Kluczowe nowości iOS 19

Zacznijmy od tego, że na początku tego roku pojawił się w sieci render koncepcyjny, który ma ukazywać docelowy wygląd przeprojektowanej aplikacji aparatu, która to pojawi się wraz z iOS 19.
Kluczową zmianą są przezroczyste menu elementów sterujących aparatem, lepiej uporządkowane funkcje, oraz powiększony obszar podglądu.

Projekt ten wyraźnie nawiązuje do systemu VisionOS, czyli platformy oprogramowania dla zestawu Apple Vision Pro.
Jeśli zwrócimy uwagę na wygląd rozwijanego centrum sterowania, możemy zauważyć pewien kierunek stylistyczny.

Możliwe, że marka dąży do zastosowania podobnego stylu ikon, menu, aplikacji, okien czy przycisków systemowych, szerzej wykorzystując elementy 3D oraz motyw przezroczystości w panelach nawigacyjnych.
Informatorzy zaznaczają, że zmiany te „idą znacznie dalej niż wprowadzenie nowego stylu projektowania i korekty estetyczne.”

Mowa tu m.in. o lepszym doświadczeniu międzyplatformowym w przypadku iOS 19, iPadOS 19 i macOS 16.
Spora część prac koncentruje się na uproszczeniu sposobu, w jaki użytkownicy poruszają się po swoich urządzeniach i je kontrolują.

To wyraźnie pokazuje, że Apple nie zamierza łączyć swoich systemów tak by nadal każdy z nich miał przyporządkowane do siebie urządzenie - jednocześnie zamierza czerpać garściami z systemu VisionOS.
W końcu ów system łączy ze sobą rzeczywistość wirtualną i rozszerzoną, zawierając innowacyjne elementy.

Ostatecznie rozprzestrzenią się one na inne urządzenia, tworząc zunifikowane gesty i funkcje dostępne we wszystkich systemach i urządzeniach.
Zatem możemy przyjąć, że potencjalnie okrągłe ikony aplikacji to tylko powierzchowna warstwa kryjąca znacznie ciekawsze rozwiązania.
iOS 19 + AirPods = ?
Jedną z flagowych funkcji iOS 19 ma być możliwość przetłumaczenia rozmowy na żywo z jednego języka na drugi przy pomocy AirPodsów.
Nowa funkcja będzie bazować na aplikacji Tłumacz, która zostanie odpowiednio usprawniona, a najlepsze doświadczenie uzyskamy, kiedy obaj rozmówcy będą dysponować zarówno AirPodsami, jak i iPhonem.

Nie jest jednak jasne, które dokładnie modele AirPods otrzymają tę opcję.
Niewykluczone też, że będzie to jedna z funkcji reklamująca AirPods’y Pro trzeciej generacji, których premiera jest przewidziana jesienią tego roku.

Mówi się, że Siri zostanie zintegrowana z obsługą natywnych aplikacji i oparta na zaawansowanych modelach językowych.
Dzięki temu będzie mogła wykonywać bardziej złożone polecenia, a jej premiera ma nastąpić wraz z jedną z kolejnych aktualizacji iOS 19 w pierwszym kwartale przyszłego roku.

To sugeruje, że mocno odświeżony wygląd iOS może być sposobem na przyciągnięcie uwagi użytkowników.
Być może Apple chce w ten sposób zatrzeć wrażenie, jakie pozostawiają nierozwiązane problemy z Siri i sztuczną inteligencją.
Problemy Apple z AI i rosnący sceptycyzm

Młodsi użytkownicy, bardziej zainteresowani właśnie designem, niż funkcjonalnością AI, mogą uznać nowy interfejs za szczególnie atrakcyjny.
Dotychczasowe funkcje Apple Intelligence nie zachęcają ludzi do uaktualniania swoich iPhone'ów.

Nie ma co ukrywać, że ubiegłoroczny hurraoptymizm wytracił swój impet.
Kluczowa okazała się zbyt długa przerwa między czerwcową prezentacją funkcji Apple Intelligence a ich wprowadzeniem na rynek w październiku – i to w mocno okrojonej wersji.

Społeczność Apple mocno ubolewa nad tym, że dyrektor generalny oraz pozostałe osoby decyzyjne nie zabierają oficjalnego głosu w sprawie problemów z rozwojem Apple Intelligence.

Wielu użytkowników rozczarowuje fakt, że to, co zaprezentowano w czerwcu ubiegłego roku, wciąż funkcjonuje bardziej jako wersja demonstracyjna niż pełnoprawne rozwiązanie dostępne do testowania.

Do tego obecne aktualizacje bardziej ujawniają kolejne niedostatki sztucznej inteligencji Apple, niż jakość z jakiej zawsze słynęła ta marka.
Przykładowo Swift Assist, czyli narzędzie oparte na sztucznej inteligencji miało zostać docelowo zintegrowana z Xcode 16.

W ten sposób mógłby pomagać programistom w generowaniu kodu z komunikatów w języku naturalnym - innymi słowy stwarzało to możliwość by przekształcić luźno spisany pomysł w już gotowy kod.
Tymczasem narzędzie to nigdy nie pojawiło się nawet w wersji beta, a firma nie ogłosiła, czy projekt ten został opóźniony, czy być może będzie w całości anulowany.

I na tym etapie możemy już mówić o początkach wizerunkowego kryzysu, za który póki co, nie biorą odpowiedzialności najważniejsze głowy w tej firmie.
Przypomnijmy, że legendarny już dyrektor generalny Steve Jobs słynął z tego, że często osobiście odpowiadał na wiadomości napływające od klientów.

Nie brakowało także organizowanych przez Apple specjalnych konferencji prasowych, jak ta dotycząca choćby problemu z sygnałem komórkowym w iPhonach 4.
Nie kto inny jak właśnie Steve Jobs brał w nich udział i robił wszystko by złagodzić problem.

Opracowanie usług sztucznej inteligencji okazało się być bardziej czasochłonne, niż przypuszczano.
Jednocześnie nie możemy się dziwić, że firma w czerwcu ubiegłego roku ogłosiła funkcje Apple Intelligence.

Było to wynikiem panującej presji, zarówno ze strony zarządu, akcjonariuszy, jak i samego rynku, na przykład w postaci OpenAI, Google czy Anthropic.
Obecnie brakuje konkretnego stanowiska w tej sprawie, jak i również konkretnego rozwiązania w myśl retoryki Job’s’a, który uważał, że firma ma obowiązek edukować jako „lider w świecie smartfonów”.

Hasła w stylu „Nie jesteśmy doskonali i harujemy” zdecydowanie bardziej trafiały do ludzi, pozwalały ostudzić emocje i mówiąc wprost, to właśnie sprawiało, że marka mogła kupić sobie więcej czasu.
Przypomnijmy, że w 2012 r. Obecny dyrektor generalny Tim Cook osobiście zajął się niedociągnięciami w sprawie Apple Maps w iOS 6, pisząc list z przeprosinami do klientów.

Przedstawił wówczas wgląd w prace Apple nad ulepszeniem tejże aplikacji.
Może warto byłoby odwołać się do doświadczenia i zamiast rozgrywać wszystko marketingowo udając, że panujemy nad sytuacją, stanąć na wysokości zadania i potraktować klientów z należytym szacunkiem.

A dlaczego wspomniałem o tym, że iOS oprócz ciekawości, wzbudza także sceptycyzm wśród użytkowników?
Oprogramowanie urządzeń Apple ma zostać objęte największą aktualizacją od lat. W przypadku komputera Mac ma to być największa zmiana od czasu systemu operacyjnego Big Sur w 2020 roku.

Przypomnijmy, że z kolei ostatnią dużą zmianą w interfejsie iOS była aktualizacja do wersji 7, wprowadzona 12 lat temu.
Wtedy iOS 7 wzbudził ogromne emocje, oferując świeży, nowoczesny wówczas design, ale jednocześnie spotkał się on również z krytyką.

Wielu użytkowników uważało, że nowy kierunek projektowy Jony'ego Ive'a zbytnio skupiał się na estetyce.
Zaniedbywał przy tym kluczową funkcjonalność – przykładowo teksty i przyciski były trudne do odczytania, a sam interfejs mniej intuicyjny.

Od tamtego czasu Apple unikało tak dużych rewolucji w systemie, prawdopodobnie ze względu na swoją stale rosnącą bazę użytkowników.
Nie możemy ignorować faktu, że w 2025 roku Apple jest znacznie większym graczem niż w 2013 roku. Firma ma obecnie ponad 2 miliardy urządzeń w użyciu na całym świecie.

Zatem wprowadzenie radykalnych zmian w iOS 19 to ryzyko, które może odbić się znacząco na reputacji firmy, jeśli użytkownicy uznają system za trudniejszy w obsłudze.
Nawet pozorne zmiany, jak te, które dotknęły aplikację zdjęcia w iOS 18 zdążyły wywołać lawinę krytyki i zmusić część użytkowników do zmiany systemu, bo nie byli oni w stanie zmienić swoich przyzwyczajeń.

Tworzenie prostych, intuicyjnych interfejsów od zawsze było znakiem rozpoznawczym Apple i na pewno nikt nie chciałby przerwać tej dobrej passy.
Wyzwania i pozycja Apple na tle konkurencji

Z drugiej strony Apple musi wykonać wyraźny krok naprzód, ponieważ unikanie przez lata poważnych zmian w iOS z obawy przed reakcją użytkowników prowadzi do stagnacji.
A ta jest równie ryzykowna jak istotne odświeżenie systemu.

Nie jest też przypadkiem, że w ostatnim czasie coraz więcej prominentnych twórców na YouTube, kojarzonych z tą marką, deklaruje zmianę.
Jeśli nie całego ekosystemu, to przynajmniej smartfona, z którego korzystają na co dzień.

Zatem, bez względu na nasz stosunek do tej sprawy, musimy wiedzieć, że iOS 19 będzie poważnym testem dla marki Apple.
Będzie to także sprawdzenie, gdzie dzisiaj pozycjonuje się ta firma, szczególnie, że konkurencja, zwłaszcza w temacie funkcji generatywnych, coraz bardziej dystansuje się od Apple.

Nie możemy również ignorować tego, że ten rok mocno obfituje w premiery urządzeń od tego właśnie producenta.
Za nami już premiera iPhone’a 16e, nowego MacBooka Air z procesorem M4, Maców Studio z M4 Max oraz iPadów Air z procesorem M3.

W kolejce czeka jeszcze cała linia nowych iPhone’ów 17, w tym zupełnie nowy, ultracienki model Air.
Do tego w tym roku mamy spodziewać się jeszcze nowych AirPodsów Pro, inteligentnego asystenta domowego, czy kolejnej generacji Apple Watch’a Ultra.

Zatem jesienna oferta sprzętowa, zresztą jedna z większych od lat i do tego publiczna wersja iOS 19 oraz pozostałych systemów stanie się jednym wielkim „sprawdzam.
Na pewno dobrą wiadomością jest to, że najstarsze urządzenia zgodne z iOS 19 mają objąć iPhone XS, XS Max oraz XR, które zostały wydane we wrześniu 2018 r.

Rzecz jasna niektóre funkcje iOS 19 będą niedostępne na starszych modelach iPhone'a.
Pierwsze wersje beta powinny zostać wydane podczas WWDC 2025 w czerwcu, zaś finalne aktualizacje zostaną udostępnione zapewne we wrześniu.

To jest ten moment, kiedy sekcja komentarzy pozostaje do Waszej dyspozycji.
Jestem ciekaw Waszych spostrzeżeń odnośnie nadchodzącej premiery iOS 19, no i dalszych losów samej marki.

Tymczasem dziękuję za wasz czas i uwagę i widzimy się już wkrótce przy okazji recenzji Samsunga A56.