Zbędne aplikacje

Dla części osób wiedza ta jest oczywista, ale warto wspomnieć o tym, że pierwsze uruchomienie smartfona z Androidem, wiąże się z automatyczną instalacją aplikacji takich jak Snapchat, Tik Tok, czy Amazon.

Do tego dochodzą także różnego rodzaju gry, aplikacje producenta smartfonu jak choćby Bixby, czy Realme Store, czy wreszcie cały obszerny pakiet aplikacji od Google.

Skutkuje to potem niepotrzebnie zajętą pamięcią masową, często zbędnymi powiadomieniami, korzystaniem przez owe aplikacje z przypisanych odgórnie uprawnień, czy stałym działaniem takich aplikacji w tle.

Oczywiście w tym miejscu możemy pomyśleć o tzw. debloatingu przy użyciu przeznaczonej do tego celu aplikacji, która pomoże nam w przeprowadzeniu porządków.
Jednak zwykle większość zbędnej zawartości możemy usunąć samodzielnie, do czego zresztą was zachęcam.


Zatem przejrzyjcie listę zainstalowanych aplikacji w ustawieniach np. sortując je według ostatniego użycia i usuńcie te, z których często ani razu nie korzystaliście.
Ochrona naszego smartfona

Część użytkowników eksplorująca ustawienia w swoim telefonie może natrafić na sugestie systemu by aktywować ochronę przed złośliwym oprogramowaniem.

Kiedy przykładowo wejdziemy w nakładce One U I do sekcji „bezpieczeństwo i prywatność”, zobaczymy tam alarmujące sugestie jakoby bezpieczeństwo naszego konta, czy aplikacji było zagrożone.

Z kolei kiedy przejdziemy do „pielęgnacji urządzenia”, to zobaczymy tam pozycję o nazwie „ochrona aplikacji”.

Przede wszystkim jest to nic innego jak zaszyta w ustawieniach nakładki systemowej oferta konkretnej aplikacji - w tym wypadku komercyjnej usługi oferowanej przez McAfee.

Polecam zignorować instalację takiej aplikacji, która wbrew pozorom przynosi nierzadko więcej szkód, niż pożytku.

Przede wszystkim jej aktywność w tle będzie dodatkowo obciążać system, wpływać na dodatkowe zużycie baterii, a także dostarczać nam często wielu niepotrzebnych alertów.

Co więcej, taki dodatkowy manager uprawnień nie wnosi niczego, czego nie robiłaby nasza systemowa nakładka.
Dodatkowo ryzykujemy tym, że taka zewnętrzna aplikacja będzie gromadzić nasze dane np. nasze pozycje GPS, czy wyszukiwania w sieci.

W to miejsce w ramach zachowania bezpieczeństwa polecam po prostu sprawdzać aplikacje, które instalujemy, upewniać się, że są one w powszechnym użyciu i jaką cieszą się opinią.
Do tego celu nie potrzebujemy skanowania za pomocą antywirusa.

Warto również ostrożnie podchodzić do otrzymywanych maili, czy SMS-ów, gdzie nadawca zachęca nas by skorzystać z umieszczonego tam linku.

Zachęcam także do tego aby sprawdzać jakie uprawnienia mają aplikacje, z których na co dzień korzystacie i czy chcecie aby miały dostęp np. do całej waszej galerii zdjęć.
Starajcie się także nie korzystać z publicznych, bądź po prostu niezaufanych sieci bezprzewodowych.

Takie proste i niewymagające działania prewencyjne z naszej strony będą zawsze skuteczne i co równie ważne, darmowe.

Będąc jeszcze przy tym temacie zachęcam was abyście odwiedzili opcje bezpieczeństwa w waszej nakładce systemowej.

Przykładowo w One UI możecie podejrzeć jakie aplikacje używają uprawnień.
Na tym przykładzie możecie zobaczyć, że jedna z aplikacji zewnętrznych, którą zainstalowałem ma przyznany pełny dostęp do mojego telefonu.
Usługa może wyświetlać ekran, działania, wprowadzać dane, wykonywać działania i zarządzać wyświetlaczem.

Warto być czujnym i uważać na aplikacje, które wymagają przyznania pełnego dostępu do urządzenia.
Warto także skorzystać z takich opcji jak alert po otworzeniu schowka, gdy jakaś aplikacja uzyska dostęp do skopiowanych tekstów, obrazów, czy innych treści.
Płatne subskrypcje

Często instalujemy aplikacje oferujące darmowy okres próbny, po upływie którego automatycznie zostaje rozpoczęta płatna subskrypcja i niestety zdarza nam się o tym zapomnieć.
Wówczas zostaje z naszego konta pobrana miesięczna opłata, która niekiedy ginie w gąszczu innych aktywnych subskrybcji.

Warto zatem od czasu do czasu zajrzeć do aplikacji google play, gdzie po przejściu do naszego konta wybieramy pozycję „płatności i subskrypcje”.


Tutaj w ramach sekcji subskrybcje, możemy podejrzeć zarówno te aktywne, jak i te które wygasły i mieć pewność, że żadna z przypadkowych aplikacji nie drenuje naszej karty.
Google Discover

Praktycznie w każdym smartfonie opartym na Androidzie znajdziemy zakładkę Google Discover dostępną po przeciągnięciu palcem w prawo z ekranu startowego.
Dostarcza ona najnowsze treści z różnych źródeł w jednym miejscu, a jej działanie jest oparte m.in. o naszą aktywność w internecie oraz aplikacjach.
Im częściej korzystacie z tej usługi, tym coraz bardziej precyzyjnie dobiera kolejne aktualności.

Z pewnością część osób uzna, że to rozwiązanie ma wiele zalet, bo m.in. stanowi agregat interesujących nas treści, ale moim zdaniem ma jedną poważną wadę.

I nawet nie chodzi o to, że profiluje nas jako użytkownika i w dostarcza wiele prywatnych rzeczy na nasz temat, czy nieustająco odświeża się w tle zużywając dodatkowo baterię, czy zasoby pamięci.
Główne zagrożenie polega na tym, że usługa ta sprzyja temu, że jesteśmy utrzymywani w swojej bańce informacyjnej.

Tak naprawdę godzimy się, często nieświadomie, na to, że otrzymujemy w ten sposób dostęp tylko do części informacji jakie rozprzestrzeniają się w internecie.
Selekcja informacji zgodnych z naszymi poglądami i zainteresowaniami jest naturalnie kusząca, ale w dłuższym dystansie może stanowić coś w rodzaju fast foodu, którym karmi nas algorytm.
Warto to przemyśleć i być może wyłączyć Google Discover.

Najprostszym sposobem będzie wejście do ustawień, gdzie w polu wyszukiwania wpiszemy frazę „discover”.
Wówczas zostaniemy przeniesieni do odpowiedniej ścieżki, gdzie znajduje się możliwość wyłącznia tej usługi.

Mam nadzieję, że kupując nowy smartfon pomyśleliście o jego zabezpieczeniu.
Jeśli jednak nie wybraliście jeszcze żadnego etui, to przypominam, że te oraz wiele innych akcesoriów znajdziecie na naszej stronie pancernik.eu
Wystarczy w menu nawigacyjnym najechać kursorem na pierwszą pozycję o nazwie „wybierz urządzenie”, gdzie z tutejszej listy wyszukujemy interesujący nas telefon. Życzymy udanych zakupów!
RAM Plus

Na koniec zostawiłem temat, który wymaga specjalnego rozwinięcia i ów temat właściwie skłonił mnie do stworzenia dzisiejszego poradnika.
Otóż przekonywałem was o zalecie przydzielenia dodatkowych porcji wirtualnego RAMu by w ten sposób więcej aplikacji mogło pozostać otwartych w tle i jednocześnie przechowywać dłużej informacje.


W telefonach, zwłaszcza budżetowych z małą ilością pamięci RAM, system często nie przydziela odpowiedniej ilości pamięci dla konkretnej aplikacji.
W efekcie aplikacja może zostać samoczynnie usunięta z pamięci podręcznej, co prowadzi do utraty np. wyników wyszukiwania lub postępu w zadaniu.

Staram się aby moje poradniki były wartkie i nie wikłały się w szczegóły tam, gdzie nie jest to konieczne, ale tym razem jednak popełniłem błąd.
Z mojej strony zdecydowanie zabrakło rozwinięcia tego tematu.

Mogłem wśród części odbiorców wywołać wrażenie, że funkcję tę bez względu na wszystko należy po prostu włączyć i oczekiwać lepszej wydajności systemu.
Tymczasem korzystanie z funkcji wirtualnej pamięci RAM powinniśmy traktować wyłącznie eksperymentalnie.

Nie zawsze przysporzy nam ona realnych korzyści, co więcej, może nawet przynieść odwrotny skutek. W tym miejscu ważne jest rozważenie zalet, jak i wad tego rozwiązania.

Pozwólcie więc, że rozwinę ten temat.
Zanim to zrobię, chciałbym przeprosić za nieintencjonalne wprowadzenie Was w błąd i jednocześnie podziękować za czujność widzów, którzy zwrócili uwagę na ten problem.

Otóż otwarte aplikacje są przechowywane w pamięci RAM.
Znajdują się tam do czasu, aż potrzebne będzie zwolenienie miejsca na uruchomienie kolejnych aplikacji, bo każda pamięć RAM ma swoje wyczerpywalne zasoby.

W teorii aplikacje, które były przechowywane najdłużej powinnny zostać usunięte by dać wolną przestrzeń dla kolejnych aplikacji, które aktualnie włączamy i z którymi procesor może natychmiast pracować.

W praktyce to system na bazie algorytmu decyduje, która aplikacja ma większy priorytet i przez to będzie dłużej przechowywana w pamięci.
Nie możemy także zapominać o tym, że obsługa nakładki systemowej, jak i wreszcie sam system rezerwuje już na starcie swoją porcję RAMu.

Im więcej pamięci RAM posiadamy, tym większym buforem dysponujemy, co zmniejsza odczuwalność cyklu wymiany na co dzień.
Dzięki temu możemy cieszyć się płynnym przełączaniem pomiędzy aplikacjami i rzadszą utratą bieżącej zawartości.

Jaką więc rolę w tym układzie miałaby pełnić wirtualna pamięć RAM? Przede wszystkim jej uruchomienie nie oznacza, że realnie powiększacie standardową pamięć RAM.
Funkcja ta ma stanowić jedynie wsparcie w sytuacji, kiedy wykorzystujemy w całości pamięć podręczną i część przestrzeni dyskowej, w której przechowujemy dane, służy jako stale aktywna przestrzeń wymiany.

Przykładowo flagowiec od Samsunga domyślnie przenosi najmniej używane dane z pamięci RAM na pamięć masową, aby zapobiec awarii systemu lub utracie danych z powodu braku pamięci.

Oddanie w ręce użytkownika takich funkcji jak RAM plus oznacza, że możemy ręcznie przydzielić większą część pamięci masowej dla takich operacji - w zależności od tego co oferuje producent danego telefonu.
Ponownie. W teorii wirtualny RAM powinien być i tak szybszym sposobem by powrócić do ostatniej zawartości aplikacji, niż włączenie jej od nowa, ale nie zawsze tak jest.

Trudność polega na tym, że pamięć masowa w smartfonie nie będzie oferować takiej samej prędkości zapisu oraz odczytu jaką oferuje pamięć RAM.
Co więcej, starszy typ pamięci odczyt oraz zapis będzie realizować osobno.

Może więc dojść do tego, że w przypadku niektórych smartfonów po włączeniu funkcji wirtualnego RAMu sprawimy, że odczyt oraz zapis danych będzie zauważalnie wolniejszy.
W dłuższym dystansie może to doprowadzić do większego zużycia starszego typu pamięci. Również taki proces w tle może wpływać na większe zużycie energii w baterii.

A zatem w wielu przypadkach lepszym pomysłem będzie upewnienie się, czy wirtualna pamięć RAM jest wyłączona w ustawieniach systemu.

Szybsze jednostki pamięci, takie jak UFS, oferują większe prędkości oraz możliwość jednoczesnego zapisu i odczytu, co czyni je atrakcyjnymi w zastosowaniach wymagających wydajności.

Mimo że pamięci UFS istotnie poprawiły swoją żywotność, nadal nie dorównują wydajnością standardowej pamięci RAM i mogą pełnić jedynie rolę zaplecza.
W ten sposób przejmie część zadań, aby zwolnić zasoby w pamięci RAM, ale nie wpłynie to jednak na istotnie zwiększoną wydajność urządzenia.

Jeśli macie problem z aplikacjami, które włączają się wolno albo zbyt krótko przechowują informacje, to przede wszystkim warto postawić na bardziej konwencjonalne metody.

Na przykład wyłączajcie aplikacje, których w danym momencie nie używacie.
Są też aplikacje, które nawet niewłączone, mogą nadal pracować w tle tylko dlatego, że zostały im przydzielone odpowiednie uprawniena i mogą w ten sposób obciążać system.

Nie mniejsze znaczenie ma również to z jakich konkretnie aplikacji korzystacie, a także w ramach jakiej konkretnej grupy aplikacji się przełączacie.

Jak sami więc widzicie istnieje tu wiele zależności, a programowe rozszerzanie RAMu stanowi w tym całym układzie jedynie suplement, a nie przepustkę do zwiększonej mocy obliczeniowej.

Pamiętajcie też, że sposobem na poprawę wydajności telefonu jest jego regularne aktualizowanie oraz unikanie uruchamiania zbyt wielu aplikacji jednocześnie.

Dziękuję za Wasz czas i uwagę, mam nadzieje, że ta garść informacji była dla Was pomocna. Do zobaczenia i do usłyszenia już niebawem!