Xiaomi 13 Ultra: będzie dostępny w Polsce?

Od razu przejdę do urządzenia, które rozpala we mnie duże emocje i które miało niedawno swoją oficjalną premierę. Mowa tu o super flagowcu od Xiaomi opatrzonego nazwą Ultra, który tym razem, w odróżnieniu od poprzednika, ma trafić na globalny rynek.
To co oczywiście interesuje każdego, kto śledzi ten produkt, to oczywiście unikalne możliwości fotograficzne zaklęte w tej gigantycznej wyspie na aparaty.


Ponownie mamy tutaj współpracę z marką Leica, która dostarcza rozwiązania optyczne oraz software’owe, no i nie zabrakło także Sony odpowiedzialne za swój flagowy produkt, czyli matrycę IMX989 w standardzie 1 cala.
Mój entuzjazm bierze się stąd, że już model Xiaomi 13 Pro dowiódł w moim teście, że jest urządzeniem, które godnie rywalizuje z topowymi flagowcami, a w niektórych aspektach już ich przewyższa.

Trudno zatem nie mieć jeszcze większych oczekiwań wobec modelu Ultra, który posiada cztery 50-megapikselowe aparaty, z czego główna jednostka jest oparta na matrycy imx989, zaś pozostałe na imx858, czyli jedna bardzo duża matryca jak na smartfonowe standardy i trzy duże.

Główna jednostka jest wyposażona w zmienną przysłonę otwierająca się od wartości f/1.9 do 4.0, optyczną stabilizację obrazu i wielo kierunkowy autofokus z detekcją fazy. Do tego moduł peryskopowy dający pięciokrotne powiększenie optyczne. Brzmi to wszystko naprawdę pysznie.


Zresztą dla mnie sama sylwetka tego urządzenia każe sądzić, że to już bardziej aparat z funkcją telefonu. Fenomenalnie prezentuje się to połączenie ekoskóry i załamującej się linii plecków w miejscu gdzie znajdują się aparaty, co jest przy okazji fajnym nawiązaniem do aparatów analogowych.
No i ten grip, który ma poprawiać uchwyt, posiada także fizyczny spust migawki i tym samym jeszcze bardziej podkreśla główna funkcję modelu Ultra.



Do tego dostajemy dosłownie wszystko co fabryka mogła dać, czyli ekran ltpo o szczytowej jasności 2600 nitów, snapdragon 8 gen 2, przewodowe ładowanie 90 watów, bezprzewodowe 50 watów i uwaga, usb-c 3.2. Celowo to podkreślam, bo model Pro posiada standard 2.0.

W sieci pojawiają się sprzeczne informacje na temat tego, czy smartfon ten trafi ostatecznie do polskiej oferty ze względu na sugestie jakoby polski rynek nie był tym strategicznym dla modelu, który jest jednak przeznaczony dla bardzo wąskiej grupy osób.
Rokowania są zatem mocno sceptyczne, a i potencjalna cena z pewnością nie ułatwia takiej decyzji, skoro model Pro startował w Polsce z kwotą 7 tysięcy złotych. Ja mimo wszystko trzymam kciuki by telefon był dostępny w naszym kraju, bo będzie to nie lada gratka dla wszystkich maniaków mobilnej fotografii.
Huawei P60 Pro: powrót króla?

Nie ma co ukrywać, ten materiał będzie się mocno skupiać na premierach fotosmartfonów, bo te intrygują mnie najbardziej, a trudno zignorować prekursora zoomu peryskopowego w smartfonie jakim był Huawei P30 Pro i tego, że jego kolejna edycja zadebiutuje już 9 maja bieżącego roku w Polsce.
Mowa tu oczywiście o modelu Huawei P60 Pro.

A to co z miejsca robi wrażenie, to konkurencyjne rozwiązanie względem Xiaomi, a mianowicie zmienna przysłona, w głównym aparacie, która oferuje jeszcze większe otwarcie sięgające od wartości f/1.4 do f/4.0 oraz również optyczną stabilizację obrazu.
Marka ma zatem szanse by ponownie przetrzeć szlaki w branży. Do tego 3,5-krotny zoom optyczny, nawet 200-krotny zoom cyfrowy, no i tryb super makro.

Chciałbym pozachwycać się również samą sylwetką smartfona, ale nie będę nawet próbował wykrzesać z siebie odrobinę entuzjazmu.
O ile sam pomysł z masą perłową, która tworzy nietuzinkową fakturę na pleckach jest ciekawy i stanowi pewną unikatowość każdego egzemplarza, tak projekt wyspy aparatów niespecjalnie odpowiada moim gustom.

A przynajmniej, kiedy podziwiam ten telefon na oficjalnych grafikach i w aktualnych filmach, gdzie jest ukazywany na żywo bez reklamowych upiększeń. Tak, czy inaczej zapowiada się interesująca premiera i jestem ciekaw, czy nowy Huawei z linii Pro mocno podgryzie ultraflagowce od Apple i Samsunga.
Sony Xperia 1 mark V: szykują się wielkie zmiany?

Jeszcze pod koniec maja mamy doczekać się również oficjalnego zaprezentowania nowej jedynki od Sony, czyli Xperia 1 mark V.
I tutaj nie należy spodziewać się gigantycznych zmian, a raczej przede wszystkim najistotniejszych poprawek jak choćby tej związanej ze Snapdragonem 8 gen 1, który niemiłosiernie nagrzewał ten telefon.
Pod tym względem jest on chyba rekordzistą jeśli chodzi o urządzenia mobilne które do tej pory testowałem.

Możemy się zatem spodziewać, że z wybawieniem przyjdzie Snapdragon 8 gen 2, który usprawni emisję ciepła i przy okazji odciąży też pracę samej baterii. Mają zajść także zmiany w układzie chłodzenia.

Pod względem samego designu nie możemy oczekiwać daleko idących zmian, bo Sony pod tym względem jest bardzo zachowawcze, natomiast z pewnością sięgnie po swój najlepszy sensor, czyli IMX 989.
Pytanie jakie się nasuwa, to to, czy marka zdecyduje się na znaczące ulepszenia w systemie kamer i czy na przykład pokusi się o kolejne rozwinięcia systemu zoomu, który jest ich niewątpliwą specjalnością.

Ale raczej nie powinniśmy się tutaj nastawiać na rewolucje na skalę modelu PRO 1, który wykorzystuje zmodyfikowany sensor z kompaktowego aparatu Sony RX100.
Mimo wszystko liczę na jakieś niespodzianki i być może Sony nieoczekiwanie zaprezentuje jakieś innowacyjne rozwiązanie.
Realme 11: budżetowy fotosmartfon
Kolejna premiera, która zakwitnie w maju, to seria 11 od Realme, a konkretnie model Pro oraz Pro Plus.
Ten pierwszy ma doczekać się 108-megapikselowego aparat głównego, zaś drugi ma legitymować się jednostką aż 200 megapiseklową.

Telefony mają otrzymać 10-bitowy ekran Amoled z przekątną na poziomie 6,7 cala i oferować obraz w rozdzielczości Full HD+. I odświeżania o częstotliwości 120 Hz. Urządzenia mają otrzymać nowy procesor MediaTek Dimensity, a całość ma być wsparta maksymalnie 16 GB pamięci RAM.

Aparaty w modelu Realme 11 Pro Plus zostały umieszczone na okrągłej wyspie i składają się z trzech obiektywów. Główny został połączony z sensorem z matrycą 200 MP. Następnie mamy obiektyw ultraszerokokątny z przetwornikiem 8 MP i dodatkową kamerę o rozdzielczości 2 MP.
Aparat ma również otrzymać specjalny tryb księżycowy - brzmi znajomo, prawda?

Pytanie, czy tym razem telefony trafią ponownie do Polski w okrojonej wersji, czy jednak producent zdecyduje się na pełną ofertę, szczególnie, że modele z linii Pro mogłyby zostać opatrzone naprawdę atrakcyjną ceną.
Dajcie koniecznie znać na jakie wy smartfony czekacie i czy jest jakieś urządzenie na horyzoncie, które waszym zdaniem wprowadzi jakieś ciekawe innowacje, chociażby te związane z fotografią mobilną.