Smartfon do tysiąca? - CMF!

Moją listę top 3 podzieliłem na trzy kategorie cenowe, a pierwsza z nich to smartfon do 1000 złotych.
I tu podejrzewam, że otrę się o lekką kontrowersję, bo wybór ten będzie dla wielu z was mało oczywisty w tym budżecie. Ale powtórzę.

To moja lista i też moje emocje, a te w tym roku wzbudził niewątpliwie CMF Phone 1.
Telefon, który wprawdzie nie zdeklasował budżetowej półki, ale jak przystało na submarkę od Nothing, nie było nudno i konwencjonalnie.

Oczywiście pełną recenzję tego telefonu znajdziecie na naszym blogu, tymczasem przedstawię wam garść najważniejszych informacji o tym smartfonie.
Jak doskonale wiecie, urządzenia w tej kwocie, to największa sztuka kompromisów na jaką muszą decydować się producenci, ale CMF Phone 1 to w mojej opinii próba poszukania atutów tej sytuacji.

Bo pokażcie mi producenta jakiegoś flagowca, który dałby Wam łatwą możliwość zdjęcia osłony z tylnej części obudowy. Tak po prostu.
Trochę dla zabawy, trochę po to byś mógł sobie ją wymienić jak się zniszczy, albo uznasz, że masz ochotę na inny kolor.

W dodatku całość, choć wykonana z taniego tworzywa, wygląda designersko i cieszy oko typowego gadżeciarza takiego jak ja.
Wprawdzie można ubolewać nad tym, że producent nie poszedł o krok dalej i nie dał nam możliwości samodzielnej wymiany baterii, ale być może nie powiedział jeszcze w tej kwestii ostatniego słowa.

Nothing na swoim forum udostępnił dokładną dokumentację konstrukcji obudowy tego telefonu, gdzie każdy element został szczegółowo opisany.
Umieszczono także gotowe pliki pozwalające wydrukować obudowę w drukarce 3D.

Jeśli zaś chodzi o takie pierwsze odczuwalne kompromisy, to jest to niestety głośnik monofoniczny, tani silnik wibracyjny oraz przeciętnej jakości czytnik linii papilarnych.
Ale za to sam ekran jest amoledowy obsługuje HDR, 120Hz i reprezentuje wystarczające zagęszczenie pikseli na cal.

Nakładka od Nothing jest lekka, pozbawiona nadmiaru zbędnych aplikacji i skupia się głównie na aspekcie wizualnym.

Całość napędza jednostka Dimensity 7300 wsparta 8 GB RAMu przez co poruszanie się po systemie i codziennie korzystanie z telefonu należy do rzeczy przyjemnych i beztroskich.

To co jednak może odebrać to poczucie beztroski to brak technologii zbliżeniowej NFC, która mocna podzieliła polskich odbiorców tego telefonu przyzwyczajonych przecież do płacenia telefonem.
I niestety jest to ta rzecz, która przelała czarę goryczy i sprawiła, że wiele osób gotowych kupić właśnie ten telefon, były zmuszone zrezygnować.

I w tym miejscu możecie się też zastanwiać, dlaczego w ogóle mówię o tym telefonie.
Ano dlatego, że cokolwiek o nim nie myślicie, to musicie wiedzieć, że stanowił on jednak pewnego rodzaju atrakcję w drugiej połowie tego roku, o której naprawdę sporo się mówiło.

Marka Nothing po raz kolejny udowodniła, że czasami wystarczy oprzeć się o kilka prostych patentów by wywołać emocje.
Przypomnijmy, że ten telefon sprzedał się w rekordowej ilości - jednak odbił się on od specyfiki naszego rynku i tego, że jednak co jak co, ale Polska lubi płacić zbliżeniowo.

Mamy tutaj akumulator o pojemności 5000 mAh, który możemy ładować z maksymalną mocą 33 Watów.
Jest nieźle, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę to, że spokojnie można przekroczyć dzień z tym telefonem z dala od ładowarki.

Na koniec aparaty, a właściwie aparat. Otrzymujemy do dyspozycji jednostkę o standardowej ogniskowej opartą o 50 Mpix matrycę od Sony, która oferuje dobrej jakości zdjęcia.

Nie zaszkodzi im także dwukrotne cyfrowe powiększenie. W dodatku nagramy tutaj filmy w 4K i 30 klatkach na sekundę.
Górna kamera, to z kolei czujnik głębi, który wspomaga tryb portretowy dla uzyskania efektu płytszej głębi ostrości.

CMF Phone 1 to po prostu niska cena, nieprzeciętny design, a także mały ekosystem w postaci równie tanich, ale ładnie wyglądających słuchawek, oraz smart zegarka.

Cały taki zestaw można było skompletować za mniej, niż 1500 złotych. Zatem Nothing w przyszłości ma realną szansę wylansować modę na budżetową, ale zrobioną z pasją i pomysłem elektronikę.
Miejmy tylko nadzieję, że lepiej rozłożą akcenty jeśli chodzi o zastosowane kompromisy.
Do 2000 złotych? - Nord 4

Mam nieodparte wrażenie, że rok 2024 to rok marki OnePlus, bowiem kolejne dwa telefony będą pochodzić właśnie od tego producenta.
Na początek propozycja do 2 tysięcy złotych, czyli OnePlus Nord 4.

Smartfon przede wszystkim dał się poznać jako kolejna propozycja od OnePlusa, która nie ma zamiaru w każdym aspekcie upodabniać się do swojej konkurencji.
Najlepszym tego dowodem jest tutejszy korpus niemal w całości bazujący na aluminium.

W tym miejscu również polecam obejrzeć naszą pełną recenzję tego tego telefonu.
Musicie wiedzieć, że OnePlus Nord 4 to pierwszy smartfon z 5G bazujący na obudowie wykonanej z aluminum, które przypomina nam o niegdysiejszych smartfonach klasy premium.

Fajnie wiedzieć, że w tej cenie można dzisiaj ponownie poczuć ten znajomy chłód metalu oraz gładkie krawędzie przechodzące z tylnej obudowy do ramek.

Poza tym jest to także większa gwarancja, że pierwszy poważny upadek tego telefonu nie będzie oznaczać w całości potłuczonych plecków - prędzej będą to miejscowe zadrapania, czy wgniecenia.
Właściwie jedyną rzeczą, którą metal nam tutaj zabiera, to możliwość ładowania bezprzewodowego.

Ale jak na tak smukłe urządzenie, udało się zmieścić tutaj imponujący akumulator o pojemności 5500 mAh.
Na pochwałę zasługuje także sam czas pracy na baterii, bo po całym dniu z tym telefonem byłem w stanie zgromadzić zapas na kolejny dzień w postaci 30, a nawet w porywach do 40% baterii.

Ekran, o przekątnej 6.7 cala oferuje właściwie wszystko to czego w dzisiejszych czasach moglibyśmy wymagać od klasowego smartfona.

Mamy tutaj wysokie zagęszczenie pikseli na cal, odświeżanie 120Hz, Always on Display, obsługę HDR 10+, i pełną czytelność w ostrym słońcu.
Również nie zawodzi praca zaszytego tutaj optycznego skanera linii papilarnych pod warunkiem, że nie będziemy gwałtownie odrywać palec.

Całość działa bardzo płynnie za sprawą tutejszego Snapdragona 7 generacji 3 w duecie z 16 GB RAMu. Do tego mamy standard pamięci UFS 4.0.
A wszystko to, przynamniej w teorii, powinno wystarczyć nam na obsługę wieloletnich aktualizacji, bowiem OnePlus deklaruje 4 duże aktualizacje systemu i aż 6 lat wsparcia zabezpieczeń.

Moja praktyka pokazuje, że główna jednostka aparatu sprawuje się naprawdę dobrze - biorąc pod uwagę tutejszą szczegółowość.
System bardzo dobrze dobiera balans bieli, zakres dynamiki tonalnej jest wierny temu, co możemy zaobserwować ludzkim okiem - podobnie jest zresztą z poziomem saturacji.

Jednostka nie traci rezonu w trudniejszych warunkach oświetleniowych i nadal oferuje satysfakcjonujące ujęcia.

Oczekiwania zawodzi jednak 8 Mpix aparat ultraszerokokątny, który producent umieszcza w wielu swoich modelach.

Nagrywanie główną jednostką w 4K i 30 klatkach na sekundę da nam naprawdę jakościowy film - zwłaszcza, jeśli postawimy na bardziej statyczne ujęcia.

O dziwo OnePlus Nord 4 utrzymuje swoją cenę w okolicach 2 tysięcy złotych. Ja z kolei podtrzymuję swoją opinię, że jest to propozycja dobrze wyważona, która kładzie silny akcent na jakość wykonania.

Do tego otrzymujemy dobrą pracę na baterii, solidny aparat główny, oraz naprawdę udany duet ekranu wraz z dźwiękiem.
Smartfon do 3 000 złotych? - tylko OnePlus 12

O ile w kwestii dwóch pierwszych smartfonów możemy toczyć długie spory i wymieniać się lepszymi propozycjami, tak w tym wypadku powinniśmy być raczej zgodni.

Do tej pory były głównie emocje i subiektywizmy, ale tu zaś mamy do czynienia z czymś co nie pozostawia zbyt dużej przestrzeni do dyskusji.
Mowa oczywiście o OnePlusie 12, który jak sądzę, będzie najcześciej wymienianym smartfonem w tego typu zestawieniach.

Pojawił się flagowiec, który nie epatuje przydomkami typu Max czy Ultra.
Można go jednak uznać za solidny punkt odniesienia dla wielu innych urządzeń aspirujących do miana najlepszych pod względem ogólnych parametrów.

A kiedy przypomnimy, że potrafił on kosztować w różnych promocjach równe 3 tysiące złotych, to właściwie trudno znaleźć mu jakąś solidną konkurencję.
Zwłaszcza, że otrzymujemy tutaj kompletny zestaw ze stuwatową ładowarką.

Projekt tego telefonu jest charakterystyczny i trudno pomylić go z jakimkolwiek innym.
Pod względem estetyki bliżej mi do najnowszego modelu 13, który wydaje się być nieco bardziej stonowany.

Obecna tutaj wersja Silky Black z gwiezdnym pyłem ujawniającym się w obecności sztucznego światła jest jednak bardziej efektowna.
Plecki zgodnie z nazwą silky, są istotnie miłe w dotyku i co równie ważne praktycznie w ogóle nie da się zostawić tutaj jakichkolwiek śladów.

Duży i jasny ekran w technologii AMOLED obsługujący HDR, Dolby Vision, oraz wysoką rozdzielczość dająca nam ponad 500 pikseli na cal.
Do tego LTPO działające w pełnym zakresie od 1 do 120Hz.

Mniej entuzjazmu wzbudzał we mnie system stereo, który nie oferował głębokich doznań, nawet wtedy, kiedy próbowałem wspomóc się korektorem. Zecydowanie lepsze wrażenia oferowała za to hap tyka.

Nakłada OxygenOS 14 napędzana trzecią generacją Snapdragona 8 przy udziale 16 GB pamięci RAM daje nam dokładne to po co tu przychodzimy.
Interfejs reaguje natychmiast, jest płynny, szybki. Do tego pamięć pozwala na bardzo długie przechowywanie informacji.

Do tego wszystkie funkcje, które lubimy w chińskich nakładkach marek takich jak Oppo, czy Realme, czyli elastyczne okna, tryb jednoręczny, pasek boczny, czy akceleracja RAMu.

Jest tutaj także wydłużony czas wsparcia. W przypadku OnePlus 12 firma zdecydowała się na 5 lat łatek bezpieczeństwa, a Android 14 doczeka się aktualizacji do Androida 18.

Jeśli chodzi o czas pracy na baterii, to tutaj naprawdę można bić rekordy - 2 pełne dni są tutaj jak najbardziej osiągalne.
Ustawienia baterii oferują rozbudowane opcje oszczędzania energii, także łatwiej będzie nam ustanowić priorytety dla systemu i jednocześnie zrezygnować z mniej potrzebnych rzeczy.

No i nie zapominajmy o błyskawicznym ładowaniu.
Również w kwestii aparatów czuć tutaj obecność algorytmu, który znamy ze smartfonów grupy BBK.

Jest odszumianie za dnia, czy choćby skłonność do przedwczesnego wydłużania czasu pracy migawki. Niewątpliwie jest to całościowo wysoki poziom zdjęć, ale na pewnie nie najlepszy na rynku.

Najbardziej doceniłem aparat tele z trzykrotnym powiększeniem optycznym i programowe wsparcie dla sześciokrotnego zoomu hybrydowego.
Całość działająca w oparciu o matrycę pracującą w rozdzielczości 64 Mpix. Nie dość, że po prostu lubię ten zakres ogniskowych i częściej go wykorzystuje, to w dodatku ten aparat sprawuje się nad wyraz dobrze.


OnePlus 12 to niemal w pełni kompletny flagowiec, którego cena właściwie jest dzisiaj bezkonkurencyjna.

Musicie tylko rozstrzygnąć, czy odpowiada Wam taki wygląd urządzenia i filozofia nakładki systemowej.

No dobrze. Sekcja komentarzy jest już Wasza. Koniecznie dajcie znać jakie są Wasze tegoroczne typy i czy być może jeden z tych smartfonów ostatecznie wylądował u Was.

Przypominam o wciąż trwającej promocji w naszym sklepie.
Korzystając z kodu MAGIA zyskacie 50 zł zniżki na akcesoria do telefonu przy zamówieniach od 150 zł, płacąc zapisaną kartą z InPost Pay!

Życzę wam udanych zakupów, a tymczasem z mojej strony to wszystko. Dziękuję za Wasz czas i uwagę. Do następnego!