Dla kogo jest Mac Mini?

Na początek proponuję skupić się przez chwilę na tym dla kogo jest Mac Mini.
W najlepszej sytuacji będą oczywiście osoby, które do tej pory pracowały na stacjonarnej jednostce i nadal preferują właśnie taki sposób korzystania z komputera.

Co więcej, mają już wszystkie niezbędne peryferia takie jak monitor, klawiaturę, czy myszkę i przede wszystkim potrzebują dzisiaj większej wydajności.
Dla części osób dodatkową pokusą może być ciekawość związana z przesiadką na nowy system operacyjny.

Również to, że ich nowy komputer zajmie symboliczny fragment biurka przez co cały zestaw będzie wyglądać schludnie, minimalistycznie i pozwoli też uwolnić trochę przestrzeni.

Część z Was może też kojarzyć podobne mini konstrukcje z uniwersum PC, jak Intel Nuc, czy choćby GEEKOM.
Zresztą ja osobiście odczytuję to jako kolejny wyraźny sygnał, że Apple ponownie wraca do swojej idei fix i w następnych latach będzie metodycznie zmniejszać i odchudzać wszystkie sprzęty.

Najpierw iPad Pro w 13 calowej wersji, którego grubość obudowy wynosi zaledwie 5,1 mm.

Teraz Mac Mini przypominający bardziej jakąś lekko powiększoną przystawkę Smart TV, niż pełnoprawny komputer stacjonarny.

Do tego coraz częściej docierają do nas pogłoski o przyszłorocznym iPhone 17 Air, który miałby cienkością obudowy pobić iPhone’a 6.

Nie wiem co ostatecznie przyniosą nam te zmiany i czy nie okażą się po raz kolejny ślepym zaułkiem jak to bywało w przeszłości.
Wiem za to, że w przypadku Maca Mini nie jest to okupione gorszym działaniem, bo przecież odchodzą nam tutaj takie dylematy jak choćby pomieszczenie odpowiednio cienkiej baterii.

Mac Mini to dzisiaj manifestacja tego do jakiej kultury pracy ewoluowała nowa generacja procesorów Apple oparta na architekturze ARM.

Beneficjantami tego komputera będą również osoby, które są już w ekosystemie Apple, ale na przykład wciąż korzystają z tutejszych urządzeń napędzanych procesorami od Intela.

A wiem o czym mówię, bo sam przesiadałem się z iMaca wyposażonego w czterordzeniowy procesor Intel Core i5.
Faszerowałem go kolejnymi porcjami RAMu, który można samodzielnie instalować w 27 calowej wersji, to i tak komputer napotykał coraz to większe ograniczenia.
Sprawy również nie ułatwiał dysk Fusion Drive.

W końcu przesiadłem się na Maca Mini z procesorem M1, 16 GB RAMu i 1 TB dyskiem SSD i wówczas poczułem, że to naprawdę satysfakcjonująca przesiadka.
Dzisiaj to wrażenie przy okazji procesorów M4 może być jeszcze bardziej podbite.

Serio, zazdroszczę Wam przeżywania tych pierwszych wrażeń i mówiąc te słowa, mam też na myśli część osób, która dzisiaj korzysta z podstawowych M1.
Oczywiście nie można odmówić mobilności temu komputerowi, bo jeśli zajdzie taka potrzeba, to rzeczywiście wielkość tego urządzenia zachęca by wziąć je ze sobą i podpiąć się do peryferiów w innym miejscu.

Jeśli jednak mobilność jest dla was kluczowym elementem, to pamiętajmy, że w ofercie mamy przecież Macbooka Air, który zresztą również w bazowej wersji startuje obecnie z 16 GB pamięci RAM.
Cena początkowa mniej więcej zrównuje się z potencjalnymi kosztami jakie musielibyśmy ponieść gdybyśmy chcieli dokupić do naszego Maca Mini monitor, klawiaturę oraz myszkę.

Nie wspominając również o kamerze, czy mikrofonie jeśli te również regularnie wykorzystujecie.

Nie mniejszą pokusę może stanowić wreszcie iMac, czyli kompletna propozycja zamknięta w konstrukcji all in one.
Natomiast przewagą Maca Mini będzie nadal, to, że nawet uzupełnienie go o peryferia pozwoli zamknąć się w niższej cenie - szczególnie w przypadku właśnie iMaca, który startuje od kwoty 7 tysięcy złotych.

Poza tym to właśnie Mac Mini ma w swojej ofercie również nowy procesor M4 w tej mocniejszej wersji Pro, którą uświadczymy jeszcze w Macbookach Pro.

Natomiast premiera nowego Maca Mini to przede wszystkim powód by pochylić się nad wersją bazową, którą mam okazję testować.
Sądzę, że może ona skusić naprawdę wiele osób - nawet te, które do tej pory były sceptycznie nastawione do systemu Mac OS.
Zmiany w obudowie

Jak już wspomniałem, komputer wyraźnie zmalał względem poprzednika i doczekał się również nowych rozwiązań jeśli chodzi o tutejsze interfejsy.
Od teraz na froncie znajdziemy dwa porty USB-c zgodne ze standardem USB 3, oraz gniazdo słuchawkowe 3,5 mm - tym razem z zaawansowaną obsługą słuchawek o wysokiej impedancji.

Z jednej strony jest to wygodniejsze rozwiązanie, kiedy okazjonalnie potrzebujemy wpiąć słuchawki i nie musimy w tym celu, tak jak u poprzednika, wędrować ręką za obudowę.

Z drugiej strony, kiedy np. chcemy podłączyć przewodowo głośniki, to wówczas, całość straci nieco na estetyce.

Z tyłu zaś znajdziemy gniazdo zasilania i naturalnie w zestawie jest przewód zasilający.
Idąc dalej napotykamy port Gigabit Ethernet, który można zamówić z interfejsem Ethernet 10 Gigabitów dla szybszych prędkości przeglądania internetu.

Znajdziemy także port HDMI 2.1, który umożliwia wygodne podłączenie komputera do telewizora lub monitora.
Mac Mini z czipem M4 obsługuje maksymalnie dwa wyświetlacze 6K i w tym samym czasie maksymalnie jeden wyświetlacz 5K.
Natomiast model z M4 Pro obsługuje maksymalnie trzy wyświetlacze 6K przy 60 Hz odświeżania obrazu.

Dalej mamy trzy porty Thunderbolt 4.
Mac Mini z M4 Pro posiada w tym miejscu trzy porty Thunderbolt 5, które przełożą się na jeszcze wyższą przepustowość, czy obsługę monitorów o wyższej rozdzielczości oraz częstotliwości odświeżania.

Warto także odnotować, że z tylnej części zniknęły dwa porty USB-a, które oferował poprzednik.
Rzecz jasna, nie uświadczymy tutaj czytnika kard SD.

Za to ponownie producent umieścił tutaj głośnik i muszę przyznać, że gra on odczuwalnie lepiej, niż ten, który miałem w modelu z M1.
Naturalnie nadal brałbym jednak pod uwagę jego docelowe zastąpienie czymś znacznie wydajniejszym, ale jako taki bazowy głośnik sprawdza się naprawdę dobrze.

Część osób korzystająca z tego sprzętu może odnieść wrażenie, że mamy tu do czynienia z pasywnym chłodzeniem, bo rzeczywiście, komputer praktycznie przez niemal cały czas pracuje bezgłośnie.

Trzeba się naprawdę postarać by obciążyć układ chłodzenia, na który składa się tutaj wentylator oraz radiator w kształcie łuku.

Na koniec pozostaje szybko wspomnieć o przycisku zasilania, który niczym dynamiczna wyspa w iPhonie, pozwolił mocno wypromować w sieci nowy komputer od Apple.

W poprzednim filmie na ten temat wspomniałem o tym, że ja regularnie korzystałem z tego przycisku i jego nowa lokalizacja, tym razem pod spodem obudowy, jest jeszcze bardziej niefortunna.

Natomiast żałuję, że skupiłem się tylko na mojej perspektywie, bo w takim powszechnym użyciu rzeczywiście trzeba zaznaczyć, że większość użytkowników wprowadza komputery od Apple w tryb uśpienia.

Dodajmy w tym miejscu, że w tegorocznym modelu deklarowany przez producenta pobór mocy wynosi rekordowe 4 Wat w stanie bezczynności.
Na starcie jest to już solidny argument by nie sięgać zbyt często do fizycznego przycisku. Tu jak najbardziej przyznaję rację.

W jednym z ostatnich wywiadów, w których przepytywano min. dyrektora wykonawczego Apple padło nawet stwierdzenie, cytuję:
„W rzeczywistości najważniejsze jest to, że praktycznie nigdy nie używasz przycisku zasilania na swoim komputerze Mac. Nie pamiętam nawet, kiedy ostatnio włączałem komputer Mac.”

Ja jednak nadal będę uważał, że ten przycisk mógł mimo wszystko znaleźć się w innym miejscu.
Dosłownie już w trakcie pierwszych minut obcowania z tym sprzętem, kiedy trzymałem go w dłoniach by podłączyć się do jednego z tylnych portów, nacisnąłem przez przypadek właśnie przycisk zasilania.

Bardzo mi się podoba, często pojawiająca się sugestia w sieci aby to widoczny na górze logotyp pełnił właśnie funkcję tego przycisku.
Najlepszy stosunek ceny do możliwości

Jak zapewne część z was wie, Apple to marka, która na długie lata przywiązuje się do swoich pomysłów i czasami niechętnie z nich rezygnuje.
Niekiedy trzeba długich lat by doświadczyć poważnych zmian w tutejszych urządzeniach, ale trzeba uczciwie przyznać, że tegoroczny Mac Mini jest naprawdę wyjątkowy.

Otwarł on bowiem nowy, przeorientowany cennik, w którym 16 GB pamięci RAM stanowi wreszcie podstawową konfigurację i zarazem punkt wyjścia do wyższych specyfikacji.

Jest to niewątpliwie rzecz godna pochwały, bo w duecie z nawet podstawową wersją procesora, M4 z 10‑rdzeniowym CPU, oraz 10‑rdzeniowym GPU, daje nam to jeden z lepszych sprzętów na rynku w tej cenie.
I mowa tutaj nie tylko o komputerze do codziennych zastosowań, który ma potencjał by zawładnąć rynkiem pracy biurowej, ale przede wszystkim o komputerze przeznaczonym do bardziej wymagających zadań.

To razem sprawia, że pokryje on potrzeby większości osób i tym samym zmniejsza zasadność nadmiernego rozbudowywania wersji z podstawowym procesorem.
Bo jeśli mimo wszystko potrzebujesz jeszcze więcej mocy, to ja osobiście rekomendowałbym wersję z M4 Pro, nawet tę najtańszą, zamiast tego aby mocno rozbudowywać podstawkę.
Moim zdaniem jest to po prostu mało opłacalny zabieg.

Tymczasem powtórzę. Bazowa wersja z M4 będzie w stanie pokryć naprawdę szerokie spektrum waszych potrzeb.
Chcesz zmontować w miarę krótki film w rozdzielczości 4K bez potrzeby używania plików proxy i chcesz do tego użyć kilka prostych efektów i Color grading? Żaden problem.

Potrzebujesz zrobić postprodukcję zdjęć w Lightroomie? Pójdzie sprawnie, a eksport kilkuset jpgów zajmie ci naprawdę chwilę.
Tutejsze zasoby z powodzeniem udźwigną niejeden projekt programistyczny, czy prostą analizę danych - wiadomo, że im większe zestawy danych, czy bardziej złożone obliczenia będą wchodzić w grę.
Tym bardziej będziemy zwracać wzrok w kierunku tych mocno wyspecyfikowanych urządzeń w obrębie M4 Pro oraz M4 Max w przypadku Macbooka Pro.

Swoją drogą nie rozumiem, dlaczego Apple nie aktualizuje równocześnie Maców studio, bo obecnie ich wybór wydaje się być mało atrakcyjny.
Gdy zobaczymy, że podstawowy układ M4 jest tylko o 4% wolniejszy niż układ M2 Ultra i to w dodatku zamknięty w dużo większej obudowie.

Producent próbuje nas przekonać także, że oprócz takich zadań jak edycja wideo, czy choćby renderowanie, w naszym zasięgu będzie praca ze sztuczną inteligencją, a także granie w gry na wysokich detalach.

Tu jednak ponownie wkraczamy w rewiry tych najwyższych specyfikacji, zaś ich moc obliczeniowa nadal nie stanowi na tyle mocnej konkurencji by realnie zagrozić komputerom PC w kontekście samych gier.
Wprawdzie Mac Mini z procesorem M4 Pro posiada sprzętową akcelerację Ray tracingu i umożliwia nawet obsługę kontrolerów.

Marka jest nadal na bardzo wczesnym etapie budowania własnej biblioteki dużych, znaczących tytułów i gry na pewno nie powinny być naszą główną motywacją, jeśli chcielibyśmy kupić właśnie ten komputer.
Oczywiście znajdziemy tytuły przeportowane na procesory od Apple.

Są również gry uruchamiane przez emulator, czy wreszcie gotowe aplikacje bazujące na Apple Game Porting Tool, którymi także możemy się wspomóc, ale zdecydowanie jest to temat na osobny materiał.
Poza tym, jak się już zapewne domyślacie, granie na Macu, zwłaszcza w konkretne tytuły, będzie nadal wymagać od nas odpowiedniej determinacji.

Jeśli zwyczajnie obawiacie się przesiadki na nowy system i tego, że nie będziecie mogli się w nim odnaleźć, to polecam zacząć od mojego poradnika, gdzie omawiam ciekawe funkcje oraz ustawienia w Mac OS.
Pamięć masowa, czyli hamletowski dylemat …

Aż chciałoby się powiedzieć, że podstawowa wersja wyceniona na 3 tysiące złotych to dobry powód by kupić ją właściwie bez zastanowienia.
W tym miejscu docieramy do rzeczy, która nadal jest niestety kwintesencją tej marki.

Mowa oczywiście o diabelsko przemyślanej drabince cenowej, która będzie wodzić nas za nos i kusić by przeznaczyć więcej środków na ten komputer.
A pierwszym szczeblem, który skupia nasz wzrok i zachęca do tego by się na nim wesprzeć i stanąć odrobinę wyżej jest wyższa pojemność pamięci masowej, którą Apple wycenia poza racjonalną skalą.

To między innymi z tego właśnie powodu marce nadal zarzuca się antykonsumenckie praktyki i trudno się dziwić, bo w uniwersum PC pamięć RAM jest przecież wielokrotnie tańsza.
To nie jest normalne, że koszt wyposażenia zaczyna tu niekiedy dorównywać, a nawet przekraczać wartość samego urządzenia.

To jest właśnie ten moment, gdzie wielu potencjalnych nabywców Maca Mini zaczyna się zwyczajnie wahać, bo w końcu ta najtańsza wersja z 256 GB pamięci masowej jest najbardziej zachęcająca cenowo.
I moim zdaniem w tym miejscu warto się zastanowić z jakimi plikami pracujecie na codzień i w jaki sposób korzystacie z komputera.

Jeśli to typowa praca biurowa i opierająca się na dokumentach tekstowych i przechowujecie bibliotekę osobistych multimediów w chmurze to rzeczywiście najtańsza wersja z pewnością będzie dla Was.
Pamiętajcie jednak, że goły system bez Waszych danych będzie zajmować około 30 GB już na start, więc realnie będziecie mieć do dyspozycji nieco ponad 220 GB.

Jeśli pracujecie plikach takich jak Rawy, czy choćby Mp4 z 10 bitowym kodekiem nagranym w profilu logarytmicznym, to wiecie doskonale, że tutaj porcje danych są odpowiednio większe.
Często programy tworzą swoje biblioteki podręcznych plików, tak więc zapełnienie tak małej przestrzeni jak 220 GB będzie kwestią kilku sesji przy komputerze.

W tym miejscu zdecydowanie polecam przemyśleć wersję 512 GB, którą testuję i która daje już taki bezpieczny bufor.
Oczywiście pod warunkiem, że będziecie regularnie usuwać, bądź przenosić surowe pliki robocze na zewnętrzne dyski.

Dalsze rozbudowywanie pamięci masowej w wariancie z M4 będzie nas cenowo zbliżać do lepszej wydajności jaką oferuje specyfikacja z M4 Pro, więc tu lepiej będzie wspierać się wspomnianymi dyskami.
Sam na co dzień korzystam np. z modelu T9 od Samsunga o pojemności 2 TB. Jego koszt to około tysiąc złotych. W tej cenie w uniwersum Apple dokupicie tylko kolejne 256 GB.

Oczywiście tutejsze prędkości odczytu i zapisu zwykle nie będą się równać do tych, które mamy we wbudowanym dysku w Macu Mini.
Gwarantuję Wam za to, że praca z tym dyskiem w takim codziennym zastosowaniu nie ustępuje wrażeniom jakie mamy operując plikami w ramach natywnego dysku Apple.

Dodatkowym atutem, choć wcale nie rozstrzygającym, jest to, że wbudowany dysk SSD o pojemności 512 GB będzie szybszy niż dysk o pojemności 256 GB w podstawowych modelach.

Najmniejszy dostępny dysk i tak jest szybszy, niż ten montowany w Macach Mini z M2, gdzie mieliśmy już do czynienia z dużą dysproporcją pomiędzy najtańszym modelem, a kolejnymi konfiguracjami.

Z kolei jeśli dla kogoś jest to bardzo ważny czynnik, to w przypadku wariantu z procesorem M4 Pro otrzymujemy dostęp do dysku z najwyższą prędkością zapisu oraz odczytu.
Dużo się mówi także o tym, że tutejszy moduł pamięci jest wymienny a nie przylutowany jak to bywało do tej pory.

Może to wkrótce otworzyć możliwość montowania tańszych pamięci, które oczywiście będą wcześniej odpowiednio przystosowane, bo nie uświadczymy tutaj jakichś popularnych portów jak choćby NMVe.
Temat ten z pewnością będzie się rozwijać - byłbym jednak ostrożny i na pewno w okresie gwarancji mimo wszystko zachowałbym ostrożność.

Możliwość wymiany prawdopodobnie istnieje w ramach programu samodzielnej naprawy, ale nie należy się spodziewać, że takie moduły sprzedawane oficjalnie jako części do napraw będą znacząco tańsze.

Ja z kolei, kiedy nabyłem mojego Maca Mini z M1, to wkrótce potem dokupiłem hub-podstawkę od Satechi, która współpracowała z dyskami SSD zarówno z portem NVMe, jak i M.2 SATA.

Dzięki temu miałem łatwy i szybki dostęp do mojego archiwum w ramach Time Machine.
Peryferia do Maca Mini

Wspomniałem o opcjonalnej podstawce od Satechi, ale to dopiero początek akcesoriów jakie należy uwzględnić na naszej liście zakupowej, jeśli jest to nasz przykładowo pierwszy komputer stacjonarny.

W pierwszym odruchu będzie kusić nas przejrzenie oferty producenta, wszak mamy monitor studio display, obecnie są dostępne nowe klawiatury Magic Keyboard, gładzik Magic Trackpad, czy mysz Magic Mouse.

Ale pozwólcie jednak, że opowiem Wam o moim zestawie, który kompletowałem pod mojego Maca Mini z M1 i który to zestaw służy mi nadal, kiedy wykorzystuje mojego Macbooka w domu.

Pierwsza sprawa to monitor. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że kupowanie stacji roboczej za 3 tysiące i dokupywanie do niej monitora za ponad 8 tysięcy brzmi jednak dość ekscentrycznie.
Ja na co dzień korzystam z 32 calowego monitora Ips w rozdzielczości 4kK od LG i jestem z niego bardzo zadowolony.

Obraz skaluję do rozdzielczości 2048 na 1152 z aktywną gamą kolorów DCI-P3, oPCjonalnie jest dostępny tryb HDR, + do tego ręczne ustawienia z poziomu monitora i efekt końcowy oceniam naprawdę dobrze.
Maksymalna jasność jest wystarczająca w domowych warunkach, a kolory udało mi się zreprodukować niemalże do tych, które widzę na ekranie Macbooka.

Z pewnością nie jest to produkt idealny i znawcy tematu mogliby go tu i ówdzie wypunktować, ale uważam, że w kwocie do 1600 złotych jest to jedna z ciekawszych propozycji.
Zwłaszcza jeśli szukacie konstrukcji naramiennej mocowanej do blatu.

Dla mnie osobiście jedynym mankamentem odczuwalnym na co dzień jest brak kontroli jasności z poziomu klawiatury - takie rzeczy uświadczymy np. w monitorach od Benq.
Często podpytujecie mnie o moje głośniki, więc to jest dobra okazja by powiedzieć o nich kilka słów.

Są to dwie kompaktowych rozmiarów kolumny od marki Edifier - ten konkretny model to MR4 - w tym wypadku w kolorze białym. Całość wsparłem na takich oto pochylonych podstawkach z Aliexpress.

Nie jestem audiofilem, ale uważam, że głośniki grają nadspodziewanie dobrze i śmiem sądzić, że w budżecie do 400 złotych będą stanowić jedną z ciekawszych propozycji.
Pamiętajcie, że z kolei głośniki bezprzewodowe mogą niekiedy odznaczać się odczuwalną latencją, co ma znaczenie, szczególnie w trakcie montażu filmu.

Warto także przemyśleć ulokowanie pojedynczego głośnika, który nie zawsze da wam to pełnoprawne wrażenie dźwięku stereo.

Jeśli chodzi o klawiaturę, to tutaj jestem od lat wierny marce Satechi i modelowi Slim X1.

Jeśli lubicie klawiatury o niskim profilu, w dodatku takie, które naprawdę długo działają na baterii, to warto wziąć pod uwagę właśnie Slim X1.
Szczególnie, że mamy tutaj funkcyjne klawisze skrótów zaprojektowane dla komputerów Mac i iOS, a całość jest w dodatku podświetlana.

Najtańsza wersja Magic Keyboard to wydatek 500 złotych. Satechi Slim X1 to koszt między 200, a 250 złotych.
Kolejna sprawa, to myszka.

I tutaj od razu podkreślę, że nie jestem fanem Magic Mouse, a czuję się upoważniony do tego stwierdzenia, bo spędziłem z nią jakieś dwa lata, zanim postanowiłem zastąpić ją czymś innym.
Oczywiście część osób broni jej ze względu na obsługę gestów dotykowych i tego, że trzeba się nauczyć jej prawidłowego trzymania.

Jeśli chcecie znać moje zdanie, to stanowczo ją odradzam. W nieco niższej cenie możecie kupić chyba najbardziej polecaną mysz - zarówno pod względem ergonomii, jaki i kompatybilności z systemem Mac OS.
Mowa tu o Logitech MX Master 3S.
Mógłbym spokojnie nakręcić osobny materiał o tej myszce, bo jest to urządzenie naprawdę wielozadaniowe. Jeśli jeszcze o niej nie słyszeliście, to koniecznie przejrzyjcie internet, bo naprawdę warto.

To chyba też dobry moment by przypomnieć Wam, że jesteśmy kanałem sklepu internetowego pancernik.eu
Znajdziecie tu przewody, stacje dokujące, akcesoria do dysków, zasilacze i wiele innych akcesoriów do komputerów, czy choćby smartfonów, także już teraz Was zapraszam i życzę Wam udanych zakupów.
Shut up and take my money!

Tak jak to próbowałem kilkukrotnie podkreślić, Mac Mini w podstawowej wersji - opcjonalnie rozbudowany do 512 GB pamięci na dane, stanowi dzisiaj jedną z najlepszych propozycji na rynku.
Zwłaszcza jeśli przyłożymy cenę do oferowanych możliwości, co w przypadku tego producenta stanowi niemalże okazję. I właśnie. Skoro mowa o okazji.

W tym miejscu chciałbym podkreślić i gorąco was zachęcić abyście skorzystali z dostępnej zniżki edukacyjnej, która przykładowo bazową wersję redukuje do kwoty 2500 złotych.
I praktycznie każdy, kto nie potrzebuje kupować tego komputera na firmę, może z powodzeniem skorzystać z takiej zniżki.

Jeśli sami nie jesteście już przykładowo studentami, to myślę, że znalezienie w gronie rodzinnym, czy wśród znajomych kogoś kto np. pracuje w sektorze edukacji nie będzie stanowić większego problemu.
W tej cenie jest to prawdopodobnie najtańsza i zarazem najpotężniejsza wielozadaniowa maszyna, jaką możecie obecnie kupić. I nie. Nikt mi nie zapłacił za wygłoszenie tej laurki na koniec.

Ten artykuł nie jest sponsorowany przez Apple, zresztą każdy kto regularnie ogląda moje filmy wie, że raczej rzadko w sposób tak jednoznacznie pozytywny wypowiadam się o produktach tej marki.
A teraz czekam na Wasze komentarze, dajcie znać, czy wśród was ktoś postanowił wypróbować system Mac OS, co myślicie o nowym Macu Mini, a tymczasem z mojej strony to wszystko. Do zobaczenia cześć!
Mj
Bdb artykuł - dzięki!