące. Telefon na dobre zerwał z pękatą bryłą z modelu A55 i dziś jego sylwetkę można uznać za wzór do naśladowania.

Mimo dużej przekątnej ekranu, sprzęt jest wyraźnie lekki i poręczny.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Co ważne, ta kuracja odchudzająca nie odbiła się na baterii – zachowała ona swoją pojemność dzięki całkowitemu przeprojektowaniu układu chłodzenia.

Z kolei Key Island, czyli wybrzuszenie na boczne przyciski, nadal sprawdza się świetnie. Dzięki niemu kciuk nie błądzi po idealnie płaskiej ramce, gdy chcemy zmienić głośność albo wywołać asystenta.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Całość zamknięto w zwartej i szczelnej obudowie, która po raz pierwszy doczekała się certyfikacji IP68. Delikatnie odświeżono też wyspę aparatów, ale niech nie zwiedzie Was obecność trzech obiektywów.

Ponownie, jak co roku, dostajemy ten sam zestaw, w którym zamiast użytecznego zoomu optycznego, wylądował tu aparat makro.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Pełni on rolę czysto stylistyczną, by obiektywy spójnie nawiązywały do flagowego designu Samsunga, a przy okazji... skutecznie chroni to droższy model z serii FE przed wewnątrzfirmową kanibalizacją.

Z wizualnych poprawek na froncie najbardziej docenicie wyraźnie cieńsze ramki ekranu. Szkoda tylko, że producent zostawił ten archaiczny, gruby podbródek na dole.

 

Ekran, który kosztuje więcej niż wygląda 

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

I tak jak model A56 bezpowrotnie uśmiercił slot na karty microSD, tak tegoroczny model zaczyna romans z zewnętrznym producentem wyświetlaczy. Trzeba przyznać, że jest to zaskoczenie.

W końcu Samsung od lat słynął z produkcji ekranów – zarówno dla siebie, jak i dla konkurencji.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Dlaczego więc to zmienił? Powód jest prosty: pamięć RAM stała się jednym z najdroższych komponentów smartfona, wyprzedzając w kosztach nawet procesory.

Samsung musiał więc szukać oszczędności gdzie indziej, a wybór padł na matryce od chińskiego giganta, który dostarcza panele między innymi do flagowców Xiaomi.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Przyzwyczailiśmy się, że z roku na rok producenci licytują się na wyższą jasność czy lepsze parametry PWM.

Tutaj zaś dostajemy w zasadzie to samo, a branżowe fora wręcz huczą o problemach z kalibracją i nienaturalnie nasyconymi kolorami.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Choć sam nie widzę aż tak drastycznych różnic i moje doświadczenia wzrokowe nie ustępują temu, do czego przyzwyczaił mnie Samsung.

Obawiam się jednak, że mariaż z nowym dostawcą ekranów mocno odbił się na pracy czytnika linii papilarnych. Powiedzmy to sobie wprost: Samsung zaoszczędził podwójnie.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Dostaliśmy tańszy zamiennik wyświetlacza i stary typ skanera optycznego, podczas gdy konkurencja w tym budżecie montuje już technologię ultradźwiękową.

Skaner w A57 musi teraz „patrzeć” przez materiał o zupełnie innej charakterystyce.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Oprogramowanie i nowe algorytmy ewidentnie nie są jeszcze zgrane z matrycą, co kończy się notorycznymi błędami i powolnym odblokowywaniem. Frustrację potęguje niskie ułożenie czytnika.

Nienaturalne wyginanie kciuka sprawia, że częściej przykładamy palec pod złym kątem, a nowa, mniej wyrozumiała matryca takich błędów nie wybacza.

 

Oprogramowanie i użytkownik, który nie pyta

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

W kuluarach mówiło się, że Samsung miał w tym roku spore zawirowania w harmonogramie testów oprogramowania.

Ostatecznie jednak, rzutem na taśmę, Galaxy A57 zadebiutował na rynku od razu z systemem Android 16 i nakładką One UI 8.5 na pokładzie.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Oznacza to, że smartfon już na start otrzymał dostęp do najnowszych funkcji, choć z pewnymi brakami, czego najlepszym dowodem jest nieobecność osobnej sekcji Galaxy AI w ustawieniach.

Dostajemy co prawda podstawowe rozwiązania, takie jak asystent Gemini, funkcja Circle to Search czy część narzędzi do edycji zdjęć i wideo.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Jeśli jednak liczyliście na pełny pakiet sztucznej inteligencji znany z flagowców, to musicie obejść się smakiem.  

Biorąc jednak pod uwagę grupę docelową tego modelu, ten brak przejdzie raczej bez większego echa.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Bądźmy szczerzy, seria A to w ogromnej mierze telefony wybierane przy przedłużaniu abonamentu u operatora.

Najczęściej trafiają do osób, które nie śledzą technologicznych nowinek, a smartfon jest dla nich po prostu narzędziem do scrollowania mediów społecznościowych, dzwonienia i okazjonalnego zrobienia zdjęcia.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Przeciętnego użytkownika, który szuka bezpiecznego i niezawodnego sprzętu na lata, raczej mało interesuje możliwość tworzenia nowych obiektów na fotografiach za pomocą sztucznej inteligencji.

Nie przywiązuje też dużej wagi do korzystania z asystenta połączeń.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Samsung o tym wie, dlatego z czystym sumieniem zamknął te funkcje za drzwiami z napisem „tylko dla flagowców”. 

Skoro już ustaliliśmy, że dla większości z nas ten smartfon ma być po prostu bezpieczną i przewidywalną przystanią, to mam dla Was informację, która ten "święty spokój" zapewni również Waszemu portfelowi.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Pancernik wystartował właśnie z akcją "Majówka na spokojnie". 

Na stronie czeka na Was specjalna sekcja z akcesoriami w obniżonych cenach, które idealnie nadają się na weekendowy wypad za miasto. 

 

Wydajność bez fajerwerków 

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Seria A z piątką na przodzie od lat wiernie trzyma się autorskich procesorów Exynos – z drobnym, historycznym wyjątkiem w postaci modelu A52 ze Snapdragonem.

W przeciwieństwie chociażby do tej najtańszej linii A, która na przestrzeni lat romansowała chyba z każdym możliwym dostawcą, tutaj Samsung stosuje jasny i konsekwentnie realizowany plan.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

I dokładnie ta sama zasada przewidywalności panuje w obszarze wydajności. Jak już ustaliliśmy, ten telefon nie ma być demonstracyjnym pokazem technologii.

Sercem tegorocznego modelu jest nowy Exynos 1680, w którym dla technologicznych zapaleńców smaczkiem będzie układ graficzny oparty na architekturze AMD.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Nominalnie daje to kilkunastoprocentowy skok mocy.

W praktyce jednak — biorąc pod uwagę, że w Polsce telefon debiutuje z 8 GB RAM-u — traktuję ten przyrost po prostu jako bezpieczny zapas na lata, a nie różnicę, która od razu wbije nas w fotel.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Poprzednik i tak nie budził mojego niedosytu. Jednak dla przeciętnego zjadacza chleba najważniejsza będzie tu kultura pracy.

Zamknięcie procesora w drastycznie odchudzonej obudowie wymusiło na inżynierach zastosowanie znacznie większej komory parowej.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

I był to strzał w dziesiątkę. Telefon nie parzy w dłonie, nie łapie zadyszki przy dłuższym obciążeniu i świetnie radzi sobie z termiką.

A to bezpośrednio przekłada się na baterię. Mimo że ogniwo ma dokładnie taką samą pojemność co rok temu, to nowy układ sprawia, że zużycie energii jest znacznie bardziej równe i przewidywalne.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Ta niezawodność ma nam towarzyszyć bardzo długo, bo Samsung zadeklarował dla tego modelu wsparcie systemowe przez okrągłe 6 lat.

Wprawdzie to dość brawurowe oszacowanie i pewnie niewiele osób spędzi z jednym urządzeniem aż tyle czasu.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

W przypadku Koreańczyków możemy jednak założyć, że dotrzymają słowa i regularne aktualizacje będą po prostu trafiać na czas. 

Wśród niektórych konsternację może budzić maksymalna moc ładowania.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Ten wyceniony na średnią półkę smartfon obsługuje bowiem ładowanie o mocy aż 45 watów, podczas gdy bazowy i znacznie droższy Galaxy S26, wzorem swoich poprzedników, oferuje zaledwie 25 watów.

Dlaczego tak się dzieje? To proste: fizyka i… klasyczna drabinka cenowa. Kompaktowy flagowiec po prostu zagotowałby się przy takiej mocy, a jego bateria zdegradowałaby się w oczach.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Z kolei większa obudowa A57 i przeprojektowane chłodzenie przyjmują ten prąd bez zająknięcia. Ale nie oszukujmy się, to też zagrywka księgowych.

Samsung celowo ogranicza bazowego S26, żeby zmusić klientów do dopłaty za wersję z Plusem. Model A57 zamyka jednak ofertę w swojej serii, więc nie trzeba tu nikogo sztucznie chronić ograniczeniami.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Jeśli zaś chodzi o sam czas pracy, nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń.

Telefon wpisuje się w klasyczny, niezawodny schemat: wytrzyma jeden bardzo intensywny dzień użytkowania, albo dwa dni nieco rzadszego sięgania po urządzenie.

 

Aparaty i definicja średniej półki

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Producent oferuje nam dokładnie ten sam zestaw aparatów już czwarty rok z rzędu.

Z drugiej strony, trudno wymagać cudów od średniaka, skoro nawet flagowy Galaxy S26 odziedziczył te same matryce po raz piąty.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Nie chcę brzmieć jak zdarta płyta i powtarzać tego, co mówiłem rok temu, ale musimy to sobie w końcu uświadomić: seria A nie powstaje z myślą o entuzjastach mobilnej fotografii.

Tu z założenia żadna funkcja nie ma wychodzić przed szereg i przyciągać konkretnej grupy odbiorców. To po prostu poprawny do bólu, uniwersalny kompromis.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Zatem na pleckach ląduje typowy zestaw, w którym lwią część obowiązków przejmuje na siebie główna matryca.

Sam interfejs aplikacji subtelnie nam to podpowiada, zachęcając do korzystania ze standardowej ogniskowej.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

W razie potrzeby mamy pod ręką ultraszeroki kąt albo dwukrotne zbliżenie cyfrowe wycinane z głównego sensora. I trzeba przyznać, że to przybliżenie jest w pełni użyteczne.

Śmiało możecie pokusić się nawet o czterokrotny zoom, ale musicie pamiętać, że to już absolutna i nieprzekraczalna granica, po której użyteczna jakość po prostu się kończy.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

A jak się ma ogólna jakość zdjęć? Cóż, dostajemy tu do bólu przewidywalną, klasyczną „Samsungową” estetykę, którą wszyscy znacie już na pamięć.

Zdjęcia w dobrym świetle są ostre, z obowiązkowo podbitym kontrastem i mocnym nasyceniem barw.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Algorytmy dbają o to, żeby niebo było odrobinę bardziej niebieskie, a trawa zieleńsza niż w rzeczywistości, by obrazek był od razu gotowy na Instagrama bez dotykania suwaków edycji.

W nocy automat stara się jak może, wyciągając detale z cieni, co daje przyzwoity, choć pozbawiony flagowej magii efekt. Jeśli zaś chodzi o wideo... ono po prostu jest.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Nagramy stabilne, ładnie naświetlone materiały w 4K w ciągu dnia, które klasycznie dla średniej półki zaczną gubić ostrość po zmroku.

Zatem zero zaskoczeń, ale, co trzeba oddać, również zero bolesnych rozczarowań.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Podsumowując, Samsunga Galaxy A57 nie kupuje się dla jednej, wybitnej cechy. Nie bierzemy go dla potężnego procesora, przełomowych aparatów, czy gigantycznej baterii.

Kupujemy go dla całości. Znajdziemy tu po prostu wszystko to, co interesuje statystycznego użytkownika, który nie szuka w smartfonie skrajności.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój

 

Dlatego seria A z premedytacją nie stawia wyraźnych akcentów.

Ma być kompleksową, bezpieczną przystanią, punktującą bezkonkurencyjnym, sześcioletnim wsparciem systemowym i magią logo, które w Polsce od lat wzbudza gigantyczne zaufanie.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

To po prostu kompletny sprzęt, w stu procentach definiujący dzisiejszą średnią półkę, a jego aktualna cena ponownie sprawia, że jest to dla wielu prosty i rozsądny wybór.

Zabrzmi to może nieco brutalnie, ale prawda jest taka, że nie każdy ma ochotę wertować specyfikacje i szukać chińskiego odpowiednika, który da mu trochę więcej cyferek.

 

Samsung Galaxy A57: recepta na święty spokój 

 

Dla milionów ludzi ten sprawdzony, koreański kompromis i święty spokój są po prostu warte więcej, niż szukanie na siłę czegoś lepszego za rogiem.

Komentarze do wpisu (0)

Submit
pixel do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium