Samsung Galaxy S24 FE

Zacznijmy od rzeczy najważniejszej, czyli od przypuszczalnej daty premiery, którą określono na październik tego roku - ponoć w tym czasie, na całym świecie, telefon ma trafić do sprzedaży.

Październik jest bardzo prawdopodobnym terminem, bowiem w ubiegłym roku, a konkretnie 4 października miała miejsce premiera S23 FE, który z kolei w Polsce debiutował 11 grudnia.
Ciekawe zatem, czy tym razem telefon trafi od razu na rynek Europejski i tym samym do Polski.

A jeśli ktokolwiek śmie wątpić w to, czy Samsung w ogóle przygotowuje się do takowej sprzedaży, to niech rzuci okiem na screen bazy danych BIS.
Są w niej zwykle są rejestrowane urządzenia tuż przed wprowadzeniem ich na rynek. Również telefon ten figuruje już na liście amerykańskiej certyfikacji Bluetooth.

A jeśli chcecie bardziej namacalnych dowodów, to do naszego sklepu trafiła już nawet pierwsza partia akcesoriów przeznaczonych właśnie do tego modelu.
A to co przesądziło ostatnio o rychłej premierze S24 FE, to te przygotowane już grafiki promocyjne, do których dotarł serwis Android Headlines.

Oczywiście nie mogło zabraknąć znanej nam już sentencji, którą Samsung opatruje od teraz swoje produkty, a brzmi ona „Galaxy AI is here”.
Pytanie, czy S24 Fe po prostu otrzyma dotychczasowe funkcje Galaxy AI, czy być może przy okazji jego premiery zostaną zaprezentowane jakieś nowe rozwiązania.

Osobiście w to wątpię, bo Samsung zwykle nie fetuje jakoś mocno premier z serii FE, więc zakładam, że większy pakiet zmian AI otrzymamy zaraz na początku przyszłego roku przy okazji premiery serii S25.
Jak będzie wyglądać Samsung Galaxy S24 FE?

Grafiki zdradzają pełny wygląd urządzenia i tutaj właściwie nie doświadczamy żadnych rewolucyjnych zmian jeśli chodzi o sam projekt bryły, czy wreszcie rozmieszczenie aparatów.

Wszystko wygląda bardzo znajomo, natomiast nie wykluczałbym drobnych zmian, które mogły dotknąć aluminiowych ramek, które na wzór S24 będą płaskie i podobnie wyprofilowane na krawędziach.
Do wyboru będzie pięć wariantów kolorystycznych obudowy.

A to co nie pozostawia najmniejszych wątpliwości, to grafika informująca nas o tym, że S24 FE ma posiadać ekran o przekątnej 6.7 cala.
Przypomnijmy, że poprzednik posiada przekątną 6.4 cala, więc zgodnie z panującym trendem producent idzie w jeszcze większy ekran.

Jeśli interesujecie się kompaktowym flagowcem, to podstawowy S23 albo S24 na pewno nie będą wchodzić w kolizję z nowym S24 FE, który gabarytami zrównuje się z wariantem S24 Plus.

To przy okazji rodzi pytanie o sens kontynuowania flagowca z plusem, bo i bez tego od roku panuje lekki chaos w portfolio producenta.

Przypomnijmy, że S23 FE, który przynajmniej w teorii powinien być pozycjonowany nad modelem A54, posiada mniejszą pojemność baterii.

Dodatkowo ma gorszą matrycę główną w aparacie i nie posiada czytnika kart micro SD.

Jeśli chodzi o punktową jasność AMOLEDowego ekranu, Samsung podaje tutaj 1900 nitów, a zatem pod tym względem urządzenie plasowałoby się pomiędzy poprzednim S23 Fe, a S24 Plus.

Do tego znalazła się informacja o cieńszych ramkach biegnących dookoła ekranu, co każe sądzić, że będzie to kolejne doświadczenie, które znamy z flagowców.
Całość ma chronić Gorilla Glass Victus+, które z kolei znamy z modelu S22.
Aparaty w Galaxy S24 FE

Grafika prezentująca system aparatów nie pozostawia złudzeń, że i w tej kwestii będziemy mocno polegać na rzeczach znanych już z poprzedników.
Tym razem ponownie jest to ten sam zestaw, który znamy z S23 FE.
A zatem mamy tutaj taki miks samsungowych klasyków, czyli 50 MPix główna matryca, 12 Mpix dla ultraszerokiego kąta, 8 Mpix dla trzykrotnego zoomu optycznego i wreszcie 10 Mpix dla kamery do selfie.
Aspekty techniczne S24 FE

To czego nie ma na grafikach, a o czym się mówi w kuluarach, to delikatnie odświeżony procesor Exynos 2400 z dopiskiem „e”.
Ma to być bardziej energooszczędna wersja procesora, który znamy z Galaxy S24.

Na innych rynkach telefon miałby również trafić w oparciu o flagowy układ Qualcomma - adekwatnie do wersji procesora spotkamy się z wersją 8 lub 12 GB RAMu.
Całość będzie pracować pod kontrolą Androida 14, który będzie dostarczany z preinstalowaną nakładką One UI 6.1.

Pojemność akumulatora ma wynieść 4565 mAh, co stanowi niewielki wzrost względem poprzednika.
W połączeniu z nową, bardziej energooszczędną jednostką mogłoby to przełożyć się na poprawione wyniki pracy na baterii.

Zresztą, było jedną ze słabych stron w modelu S23 FE, który pod tym względem mocno ustępował nowszemu technologicznie procesorowi w S23.

Ale nie zapominajmy, że ten model ma posiadać większy ekran, więc tu rodzi się pytanie, czy w ogóle odczujemy jakąś poprawę.
Dodajmy, że S24 Plus z tym samym ekranem posiada 4900 mAh, co i tak nie jest najwyższą wartością na rynku, kiedy zobaczymy, że konkurencja zwykle oferuje od 5000 do 5500 mAh.

Pytanie jakie dodatkowo mnie nurtuje, to to, czy w takiej sytuacji Samsung zdecyduje się chociaż na 45 Watowe ładowanie, czy pozostanie przy 25 Watach.

Oczywiście najbardziej kluczowa będzie cena tego urządzenia, które jak narazie zapowiada się bardziej jako delikatny lifting względem poprzednika.

Przypomnijmy, że S23 FE startował w Polsce z ceną 3200 złotych.
Aktualnie model S24 Plus, który stanowi najlepszy punkt odniesienia dla tego telefonu w całej hierarchii, kosztuje obecnie 4300 złotych.

Chciałbym więc przypuszczać, że będziemy tutaj mówić o podobnej różnicy około 1000 złotych - oczywiście, gdy będziemy polegać na bazowych cenach.
Na pewno na naszą korzyść gra fakt, że złotówka notuje najwyższą wartość względem dolara od dwóch lat.
Natomiast pytanie, czy S24 FE nie zostanie objęty podwyżką ceny, o czym ostatnio się dużo spekuluje.
Ale chyba możemy śmiało założyć, że tak jak inne premierowe produkty Samsunga, będzie on objęty szeregiem różnych promocji na start.

Jak doskonale wiecie, kiedy dodamy rabat, zwrot na kartę i do tego wymianę starszego modelu, to można taki telefon nabyć znacznie taniej.
Część osób w komentarzach pod naszą recenzją S23 FE zgłaszała, że nabyła ten telefon w okolicach 2000 zł, a to już jest naprawdę adekwatna cena za takie urządzenie.

Oczywiście pod warunkiem, że nie będzie borykać się z większymi problemami związanymi z baterią i wreszcie kulturą pracy procesora.
Do tego byłoby dobrze gdyby do systemu aparatów zawitała jednostka z większą matrycą główną, oraz prawdopodobnie najbardziej nierealna rzecz, czyli czytnik kart micro SD.

A zatem na ten moment S24 FE nie zapowiada się zbyt ekscytująco i prawdopodobnie nie wniesie zbyt wiele względem swojego poprzednika.
Oczywiście nie musi mieć wcale wpływu na wyniki sprzedaży.
Pamiętajmy, że dla przeciętnego klienta nieinteresującego się branżą technologiczną najważniejszą informacją będzie ta, że oto do kupienia jest właśnie nowy Samsung - taki duży jak ten drugi, ale tańszy.

Dajcie koniecznie znać jakie cechy waszym zdaniem powinien posiadać tegoroczny S24 FE tak by nazwa Fan Editon reprezentowała głos fanów.
Tymczasem dziękuję za Wasz czas i uwagę, dużo zdrówka dla Was i do zobaczenia!