Samsung S23 FE potwierdzony!

Najpierw gruchnęły wieści o tym, że spodziewanym czasem debiutu ma być trzeci kwartał 2023 roku, zaś aktualnie mówi się, że ma to być ostatecznie czwarty kwartał bieżącego roku.
To co może budzić entuzjazm wśród tych, którzy czekają na kontynuację tej serii, to to, że pojawiło się już wystarczająco dużo znaków potwierdzających, że ten smartfon naprawdę może ukazać się na rynku.
Przede wszystkim, prace nad sprzętem potwierdził sam Justin Hume, wiceprezes Samsunga na Południową Afrykę. W wywiadzie dla Android Authority stwierdził on, że „sprzęt będzie ogłoszony już wkrótce”. Miał on nawet sam zasugerować, że firma dostrzega wyraźną lukę pomiędzy modelem Galaxy A54, a S23.

W międzyczasie zarejestrowano nowy wpis na liście Konsorcjum zasilania bezprzewodowego (Wireless Power Consortium), gdzie ujawniono szczegóły dotyczące bezprzewodowego ładowania dla Samsunga S23 FE.
Użyta tam nazwa kodowa (SM-S711U) pojawia się również na kanadyjskiej stronie wsparcia technicznego Samsunga oraz wśród urządzeń, które Urząd w Indiach zezwolił na wprowadzenie na rynek.

Smartfon zadebiutował również w bazie Geekbench. Także to wszystko mocno uwiarygadnia plotki o rychłym nadejściu telefonu.
Jak będzie wyglądać Samsung s23 FE?

Jeśli chodzi o wygląd, to są tutaj dwa scenariusze. Albo telefon będzie inspirowany bryłą S23 i taki zresztą byłby naturalny trop biorąc pod uwagę poprzedników, ale z drugiej strony spekuluje się również o tym, że ma on niemal w całości bazować na modelu A54.


No i spodziewam się, że większość wolałaby ten pierwszy scenariusz ze względu na potencjalnie mniejszy rozmiar i bardziej smukłą obudowę + symetryczne ramki ekranu i matowy plastik na odwrocie tak jak w S21 FE.
Ale z drugiej strony na początku tego roku pojawiały się w sieci pogłoski o tym, że jeśli miałby wyjść nowy model FE to miałby on zastąpić w ofercie S23 plus, do którego A54 jest już bardziej zbliżony gabarytowo. Tylko wtedy w ślad za tym szło by ryzyko, że dostalibyśmy naprawdę grube i niesymetryczne ramki ekranu.

Gabaryty i wygląd potwierdza również najczęściej wymieniana przekątna ekranu na poziomie 6.4 cala, chociaż pojemność akumulatora wynosząca 4500 mah oznaczałyby, że może jednak telefon byłby nieco smuklejszy, niż A54.

To czego możemy być pewni to tego, że samo wzornictwo nie będzie pod tym względem zaskakujące i że dostaniemy tutaj to co abolutnie znamy i lubimy, czyli te trzy proste symetryczne oczka aparatów ustawione w jednej linii, tak żeby to wszystko pasowało stylistycznie do całej oferty.
Exynos 2200 vs. Snapdragon 8 gen 1

Kolejna sprawa to procesor. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem ma być wypuszczenie urządzenia w dwóch wersjach. W Europie i części Azji Galaxy S23 FE będzie wyposażony w procesor Exynos 2200.
Na innych rynkach, w tym w USA, urządzenie będzie wyposażone w procesor Snapdragon 8 Gen 1.

No i cóż … Autorski procesor Samsunga Exynos 2200 nie cieszy się wielkim uznaniem.
Gdybyśmy byli na etapie zapowiedzi s22 fe, to byłby to wówczas trop, bo ten procesor to naturalny spadkobierca pochodzący właśnie z modelu s22, natomiast mówimy tu o modelu s23 fe, który powinien bazować właśnie na Snapdragonie.

O ile podstawowe silniki obliczeniowe w obu jednostkach wykazują podobną wydajność, tak w testach procesor graficzny Qualcoma jest zauważalnie lepszy, nie mówiąc o samej emisji ciepła, która okazała się być największą bolączką S22.
Zresztą to również przekładało się na niższą efektywność baterii w tym telefonie. No miejmy nadzieję, że mimo wszystko ten scenariusz się nie potwierdzi.

Jako, że byłby to śrecdniopółkowy model, ale jednak będący takim przedsionkiem dla S23, to myślę, że możemy się spodziewać, że jego bazowa wersja pamięciowa wynosiłaby 256 GB i tym samym obsługiwałaby standard 4.0.

S23 FE oprócz Exynosa 2200 ma otrzymać w spadku po S23 również główną jednostkę aparatu o rozdzielczości 50 mpx. Przypomnijmy, że byłaby to znacząca aktualizacja względem ostatniego Samsunga Galaxy S21 FE, który oferował matrycę 12 MP.
Pozostałe aparaty miałyby wynosić 12 mpx dla ultraszerokokątnego i 10 mpx dla teleobiektywu.

No i teraz kwestia samej ceny, która naturalnie powinna zawierać się w przedziale pomiędzy najlepszym obecnie średniakiem samsunga, czyli a54, a flagowcem s23.
A54 to wydatek 2 tysięcy złotych, a s23 4 tysiące złotych, co w przypadku nowego fe oznaczałoby cenę na start w przedziale pomiędzy 2500, a 3500 złotych.
No i jest to dość patowa sytuacja, bo ten telefon wbija klin między oba reprezentatywne modele obu serii. Z jednej strony ma stanowić idealny kompromis między jednym, a drugim, a z drugiej strony nie może żadnemu z nich istotnie zagrażać.

Samsung Galaxy S21 FE na start kosztował 3499 zł. Umówmy się, że aktualnie z taką kwotą trudno byłoby wróżyć wielki sukces sprzedażowy, bo niebezpiecznie zbliżamy się już do pełnoprawnego flagowca. Z kolei kwota 2500 tysiąca mogłaby mocno zachwiać pozycją A54.
No więc taka naturalna cena jaka przychodzi do głowy to coś w okolicach 3 tysięcy złotych. No, ale nie możemy zapominać, że jeszcze w tym całym bałaganie jest taniejący s22, czy również warty rozważenia s21 fe.

Być może Samsung chce wycofać poprzednie modele FE i właśnie S22, by wprowadzić do oferty S23 FE. Zoptymalizowałoby to proces produkcyjny i do tego mamy jednolity design w ofercie. Tylko pytanie, czy tworzenie takiego pomostu pomiędzy modelami serii a i s ma większy sens?
Tym bardziej, że to wprowadza nieco zamieszania, umówmy się oferta Samsunga nie jest najmniejsza, jest tutaj trochę telefonów do rozróżnienia i jeszcze w dodatku wszystkie coraz bardziej do siebie podobne, a jednak często różniące się bardzo istotnymi rzeczami.
No i nie zapominajmy o tym, że to wszystko to cały czas nic innego jak żonglowanie podzespołami, które znamy.
To nie będzie nowy telefon Samsunga, tylko kolejna wariacja na temat urządzenia, które ma wypełnić lukę cenową w ofercie i który ma być kolejnym Samsungiem w ofercie.

Dajcie znać w komentarzach co wy w ogóle sądzicie o idei jaką jest seria fan edition, czy z niej korzystacie, czy w ogóle kolejny smartfon od Samsunga ma tu jeszcze coś do roboty a jeśli tak, to co powinien mieć by powtórzył sukces z czasów s20 fe.
Głupi samsung
Ludzie by kupowali gdyby był Snapdragon,a oni się uparli z tym swoim gównem exynosem
Slavco
Ja lubie serie FE bo to najtańsze urządzenia z Samsung DEX, w miarę przyzwoity aparat, a exynos ma być jakąś poprawioną wersją, zobaczymy po pierwszych testach. Ale fakt z Snapem to by był na pewno hot deal.
Pluszowy Miś
S21FE kupiłem ze względu na: dual sim, wodoszczelność i procek Snap. Lepiej jakby nie wypuszczali s23fe na Europę jeśli ma być exynos